replica watches for sale: fake hublot watches and replica cartier.
Klub Dyskusyjny Myśli Politycznej W Ursusie - Artykuł 30
O nas


Czym jest klub

-Regulamin

-Skład zarządu

-Założyciele Klubu

-Historia Klubu

-Kontakt
   
Działalność

-Cele Klubu

-Artykuły

-Archiwum - spotkania

-Archiwum inne rzeczy
Artykuł 30
"Mahomet był odpowiedzią Wschodu

Rafał Krawczyk[1]

 

„Ludy słowiańskie zajmują większą przestrzeń

na ziemi, niż w dziejach”.

(Johann Herder)

 

Europa Środkowa,

 czyli

między Wschodem a Zachodem.

 

1. Gdzie leży Europa Środkowo-Wschodnia?

 

Poszerzenie Unii Europejskiej o kraje Europy Środkowo-Wschodniej pobudziło na nowo debatę o wschodnich granicach Zachodu i zrodziło zasadne pytanie o to, jak daleko może rozszerzać się wspólnota nie tracąc swojej zachodniej tożsamości. To bowiem, że nowe kraje nie spełniają większości kryteriów „zachodniości” jest poza dyskusją.

Obszar Europy położony między Bałtykiem z jednej strony, a Morzem Czarnym i Adriatykiem – z drugiej ma różne oblicza i przybiera odmienne nazwy w zależności od jego cechy, którą się pragnie podkreślić. Każde z nich jest inne i każda nazwa przypisana regionowi niesie za sobą spore uproszczenie. Historycznie i geograficznie, to przestrzeń wciśnięta między idące z zachodu Niemcy, od Wschodu rosyjsko-mongolski Wielki Step, od strony południowej ograniczona islamem tradycji turecko-otomańskiej.

                Określenie Europa Środkowo-Wschodnia podkreśla geograficzne położenie regionu. Jeśli jednak przyjmiemy najogólniejszą definicję Europy ograniczonej od zachodu Atlantykiem a od wschodu pasmem Uralu, to obszar między Odrą i Bugiem z jednej strony, a Bałtykiem i Morzem Czarnym z drugiej powinien zostać nazwany Europą Środkową, a europejskiej Rosji przypadłoby wtedy miano Europy Wschodniej. Rzecz w tym jednak, że terytorium samej tylko Federacji Rosyjskiej jest wielokrotnie większe niż cały kontynent europejski i rozłożone nie tylko w geograficznej Europie, ale i w północnej i środkowej części Azji. Nie pasuje więc do miana Europy Wschodniej, „wystając” z niej w kierunku wschodnim znacznie poza Ural. Dla podkreślenia, że obszar pomiędzy Rosją, a zachodem Europy posiada zarówno cechy jej środka jak i elementy jej wschodu, przylgnęła do niego nazwa „Europa Środkowo-Wschodnia”, która nie wyczerpuje ani znaczenia słowa „Środkowa”, ani „Wschodnia”. Geografowie zaliczają, na przykład, do Europy Centralnej, a więc semantycznie rzecz biorąc – Środkowej – również i Niemcy. Nikt jednak nie zalicza już dzisiaj Niemiec do Europy Środkowo-Wschodniej, lecz do zachodniej. Nie jest też jasne, na ile do regionu należy Białoruś, Ukraina i Mołdawia. W atlasach wydawanych na Zachodzie te ostatnie państwa występują czasem jako „kraje byłego Związku Radzieckiego”, a nie Europy Środkowo-Wschodniej.[2]

                Tradycja polityczna, w poszukiwaniu w obszarze zagadnień międzynarodowych rozwiązania kwestii odmienności państw, które powstały w wyniku rozpadu wielkich europejskich imperiów lądowych – Cesarstwa Niemiec oraz Austro-Węgier, imperium Rosji i Imperium Osmańskiej Turcji - nadała regionowi miano Międzymorza. W myśli politycznej Piłsudskiego i jego politycznej tradycji przewijała się idea federacji krajów rozłożonych między Bałtykiem, a morzami europejskiego Południa, jako naturalnego rozwiązania politycznego, blokującego neo-imperialne zakusy sąsiadów – Niemiec i Rosji. „Konfrontacją można nazwać” – powiada Jan Kieniewicz – „wielowiekową rywalizację o dominację na Międzymorzu, żadną miarą nie był to „spór wewnątrzsłowiański”.[3] Autor jest skłonny cechy Międzymorza wyprowadzać bardziej z następstw dominacji Rosji w regionie, niż innych przyczyn. Stawia – i chyba słusznie tezę, że bez tej dominacji Rosja byłaby zawsze zaściankowym państwem azjatyckim i nigdy nie przekształciła się w mocarstwo europejskie: „Mając na uwadze kwestię kształtowania się granic Rosji, przypomnijmy, że kolejne etapy oznaczały podporządkowanie Międzymorza (...), wyeliminowanie Rzeczpospolitej, a z nią roli osi północny zachód – południowy wschód (1795); uzyskanie statusu mocarstwa europejskiego (1815); potwierdzenie dominacji w Europie Środkowo-Wschodniej (1945), będącej wstępem do spełnienia aspiracji do hegemonii nad całym kontynentem”.[4] Cechą Międzymorza jest zatem jego „pośredniość” między Zachodem, a Rosją, a nie ograniczenie morzami Północy i Południa. W tym regionie, związki „południkowe”, w układzie - Północ-Południe zawsze były słabe. Historia narodów regionu podlegała wpływom horyzontalnym, przebiegającym na linii Wschód-Zachód.

                Nie uznaliśmy wcześniej Rosji za część cywilizacyjnego dziedzictwa Europy. Nie da się jednak zaprzeczyć temu, że Rosja jest geograficznie jej częścią, która łączy się z Zachodem poprzez obszar przejściowy. Obszar „ni-to-Rosji-ni-Europy”, dla naszych celów nazwiemy między-Europą, zdając sobie wszakże z dwuznaczności i nieostrości określenia.

 

2. Polska: ważniejsza pańskość czy chłopskość?

 

                Polska jest największym i najludniejszym krajem Europy Środkowo-Wschodniej. Posiada wszystkie cechy charakterystyczne dla całego regionu. Linia poprowadzona od zachodniego do wschodniego krańca Europy krzyżuje się z taką samą linią łączącą południowe i północne przylądki – gdzieś w okolicy Radomia, czyli w samym środku Polski. Polska ma najwięcej cech typowych dla regionu, posiada też barwne cechy „osobnicze”.

        “Polonia est nova Babilonia, Ciganorum, Germanorum, Armenorum et Scotorum Colonia, paradisus Hebraeorum, infernus rusticorum” - podsumował XVII-wieczną Polskę Obojga Narodów Juraj Križanić, orędownik pojednania katolicyzmu i prawosławia, prekursor XIX-wiecznego słowianofilstwa.[5]. „Rzecz dzieje się w Polsce, czyli nigdzie” – dodawał Alferd Jarry w Królu Ubu. Polska „odmienność w podobieństwie” jest uderzająca i nie wzbudza u przedstawicieli innych narodów sympatii. Od dawna zresztą Polacy nie mają dobrej prasy. Tradycyjnie, nie przejawiają też zbyt dobrej opinii sami o sobie. Melchior Wańkowicz, czy Roman Dmowski podsumowali swoje doświadczenia z niską efektywnością polskich działań na arenie społecznej czy politycznej podobnym przekonaniem, że podstawą poglądu Polaków na świat jest wiara, że „powodzenie życiowe nie zależy od pracy, lecz od uzyskanych przywilejów”.[6] Bolesław Prus zwracał uwagę na polską „chorobę na pańskość”, „pychę żądną wielkości” – polskie cechy pojawiające się niezależnie od rzeczywistego statusu społecznego ich nosiciela. Anonimowy poeta napisał w XVII w. wiersz, przystający do wszystkich niemal okresów politycznej historii Polski:

 

                                                Zjechało się siedem grzechów na sejm do Warszawy.

                                                Huczno, strojno wjechali, mając pilne sprawy.

                                                Pycha w Rynku stanęła, Lenistwo w ulicy.

                                                Gniew z Zazdrością po dworach, Obżarstwo w piwnicy.[7]

 

                Piotr Drzewiecki zwracał uwagę, że Polacy mają tendencję „do zaniechania wysiłku, gdy osiągnięte rezultaty zapewniają już zupełnie skromny byt. Stąd szeroki pęd do zajęć biurokratycznych w służbie publicznej”.[8] Ilustracją tej tezy jest obserwacja Emila Zegadłowicza, urzędnika ministerialnego w okresie międzywojennym: „Ministerstwo Sztuki i Kultury było niespotykanym, wspaniałym bałaganem; (...) organizowano (tam) dezorganizację i dezorganizowano wszelkie objawy samoorganizacji ze skutkiem przeważnie dodatnim”.[9] Edmund Lewandowski komentuje tę opowieść w taki oto sposób: „solidnie pracowano raz na kwartał – sporządzano sprawozdanie z dokonanych czynności i plan zamierzeń na kolejny okres kwartalny. Z poszczególnych wydziałów udawało się jednak zebrać dane na maksimum 3 strony, a materiał na posiedzenie rady ministrów powinien liczyć co najmniej 25 stron, bo tego wymagała powaga instytucji państwowej”.[10]

                Kazimierz Dąbrowski przedstawił następującą klasyfikację polskich cech narodowych: 1)kult niekompetencji; 2)brak dbałości o ludzi wartościowych; 3)egocentryzm; 4)brak właściwej oceny siebie.[11] I dodawał: „Egocentryzm z jednej strony wiąże się ze wzmożoną pobudliwością ogólną, z drażliwością, z nastrojowością (...) Występuje tutaj potrzeba znaczenia, postawa gestu, niekiedy skłonności do aktorstwa (...) Skłonność do znaczenia, skłonność do akcentowania swojej postawy, skłonność do interesowania się sobą, wysuwania się na pierwszy plan należą do cech egocentryzmu. (...) zespół egocentryczny wyraża mniejszy lub większy stopień niedojrzałości psychicznej oraz afektywnej niedojrzałości cechującej dziecko”.[12]             

                Region, rozłożony pomiędzy ujściem Odry i Zatoką Fińską z jednej strony, a Adriatykiem i Morzem Czarnym – z drugiej, ma cechy niedorozwoju, w szczególności jeśli idzie o trwałość tradycji mieszczańskich. Z drugiej strony, dostrzegalny jest tam wyraźny zespół cech społeczeństw, związanych z ziemią, przy braku lub niewielkim społecznym uznaniu dla cech niezbędnych przedsiębiorcy. Badający tę kwestię Antoni Kępiński doszedł do wniosku – nie wchodząc w szczegóły i zawiłości sprawy - że „ten dziwny rozkład naszego społeczeństwa na ludzi, którzy gadają i na tych, którzy pracują, utrzymuje się przez wieki, mimo zmian warunków życia, zmian ekonomicznych, ustrojowych itp. Byłby to przykład trwałości struktur społecznych mimo, że czasy się zmieniły, model szlachecki i kmiecy społeczeństwa się utrzymują. (…) Z tego wynika, że naród polski składa się z ludzi o przeciwstawnych charakterach: szlacheckiej fanfaronadzie towarzyszy kmieca pilność”.[13]

                Uwaga Kępińskiego jest uwagą psychiatry, nie ekonomisty, jednakże nie od rzeczy jest zwrócić uwagę na istotną wspólnotę „szlacheckiej fanfaronady” i „kmiecej pilności”. Ludzie związani z ziemią – czy to chłopi, czy tzw. ziemianie - mają cechę, która ich łączy - względnie ograniczone potrzeby. Jeśli przełożyć to na język ekonomicznych zachowań, oznacza tendencję do ograniczania wysiłku po zaspokojeniu potrzeb na poziomie ocenianym jako wystarczające minimum. Jest to cecha o skutkach przeciwnych, niż te, które musi wykazać przedsiębiorca związany z handlem, czy produkcją towarów i usług. Cechy istotne dla tego ostatniego – czy to wrodzone, czy to wymuszone konkurencją – prowadzą do nieustannej maksymalizacji przychodów, albowiem długofalowym celem jego działalności jest nie tyle zaspokojenie swoich potrzeb (to cel wtórny), ile rozwój firmy, bo tego wymagają konkurencyjne warunki na rynku. Już wybór zajęcia – przedsiębiorcy albo rolnika, urzędnika, czy „inteligenta” – sam w sobie świadczy o pewnych preferencjach, co do rozmiarów ambicji i sposobu realizowania celu życiowego.

           

3. Między-Europa, czyli między Rosją a Zachodem.

 

                Rzeka Łaba dosyć wyraźnie rozdziela Europę na dwie wyraźne części. Występuje przy tym jako rzeka graniczna w jej historii wielokrotnie. Dzieliła Europę w Średniowieczu na germańsko-romańską i słowiańską. Później, stanowiła wyraźną linię rozgraniczającą dwa typy gospodarek: zachodnią o silnym pierwiastku mieszczańskim i wschodnią – ziemiańsko-pańszczyźnianą. Po II wojnie światowej stała się rzeką graniczną symbolizującą żelazną kurtynę, dzielącą Europę demokracji od Europy komunistycznego totalizmu. Wreszcie, badania zupełnie innego typu, wskazują na Łabę jako odgraniczenie genetyczne mieszkańców Europy, odzwierciedlone w powszechności grup krwi: grupy krwi A dominującej na Zachodzie i grupy B, mającej być cechę genetyczną Europy Wschodniej. Każda z tych granic, opierając się o tę samą rzekę, sprawia wrażenie indywidualnej i powstającej w szczególnych okolicznościach o przypadkowym związku z innymi. Czy nie za dużo przypadków jak na jedną rzekę, nie posiadającą oprócz tego żadnych specjalnych cech wyróżniających? Jej źródło bije w Karkonoszach, po ich czeskiej stronie, wkrótce „zawija” się w kierunku północnym, przepływa przez Kotlinę Czeską i Dolinę Drezdeńską, uspokaja swój górsko-wyżynny bieg na Nizinie Północnoniemieckiej i na 1165 kilometrze wpada lejkowatym ujściem do Morza Północnego w Zatoce Helgolandzkiej. Jest krótsza od Renu, dłuższa od Wisły, słowem – europejski średniak.

                Łaba jest wschodnim kamieniem granicznym dla zachodnich, romańskich regionów Europy, uważających się za spadkobierców imperialnego Rzymu. Nieudana awantura podbicia przez Rzymian kraju Germanów, podjęta w 9 r. przed Chr. zatrzymała się też na tej rzece. Po katastrofalnej klęsce w Lesie Teutoburskim, legiony wycofały się na linię Renu, czyli do tradycyjnego limes. Niektórzy historycy snują perspektywę zmiany losów Europy w wyniku ewentualnej romanizacji Germanów[14], ale przecież ponad tysiąc lat później Łaba stanie się jednak wschodnią granicą Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Czyżby Rzym zwyciężył i w tym miejscu?

                Przesunięcie się łacińskiego Rzymu w niemieckim wydaniu na granicę Łaby, a później - w formie niemieckiego osadnictwa – na Śląsk, Pomorze i do Prus, spowodowało, że Polska, Litwa i Węgry zajęły miejsce peryferium cywilizacji europejskiej, zajmując dotychczasowe miejsce średniowiecznych Czech i Skandynawii. Polska promieniowała swoją „peryferyjną łacińskością” na wschód – w kierunku Litwy i Rusi, Węgry – w kierunku południowego łuku Karpat i Bałkanów. Taki obraz Europy byłby zgodny z XVI wieczną mapą, zakreślającą granice europejskiej strefy gospodarczej, która kończyła się na wschodzie, na granicy państwa moskiewskiego, a na południu nie obejmowała już Europy osmańskiej.[15]

Historia się jednak nie powtórzyła. Rozszerzając wpływy na wschód i południe, kraje te (Polska i Węgry) przyjmowały coraz więcej wzorców wschodnich i ich „peryferyjna zachodniość” przekształciła się w równoległy „peryferyjny orientalizm”. „Włączenie Ukrainy do Polski, od której różniła się ona pod względem religii, języka i obyczajów, miało w przyszłości doprowadzić do poważnych problemów wewnętrznych. Na zewnątrz oznaczało to dla Polski posiadanie wspólnej granicy z Moskwą. Polska stawała się coraz bardziej uwikłana w problemy Wschodu, a także wystawiona na jego wpływy. Rozpoczęła się swego rodzaju orientalizacja kraju i społeczeństwa”.[16] Widać to było w ewolucji stroju, czerpiącego obficie z wzorów tureckich i tatarskich, a także broni i taktyki militarnej, wynikającej z przystosowania jej do konfrontacji z konnymi armiami koczowników ze Wschodu. Ekonomicznie, cała Rzeczpospolita Polski i Litwy była częścią europejskiej strefy gospodarczej, która kończyła się na wschodzie na granicach Moskwy i Chanatu Krymskiego, a na południu na Imperium Turków Osmańskich. Ciężar problemów politycznych i społecznych przesunął się jednak z Wielkopolski i Małopolski – na wschód. Wpływ na ważne decyzje wymknął się z rąk szlachty zachodnich regionów kraju na rzecz wielkich rodów Ukrainy i Litwy – Wiśniowieckich, Sobieskich, Czartoryskich, Sapiehów i Radziwiłłów. Sprawy moskiewskie, kozackie i tureckie przesłoniły tlące się konflikty na zachodnich kresach Rzeczypospolitej. Polska kultura zaczęła być w coraz większym stopniu reprezentowana przez nazwisko kresowe: Mickiewiczów, Wańkowiczów, Sanguszków, Kościuszków i Moniuszków.

Podobny proces miał miejsce w sąsiednim Królestwie Węgier. Madziarowie przybyli ze wschodnich stepów i podporządkowali sobie słowiańskich rolników. Chrześcijaństwo, wraz z Koroną Św. Stefana przyszło z Rzymu. Węgry, tak jak Rzeczpospolita Polski i Litwy, były państwem wielonarodowościowym. Oprócz panujących Madziarów, Buda musiała liczyć się ze Słowakami, bałkańskimi Chorwatami, rumuńskimi Wołochami i Szeklerami – węgierskimi osadnikami w Siedmiogrodzie. Przejęcie Korony Św. Stefana przez Habsburgów dało początek jeszcze bardziej wielonarodowościowej monarchii. Do narodowościowego tygla Królestwa Węgier doszli Niemcy austriaccy, Czesi i germanizujący się szybko Ślązacy. Inaczej niż w Polsce, gdzie ciężar problemów przesuwał się wyraźnie na wschód, Cesarstwo Austriackie (później Austro-Węgierskie), centrum polityczne miało nadal w Wiedniu, czyli w obrębie Zachodu. W rezultacie tworzenia się na Wschodzie Europy wielkich organizmów państwowych, granice cywilizacyjne przebiegały nie wzdłuż granic politycznych, lecz wedle przedziałów wewnętrznych, jakie utworzyły się wcześniej. Na południu Łaba ma swoją młodszą siostrę - Litawę. Ta niewielka rzeka bierze początek w Alpach Styryjskich, aby po 180 kilometrach przepłynąć po wschodniej stronie Wiednia i skończyć bieg w węgiersko-słowackim już Dunaju, jako jego prawy dopływ. Tradycyjnie, uważana była za granicę między dwiema koronami Habsburgów – cesarsko-austriacką oraz królewsko-węgierską, czyli między żywiołem niemieckim, miejskim - a rolniczo-ziemiańską strukturą społeczną państwa Madziarów. Rzeka jest krótka, a granica nie tak wyraźna, jak granica Łaby, ale połączenie obu z nich daje przedłużenie linii Łaby o podobnym znaczeniu historycznym, oddzielając linią - od Morza Północnego do Adriatyku - narody wschodnioeuropejskie od żywiołu germańskiego, podlegającego coraz silniej wpływom cywilizacji śródziemnomorskiej. Dla porządku dodajmy, że Czechy znalazły się po zachodniej stronie tej granicy, czyli w Przedlitawii. Być może wyjaśnia to pewną dozę „nie-słowiańskości” Czechów i ich przekonanie, że byli zawsze częścią europejskiego Zachodu, nie zaś Wschodu. [17]

                Łaba i Litawa, to wyraźne granice styku kulturowego Germanów i Słowian. Madziarzy, zaplątani między Słowianami, Germanami i romańskimi Rumunami, kulturowo pozostali po wschodniej stronie linii podziału. To rozgraniczenie jest wyraźne. Inaczej jest jednak ze wschodnią granicą między-Europy. Trudno stwierdzić gdzie się kończy, a gdzie zaczyna hemisfera rosyjska. Prorosyjski dryf Białorusi, skłaniałby do wyznaczenia Bugu jako granicznej rzeki odgraniczającej między-Europę od Rosji. Jednak żywioł katolicki sięga dalej - do Niemna, a Białoruś - mimo wszystko - nie jest Rosją. Jej wschodnia granica, pokrywa się z przedrozbiorowymi kresami Wielkiego Księstwa Litewskiego. To skłaniałoby do szukania linii rozgraniczenia między-Europy z Rosją w rejonie Dźwiny i Dniepru, tym bardziej, że również Ukraińcy mieszkający po prawej jego stronie są bardziej prozachodni, a ci, z przeciwnego brzegu - bardziej prorosyjscy.        

W tradycji starożytnej i średniowiecznej, znana współczesnym Europa kończyła się na Donie (grecka nazwa – Tanais). Na nim kończył się też znany świat, czyli Sarmatia europea, Za Donem rozciągała się nieznana i tajemnicza Sarmatia asiatica. To stamtąd, czyli znikąd, pojawiały się hordy agresywnych ludów koczowniczych, nękających resztę Europy niszczycielską chciwością.

                Dzisiejsza Europa Zachodnia tworzyła się przez ponad tysiąc lat, spajając swoją ciągłością historyczną społeczeństwa wielu narodów. Rosja przeciwnie, powstała z ekspansji jednego plemienia zamieszkującego tereny wokół dzisiejszej Moskwy i zdolnego – jak się okazało – do zdominowania Finów i Karelów z północy, Tatarów i Czeczenów z południa, Kałmuków i Kazachów ze wschodu. Jako naród, Rosjanie pojawili się jednak dopiero na skutek utworzenia państwa. Europa Środkowo-Wschodnia inaczej – powstała z rozpadu wielonarodowych imperiów. Państwa bałtyckie – to efekt rozpadu Rosji i I Rzeczypospolitej. Współczesna Polska powstała z nieszczęścia trzech imperiów – Rosji, Niemiec i Austrii. Czechy, Słowacja, Węgry i Chorwacja pojawiły się w efekcie upadku Austro-Węgier. Rumunia, Bułgaria i Serbia z Macedonią – to rezultat katastrofy tureckiego Imperium Osmańskiego. Białoruś i Ukraina powstały – do pewnego stopnia – z przypadku: z obranej przez Jelcyna drogi pozbawienia władzy Michaiła Gorbaczowa.[18]

                Nie wszystkie narody regionu określiły ostatecznie swoją tożsamość. I tak: Mołdawianie nie chcą – jak się wydaje - być Rumunami, chociaż etnicznie ich języki są tożsame. Nie dzieli ich nic prócz trwałości rosyjskiej i sowieckiej przeszłości Mołdawii – ani religia, ani odmienna wcześniejsza przeszłość. Chorwaci podkreślają swoją odrębność od Serbów przez wzgląd na katolicyzm pierwszych i prawosławie drugich. Naród bośniacki różni się nie tyle używanym językiem, ile wyznawaniem islamu w miejsce chrześcijaństwa jego otoczenia. Macedończycy nie przyjmują do wiadomości, że – z kolei ich język – jest współczesną mutacją starobułgarskiego, z którego utworzył się kiedyś wspólny dla prawosławnych Słowian staro-cerkiewnosłowiański - język ich liturgii. Utworzyli więc odrębne państwo. Białorusini nie są pewni, czy w ogóle istnieją. Zaledwie dziesięć procent ludności tego kraju mówi na co dzień po białorusku. Reszta posługuje się rosyjskim albo trasianką, czyli przypadkową mieszanką języków - białoruskiego i rosyjskiego. Odpowiednikiem białoruskiej trasianki jest ukraiński surżyk (dosł. pszenżyto) – mieszanina ukraińszczyzny i rosyjskiego.[19]

                Jeśli przyjmiemy, że cechą charakterystyczną dla Europy jest to, że to narody tworzyły państwa, a nie na odwrót, jak to miało miejsce w obu Amerykach i Azji, to między-Europa różni się od jej zachodniej części tym, że proces powstawania tam narodów jeszcze się nie zakończył. Brak okrzepnięcia własnej tożsamości przekłada się na pewne typy zachowań, na których częstotliwość w krajach regionu, a w szczególności w Polsce, zwracają uwagę psychologowie.

 

4. Między-Europa - jej dziesięć cech głównych.

 

                Eksponowanie pewnych cech, charakterystycznych dla narodów, czy regionów, jest zawsze narażone na niebezpieczeństwo subiektywizmu. Jedyną, prawdziwie obiektywną przyczyną zróżnicowania ludzi i społeczeństw jest środowisko geograficzne. Część Europy położona na wschód od Łaby posiada jednak wyraźne cechy wspólne, odróżniające ją od regionu śródziemnomorskiego i atlantyckiego. Jest to region odkrytych równin, na północy pokrytych lasami, na południu – trawiastymi stepami. To położenie tłumaczy wiele. Na zachodzie i południu Europy, rozległe doliny chronione górami dawały względnie bezpieczne schronienie i pozwalały na ciągłość osadnictwa, bez czego nie mogłyby powstać trwałe struktury społeczne. Cechą europejskiego wschodu była zmiennośćludy bezustannie przetaczały się przez otwarte przestrzenie i stabilizacja osadnictwa przyszła w dwa tysiące lat później, niż miało to miejsce w basenie Morza Śródziemnego. Cechy, wyróżniające społeczeństwa między-Europy wynikają więc z dwóch najważniejszych czynników: naturalnego opóźnienia cywilizacyjnego oraz naleciałości orientalnych, pochodzących wszakże nie ze starożytnych cywilizacji Bliskiego Wschodu, ale z kultur narodów stepowych terenów środkowej Azji. Paradoks polega więc na tym, że chrześcijaństwo, czyli to, co wielu badaczy uważa za orientalny pierwiastek cywilizacji zachodniej przywędrowało do Europy Środkowo-Wschodniej ze starożytnego Rzymu. W rezultacie, to co tam, na Zachodzie uważane jest za pierwiastek orientalny, we wschodniej części Europy jest brane za zachodnie, a religijność w jej rzymsko-katolickiej formie traktuje się jako jeden z argumentów na rzecz przynależności do kręgu cywilizacyjnego Zachodu. Tymczasem, jest więcej niż pewne, że „chrześcijaństwo jest pierwiastkiem wschodnim naszej kultury”.[20] Do między-Europy trafiło z dwóch stron – od zachodu z Rzymu i od południa z Konstantynopola. W ten sposób krąg, do którego narody regionu podkreślają swą przynależność szczególnie entuzjastycznie, niósł ze sobą również to, co najbardziej orientalne w dziedzictwie cywilizacji śródziemnomorskiej. Oryginalny Orient przedostawał się do między-Europy wprost ze Wschodu – z kontynentalnej Azji. Na otwarte przestrzenie między Łabą, a Dnieprem wtaczał się z impetem armii nomadów oraz ich zbrojnym osadnictwem. Stepowymi koczownikami byli niegdyś Madziarzy, dzisiejszy Węgrzy, lecz wcześniej także Pieczyngowie i Połowcy, zruszczeni w stepach Ukrainy Sarmaci i Alanowie, którzy mieli „zniknąć gdzieś w lasach Środkowej Europy”. Na Bałkany, poddawane wpływom Bliskiego Wschodu od starożytności, prawdziwy Orient wdarł się wraz z inwazją Turków – pierwotnie koczowniczego narodu Azji, którego oryginalne leże znajdowały się w IX stuleciu daleko od Europy - na azjatyckich wybrzeżach Pacyfiku. Podbijając bałkańskie ludy, Turcy – zgodnie z logiką koczowników traktowali ich jako zwierzęce stado, które – w formie stad zwierząt -  musieli porzucić w procesie podbijania miejskiej kultury Bizancjum. „Ci, którzy pozostali chrześcijanami byli ‘rają’(dosł. stadem), czyli poddanymi chłopami zobowiązanymi do dyskryminujących świadczeń”.[21] Rzecz w tym, że liczna warstwa niewolnych chłopów, pełniących dla byłych koczowników funkcję utraconego stada, jest cechą charakterystyczną całego obszaru Europy na wschód od Łaby i Litawy, niezależnie od przynależności narodowej. W tym kryje się źródło powszechnego w regionie systemu pańszczyźnianego.

Skoncentrujemy teraz uwagę na najbardziej widocznych znamionach przynależności narodów regionu do między-Europy.[22]

 

1) Dominacja etnosu słowiańskiego

 

 Od V w. przed Chr. na całym wielkim obszarze wschodniej połowy Europy dominują Słowianie. Są etnicznymi Indoeuropejczykami. Pochodzą z tego samego praindoeuropejskiego pnia, co dziewięćdziesiąt pięć procent ludności kontynentu. Od początku są jednak inni. Arnold Toynbee twardo przekonywał o poważnym zacofaniu Słowian, już jak na standardy czasów, w których wyłonili się z bagien i rozlewisk Prypeci. Mieli według niego zajmować się prymitywną gospodarką leśno-wypaleniskową, nie znali żelaza i od zarania dziejów ich endemicznym problemem było to, że stanowili łatwy cel dla łowców niewolników. Ich „miejsce w Europie” jako ludu najczęściej spotykanego na arabskich targach niewolników jest prawdopodobnym źródłem nazwy. W łacinie, Slavus – Słowianin, jest słowem pokrewnym ze słowem sclavus – niewolnik. Znamienne, że ta łączność miana Słowianin i słowa niewolnik zachowała się również w innych językach europejskich (ang. Slav i slave, niem. der Slave – der Sklave”.[23] Faktem jest, że Słowianie byli wtedy przedmiotem dominacji ze strony ludów wędrujących wzdłuż i wszerz Europy. Wedle niektórych badaczy – północne szczepy Słowian zostały już na początku swego istnienia zdominowane przez koczowniczych Alanów i Sarmatów; plemiona zamieszkujące  Panonię (dzisiejsze Węgry) przez inne ludy stepowe - Hunów, Awarów i Madziarów. Słowianie południowi znaleźli się pod władzą innych niegdysiejszych nomadów – turkojęzycznych Bułgarów i - w ostatecznym rezultacie – samych Turków osmańskich. Słowianie wschodni ulegli szwedzkim Wikingom (Waregom), którzy stali się założycielami Rusi Kijowskiej i pierwszej normańsko-ruskiej dynastii Rurykowiczów.[24] W tej sytuacji, cechą regionu odziedziczoną po Prasłowianach, miałaby być pewna skłonność do ulegania „lepszym” i brak niezbędnej dozy agresji, koniecznej do odwrócenie ról, a przynajmniej do skutecznego wchłonięcia koczowniczych zwierzchników.

 

2) Dychotomiczna struktura społeczna

 

Jeśli domniemania, co do kluczowej roli narodów koczowniczych i skandynawskich Wikingów w budowie struktur państwowych w Europie Wschodniej uznać za prawdziwe, to zrozumiała staje się jej następstwo: specyficzna dla regionu dychotomiczna struktura społeczna. Dychotomia wynikałaby z tego, że arystokracja nomadycznego pochodzenia była swego rodzaju naturalną, genetyczną arystokracją gardzącą znojem rolnika i poszukującą półniewolniczej warstwy społecznej zdolnej do podjęcia w jej imieniu tego trudu. Względna łatwość, z jaką w regionie zaprowadzona zostało ziemiańsko-chłopskie uwarstwienie społeczne i równoczesna marginalizacja roli stanu mieszczańskiego mogłaby być w tym kontekście uznana za wyjaśnioną.

Podział dychotomiczny, to szczególny rodzaj uporządkowania. Jego cechą jest kontradyktoryczność, czyli oddzielenie dwóch grup wedle cech wzajemnie się wyłączających. W przypadku społeczeństw między-Europy na etapie ich tworzenia, dwie warstwy związana z ziemią – ziemianie i ich poddani, praktycznie wyczerpywały zagadnienie. Grupy nie mieszczące się w tej właśnie dychotomii, otrzymywały albo prawa specjalne, albo też były wchłaniane przez jedną z warstw podstawowych. Na terytorium między-Europy nie pojawił się jako samodzielny podmiot – charakterystyczny dla uwarstwienia społecznego Zachodniej Europy – stan trzeci. W jej zachodniej części, proces liberalizacji stosunków społecznych polegał nie na powiększaniu przewagi mieszczaństwa nad ziemiaństwem, lecz na powolnym przekształcaniu się gminu w społeczeństwo. Na obszarze między-Europy nastąpiło to dopiero z kilkusetletnim opóźnieniem.

O ile środkowa i północna część Europy dotknięta była dychotomią dwubiegunowego społeczeństwa szlachty i pańszczyźnianych chłopów, o tyle jej południowa część, która znalazła się pod panowaniem muzułmańskich Turków, doświadczyła dychotomii innego rodzaju. Turcy nie definiowali się jako naród etniczny, lecz jako Osmanowie, czyli potomkowie Osmana, założyciela państwa. Na terenach dawnego Bizancjum ich wyróżnikiem stał się islam. Każdy zatem, kto wygłosił muzułmańskie wyznanie wiary i przechodził z religii chrześcijańskiej na islam, stawał się Osmanem - z pełnią przysługujących mu praw. Pamiętajmy, że islam niesie silny i pociągający pierwiastek egalitaryzmu, przez wielu ludzi uznawanego za rzeczywisty wymiar wolności. Ci, którzy uparcie trwali przy prawosławiu odziedziczonym po przodkach stawali się rają – stadem, któremu przysługiwały tylko takie prawa, na jakie godził się sułtan i kalif, czyli następca Proroka. Muzułmanie mieli swoje prawo w postaci szariatu, wyprowadzanego wprost z Koranu, chrześcijanie i Żydzi z tego prawa nie korzystali. System osmański, inaczej niż w Polsce czy na Węgrzech, nie opierał się na darmowej pracy pańszczyźnianych chłopów, ale z okładania raji - niemuzułmańskiego stada wysokimi podatkami oraz pozbawieniem go możliwości odwołania od arbitralnych decyzji sądów muzułmańskich. Efekt społeczny i psychologiczny tego rodzaju dychotomii był podobny do tego, jaki uwidocznił się w innych częściach między-Europy. Nie powstawała przestrzeń dla stanu trzeciego z jego mieszczańskimi, samorządowymi, aspiracjami i etosem pracy dla zysku, a nie tylko dla zaspokojenia potrzeb. Podobnie, południe Europy nie przeżyło rewolucji burżuazyjnej ani przemysłowej. Zmiany, jak wszędzie w regionie, musiały zostać importowane z zewnątrz.

Dychotomiczna struktura społeczna jest elementem nabytym od społeczeństw orientalnych, w których również nie mógł samodzielnie wykształcić się stan trzeci, dający możliwość równoważenia władzy monarchy interesami warstwy, której pozycja nie wywodziła się z urodzenia, ale ze zgromadzonych fortun lub nabytych umiejętności. Istnienie takiego stanu umożliwiło powstanie w Europie Zachodniej absolutyzmu oświeconego, którego całkowicie zabrakło w innych regionach świata. Dodajmy, że spośród tych dwóch słów określenia, ważniejszym jest „oświecony” niż „absolutyzm”. Najbardziej rozwinięty, brzemienny w dalekosiężne następstwa dla całego regionu przypadek dychotomii społecznej miał miejsce w Rzeczypospolitej Polski i Litwy: „W zasadzie naród polski rozpadał się na dwa światy społeczno-kulturowe: p a n ó w   i   c h a m ó w. Pierwsi mieli  p r a w o  panować i próżnować, a drudzy  o b o w i ą z e k  służyć i pracować”.[25] Kiedy poniżany przez wieki chłop został wyzwolony i zwolniony z pańszczyzny, jego rozumienie wolności było proste: marzeniem stało się „upodobnienie do panów”, to znaczy jak najmniej pracować i jak najwięcej próżnować. Konsekwencją było zablokowanie możliwości szybkich przemian postaw społecznych. Niektórzy historycy upatrują przyczyny upadku Rzeczypospolitej Polski i Litwy w tym, że nie wprowadzono w życie artykułów Ugody Hadziackiej, tworzącej Rzeczpospolitą Trojga Narodów z kozacką Ukrainą jako trzecim członem państwa.[26] W kontekście ówczesnej dychotomii oznaczałoby to nadanie klejnotu szlacheckiego rzeszom niepiśmiennych Kozaków Siczowych oraz legitymizację rzezi i rabunku mienia. „Chamów do herbów dopuszczać nie będziem!” – słusznie w tym kontekście - postanowił w odpowiedzi Sejm Rzeczypospolitej. Dychotomiczna struktura społeczna okazała się barierą nie do przebycia nawet dla instynktu samozachowawczego szlacheckiego państwa.

Z opisaną strukturą społeczną łączy się odmienne, niż w społeczeństwach mieszczańskich, pojmowanie wolności. Zachodnie standardy demokracji z tego właśnie powodu słabo zdają egzaminu w krajach między-Europy. Zachód ma za sobą obfitą literaturę, dotyczącą prawa do wolności i jej egzekucji od władzy państwowej. Prawo do wolności, jako jedno z praw naturalnych jest jednym z jej kanonów i nie jest tam nigdzie kwestionowane. Społeczeństwa między-Europy, ze względu na swoje historycznie uwarunkowane cechy, mają tendencję do traktowania prawa do wolności jako kategorii bardziej formalnej, niż rzeczywistej. To innego rodzaju indywidualizm, niż ten z kręgu rosyjskości, gdzie wolność, to „step przed zaoraniem go pługiem. Step szeroki – wola. Ten indywidualizm przejawia się w tym, co się określa mianem atamańszczyzny”.[27] W tego rodzaju sytuacji, nie ugruntowanej i nie rozumianej wolności, „opozycja nie będąca wyrazem autentycznych sił społecznych jest niczym wobec ugruntowanej władzy, można ją porównać do dawnych błaznów dworskich”.[28]

 

Tab.1. Udział szlachty w społeczeństwach

Europy pod koniec XVIII w.

Kraj

Udział szlachty w %

Polska

w tym: Mazowsze

9

25

Hiszpania

w tym: Baskonia

            Kastylia

6,5

25

8-10

Węgry

8-10

Anglia

3

Rosja

2

Francja

0.7

Szwecja

0.3

Dania

0.25

          Źródło: E. Lewandowski, op. cit., s.105.,

              Multimedialna Encyklopedia PWN.

 

3) Gospodarka chłopsko-ziemiańska i specyficzna definicja wolności.

Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Licznik odwiedzin
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło