replica watches for sale: fake hublot watches and replica cartier.
Klub Dyskusyjny Myśli Politycznej W Ursusie - Artykuł 31
O nas


Czym jest klub

-Regulamin

-Skład zarządu

-Założyciele Klubu

-Historia Klubu

-Kontakt
   
Działalność

-Cele Klubu

-Artykuły

-Archiwum - spotkania

-Archiwum inne rzeczy
Artykuł 31

Co wynika z Amber Gold?

 

Niewydolność struktur państwowych, niski poziom edukacji ekonomicznej społeczeństwa, mit złota jako pewnej inwestycji na trudne czasy, coraz bardziej wyrafinowane metody działania oszustów – to wszystko wnioski, które po wybuchu afery związanej z działalnością państwa Plichtów nasuwają się wszystkim i przez wszystkich są powtarzane. Najzupełniej zresztą słusznie. Ważne jednak, byśmy przy tej okazji spróbowali wreszcie odrobić również inną zaległą lekcję.

Po pierwsze, warto sobie uświadomić, że spółka Amber Gold to element rynku finansowego. Podobnie jak giełdy, banki czy towarzystwa ubezpieczeniowe. Jej upadek jest więc niczym innym, jak kolejną odsłoną wadliwej struktury współczesnego świata finansów. Zaraz, zaraz, policzmy – którą to już? Albo inaczej! Weźmy na moment pod lupę największe kryzysy gospodarcze ostatnich stu lat. Numer jeden to bez wątpienia wielka depresja z lat 1929-1933, którą zapoczątkował… krach na nowojorskiej giełdzie w „czarny czwartek” 29 października 1929 r. Numer dwa – przyjmijmy już kolejność chronologiczną – to kryzys, właściwie dwa kryzysy tzw. naftowe. Tu źródła załamania były czysto polityczne. Idźmy więc dalej. Numer trzy – kryzys azjatycki, którego przyczyną były... ataki spekulacyjne na tajlandzką walutę – bahra. Wreszcie numer cztery – trwający wciąż kryzys, który rozpoczął się w roku 2007 od problemów, w jakie popadły… amerykańskie banki inwestycyjne.

Tak więc, z czterech największych kryzysów gospodarczych ostatniego wieku, aż trzy wywołane zostały przez zawirowania na rynkach finansowych. Żaden (!) nie miał swojego źródła w gospodarce realnej, czyli takiej, do której zaliczamy normalne przedsiębiorstwa, te dostarczające nam wszelkiego rodzaju towarów i usług.

Co tymczasem robią rządy krajów zaliczanych do świata zachodniego, głownie tych europejskich? Ano, regulują. Tyle że nie rynki finansowe, a właśnie gospodarkę realną. Tak jakby to w niej czaiło się jakieś ukryte niebezpieczeństwo. W rezultacie tempo rozwoju Unii Europejskiej jest od lat bliskie zeru, a chwilami, szczególnie w strefie euro, ujemne.

Podczas gdy finansowi geniusze pokroju Bernarda Madoffa wymyślają kolejne instrumenty – pochodne, strukturyzowane i inne, których konstrukcji nikt oprócz samych ich autorów chyba nie rozumie, przedsiębiorcy muszą zmagać się nie tylko z coraz wyższymi i wszechobecnymi podatkami, ale też z takimi wytworami wyobraźni urzędników, jak – mowa o autentycznych przepisach unijnych – nakaz mierzenia krewetek po złowieniu, dyrektywy zwiększające minimalną odległość kaloryfera od ściany z 4 do 6 cm, zaświadczenia o umiejętności wspinania się na drzewa, obowiązek wykładania bacówek glazurą, wymóg zlikwidowania kantów między ścianami a podłogą w szkolnych kuchniach, uznanie ślimaka za rybę śródlądową, zdefiniowanie marmolady jako przetworu wyłącznie z owoców cytrusowych etc. etc.

A czy jakiś bankier, przez którego chciwość i nieodpowiedzialne decyzje, podatnicy muszą łożyć biliony na ratowanie systemu finansowego, poniósł odpowiedzialność? Oczywiście! Nawet kilku. Za karę dostali jednego roku nie milion, a ledwie skromne pół miliona premii. Za dobre wyniki w pracy, rzecz jasna.

dr Marian Szołucha - ekonomista, wykładowca akademicki, z-ca redaktora naczelnego kwartalnika "Myśl.pl"


Tekst pochodzi z portalu www.mysl24.pl
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Licznik odwiedzin
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło