replica watches for sale: fake hublot watches and replica cartier.
Klub Dyskusyjny Myśli Politycznej W Ursusie - Artykuł 7
O nas


Czym jest klub

-Regulamin

-Skład zarządu

-Założyciele Klubu

-Historia Klubu

-Kontakt
   
Działalność

-Cele Klubu

-Artykuły

-Archiwum - spotkania

-Archiwum inne rzeczy
Artykuł 7

dr Piotr Łysakowski
EDWARD ŚMIGŁY-RYDZ
Urodził się w urodził się 11 marca 1886 roku Brzeżanach, niewielkiej galicyjskiej miejscowości. Nie wiemy wiele o pochodzeniu jego rodziny. Ojciec Tomasz Rydz zmarł, gdy mały Edward miał 2 lata, mama zaś umarła, gdy doszedł do wieku 10 lat. Opiekował się nim dziadek, ojciec mamy. Później znalazł się pod skrzydłami państwa Uranowiczów. To dzięki nim i ich opiece, chłopak mógł pójść do szkoły. W 1905 roku zdał maturę. Już wtedy zainteresował się polityką. Rysował (podobno pięknie) pejzaże i karykatury. W gimnazjum został członkiem socjalistycznej organizacji "Promień". Uczestniczył też w działaniach "Odrodzenia" organizacji o profilu niepodległościowym. Po maturze zaczął studia plastyczne w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Opiekowali się nim wybitni artyści Leon Wyczółkowski, Teodor Axentowicz. W 1908 roku został członkiem Związku Walki Czynnej (ZWC). Polityka i Polska wciągnęły go bez reszty. W ZWC miał do czynienia z osobami związanymi z Józefem Piłsudskim, byli to: Walery Sławek, Aleksander Prystor czy Kazimierz Sosnkowski. W latach 1910–1911 służył rok w 4. Pułku Piechoty „Hoch-und-Deutschmeister”. Dosłużył się tam stopnia chorążego. Jak wspominają współcześni był dobrym żołnierzem. W ZWC przybrał pseudonimem "Śmigły". Został pierwszym komendantem Oddziału Związku Strzeleckiego w Brzeżanach, i komendantem kursu strzeleckiego w Krakowie (1912–1913). W 1913 roku podjął ponownie studia na ASP w Krakowie. Ukończył je rok później. W tym samym roku został komendantem Okręgu Związku Strzeleckiego we Lwowie. Redagował miesięcznik Strzelec. Przed wybuchem wojny w lipcu 1914 roku został zmobilizowany i znalazł się w Cesarsko Królewskim 55 Pułku Piechoty w Brzeżanach. 13 sierpnia po interwencji Piłsudskiego objął dowództwo III batalionu Legionów Polskich. Zajmował Kielce. Uczestniczył w tworzeniu pierwszej służby wywiadowczej – Komendy Wywiadów Bliskich. W październiku 1914 roku został majorem, 18 grudnia 1914 roku dowódcą 1 Pułku Piechoty Legionów. Gdy wojna, z początkowo aktywnej, zmieniła się w pozycyjną, I Brygada znalazła się opodal Pińczowa. Tam wypełniając sobie czas uprawiano różne dyscypliny sportowe. Między innymi grano w piłkę nożną. Rydz od tego czasu został wiernym kibicem piłkarskim. Po rozpoczęciu ofensywy przez wojska trójprzymierza w maju 1915 roku, oddział dowodzony przez niego uczestniczył w walkach pod Konarami. Późniejszy marszałek Józef Piłsudski wystawił mu za ten okres wspaniałą opinię. W maju 1915 roku jest nominowany na podpułkownika. W efekcie konfliktu, między Piłsudskim a dowództwem Legionów, Rydz otrzymał dowództwo nad częścią I Brygady, znajdującą się pomiędzy Trojanówką a Kostiuchnówką. Po rozpoczęciu tzw. ofensywy Brusiłowa w lecie 1916 roku, I i III Brygada zostały, przez Rosjan, zmuszone do odwrotu pod wspomnianą Kostiuchnówką. To właśnie okres konfliktu między Piłsudskim a Komendą Legionów. Austriacy nie akceptowali Polaków jako dowodzących Polskim Korpusem Posiłkowym (tak zmieniono nazwę Legionów). Spowodowało to dymisję Piłsudskiego. Analogiczny ruch wykonał jego podkomendny Edward Rydz, który wniósł o zwolnienie z Korpusu i przeniesienie do armii austriackiej. Po ogłoszeniu aktu 5 listopada wydawało się, że sytuacja ulegnie normalizacji i nastąpi jego powrót do służby. Jednakże 12 lipca 1917 roku pułk Rydza odmówił złożenia przysięgi wierności władzom niemieckim (była to część kryzysu przysięgowego). Został on wtedy zwolniony z wojska, bez prawa noszenia munduru i w dalszej kolejności wyjechał do Krakowa. Ciężko zachorował co uniemożliwiło wcielenie go do austriackiego wojska , po wyzdrowieniu zaś nie chcąc służyć u Austriaków symulował chorobę. Po uwięzieniu Piłsudskiego i Sosnkowskiego w Magdeburgu, "Śmigły" objął kierownictwo nad Polską Organizacją Wojskową (POW). Siedziba jej sztabu znalazła się w Krakowie. Reorganizując struktury organizacji zmierzał do zakonspirowania jej komórek, które miały w przyszłości prowadzić walkę o niepodległość Polski.
Rydz doprowadził do nawiązania kontaktów z Polakami służącymi w armii carskiej, a także z II Brygadą Józefa Hallera, która przedarła się za Dniestr, wymawiając służbę CK dowództwu. Porażka państw centralnych była kwestią czasu. To spowodowało, że wraz z kilkoma współpracownikami i przyjaciółmi: Michałem Sokolnickim, Andrzejem Strugiem, Józefem Beckiem i Bolesławem Wieniawą-Długoszowskim, udał się na teren Ukrainy i Białorusi, gdzie usiłowali tworzyć nowe struktury polskich sił zbrojnych. Czyniono to w porozumieniu z generałem Józefem Hallerem. Inicjatywa ta nie wypaliła lecz tym samym dawano sygnał Entencie, że poza „narodowym” Komitetem Narodowym Polskim (KNP), funkcjonuje silny obóz piłsudczykowski. Następnie Rydz udał się do Warszawy. 1 listopada 1918 roku zarządził mobilizację POW, łącząc to z inicjatywą powołania w Lublinie niezależnego od Rady Regencyjnej, rządu. Mimo różnych działań mających utrudnić realizację tego pomysłu, w nocy z 6 na 7 listopada powstał Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej, kierowany przez Ignacego Daszyńskiego. Rydz otrzymał w nim tekę ministra wojny. Rozwiązano POW na terenie byłego zaboru austriackiego i podporządkowano jej członków strukturom powstającego państwa. 10 listopada do Warszawy wrócił z internowania Józef Piłsudski reagując źle na powstanie rządu w Lublinie. Komendant potraktował Rydza, który szybko wrócił do stolicy, formalnie, mianując dowódcą Okręgu Generalnego w Lublinie i rozkazując natychmiastowy powrót do tego miasta. Żądał równocześnie od Daszyńskiego rozwiązania rządu, w czym go Rydz poparł. 21 listopada 1918 roku Piłsudski mianował go generałem podporucznikiem. Awans otrzymał razem z Kazimierzem Sosnkowskim. Miesiąc później Naczelnik Państwa mianował go dowódcą Okręgu Generalnego Warszawa. wojskowej Rydz W początku 1919 roku Rydz ps. "Śmigły" (w 1920 roku, po wejściu w życie ustawy umożliwiającej uzupełnienie nazwiska o pseudonimy z okresu służby zmienił nazwisko na "Rydz-Śmigły") objął dowództwo nad Grupą Operacyjną "Kowel", która miała chronić linię Hrubieszów – Włodzimierz Wołyński – Stochód – Maniewicze przed wojskami Ukrainy Naddnieprzańskiej. Rydz stosował działania manewrowe, w ich efekcie zajął Włodzimierz i Kowel. Na Wołyniu działał do kwietnia 1919. Później znalazła się w efekcie rozkazu Piłsudskiego na terenie Wileńszczyzny, gdzie ścierał się z Litwinami i Sowietami. Został mianowany głównodowodzącym walk o Wilno. 30 kwietnia Sowieci usiłowali przełamać polską obronę Wilna. Ponieśli porażkę W połowie sierpnia 1919 dokonano uderzenia w kierunku Połocka, odrzucając napastników za Dźwinę. Po kilkumiesięcznej wojnie pozycyjnej. Wgrudnia podjęto wraz z Łotyszami działania zaczepnych wobec Armii Czerwonej. Dowódcą tej operacji, prowadzonej pod kryptonimem "Zima", został Rydz - Śmigły. 3 stycznia 1920 roku siły polsko-łotewskie uderzyły na Dyneburg. Operacja przyniosła sukces. W lutym miała miejsce defilada wojsk polskich w Dyneburgu. Za przeprowadzeni tej operacji, Rydz otrzymał order Virtuti Militari. Podczas ofensywy wiosennej 1920 roku przeciwko bolszewikom dowodził 3 Armią, która 7 maja 1920 weszła do Kijowa. Następnego dnia odebrał defiladę oddziałów polskich i Semena Petlury. Wkrótce potem Sowieci zorganizowali dramatyczną dla Polski w skutkach kontrofensywę. W początku czerwca Rydz-Śmigły otrzymał polecenie wymarszu z Kijowa. dnia 10 czerwca, po osobistym potwierdzeniu tego rozkazu przez Józefa Piłsudskiego, podjął decyzje o odwrocie. Podczas odwrotu w ciągłych walkach z Sowietami doprowadził 3 armię na Wołyń. W trakcie tych działań zmusił oddziały Siemiona Budionnego do odwrotu. W sposób jednoznaczny ustabilizowało to linię frontu polsko - bolszewickiego. W sierpniu 1920 roku, po rozpoczęciu natarciu znad Wieprza, Śmigły został dowódcą nowo utworzonego Frontu Środkowego. Manewr rozpoczął się 16 sierpnia, a jego oddziały w szybkim marszu zajęły: Brześć, Wysokie Litewskie, Zambrów, Białystok i Grajewo z zadaniem dalszego marszu na Sejny i Lidę. Wojska polskie weszły do Sejn 22 września, a cztery dni później do Grodna. Była to decydująca rola odegrana przez jego ludzi w bitwie nad Niemem.
Żołnierze Rydza-Śmigłego asekurowali też działania Lucjana Żeligowskiego, który zajął, ukochane przez marszałka Józefa Piłsudskiego i Polaków, Wilno. 12 października podpisano preliminaria pokojowe pomiędzy ZSRR i Polską, a 18 października wstrzymano działania wojskowe, w sukcesie tym działania Rydza odegrały znaczącą rolę. Po zawarciu w marcu 1921 roku pokoju ryskiego, i po stopniowej demobilizacji armii, rozpoczęto restrukturyzowanie wojska. W tym czasie jednym z pięciu inspektorów WP został Śmigły. Nominacja wskazywała na ogromne zaufanie, jakim darzył go Piłsudski. Generał Rydz otrzymał też najlepszą opinię jaką, wystawiał generałom Józef Piłsudski na użytek Ścisłej Rady Wojennej. Ucząc się cały czas wojskowości stał się w przeciągu kilku lat został uznany za autorytet w tej dziedzinie. Było to o tyle interesujące, że pomimo dużego doświadczenia w linii nie miał, faktycznie, formalnego wykształcenia wojskowego. Rydz działał też w konspiracji funkcjonującej w Wojsku Polskim. Robił to za wiedzą Marszałka Piłsudskiego. Kwestie te nie zostały jeszcze szczegółowo zbadane. W zamachu majowym nie brał udziału. Nakazał jednak wymarsz do Warszawy 2 pułków, które wsparły działania Marszałka. W listopadzie 1926 roku otrzymał i objął funkcję inspektora armii. Angażując się bez reszty w pracę dla wojska od czasu do czasu zajmował się realizacją zadań politycznych otrzymywanych od Józefa Piłsudskiego. Między innym starał się pozyskiwać dla obozu rządzącego środowiska konserwatywne. Dzień przed śmiercią Józef Piłsudski, wezwał do siebie Edwarda Rydza - Śmigłego na rozmowę. Nie wiemy o czym dyskutowali - sądzi się jednak, że Marszałek przekazał mu swoją ostatnią wolę i sugestie odnoszące się do przyszłej organizacji wojska. Po śmierci Józefa Piłsudskiego na posiedzeniu Rady Gabinetowej, 12/13 maja, prezydent Ignacy Mościcki zadecydował, że Generalnym Inspektorem Sił Zbrojnych zostanie właśnie generał Edward Rydz-Śmigły. Konkurentem do tego stanowiska był Kazimierz Sosnkowski. Prezydenckie rozstrzygnięcie poparł premier, Walery Sławek, co zadecydowało o ostatecznym efekcie i sukcesie Rydza. Decydował tu pozorny brak ambicji politycznych Śmigłego. W obliczu narastającego między prezydentem Mościckim, a premierem Walerym Sławkiem konfliktu Generalny Inspektor stanął po stronie tego pierwszego, co doprowadziło do przesilenia parlamentarnego i dymisji premiera. Następował istotny, polityczny wzrost znaczenia naszego bohatera. W wielu przypadkach uznawano go za kontynuatora działań marszałka Piłsudskiego, co przyczyniało się do tworzenia pewnego rodzaju kultu. Skłoniło go także do tworzenia wokół siebie grupy osób mających utrwalać jego rosnące ambicje i wpływy polityczne. Do grupy tych ludzi można było zaliczyć między innymi: Wojciecha Spiczyńskiego i Bogusława Miedzińskiego. Dla wielu, ze względu na swój legionowy życiorys, był elementem jednoczącym, który znikł po odejściu Józefa Piłsudskiego, a był środowisku i Polsce niezbędny. W ramach tworzenia legendy podkreślano, że został Generalnym Inspektorem Sił Zbrojnych zgodnie z ostatnią wolą marszałka. Dzień imienin Śmigłego, który przypadał na 18 marca zaczęto obchodzić podobnie jak święto państwowe. Miarą popularności generała była piosenka z tekstem napisanym przez Adama Kowalskiego:
[…] Marszałek Śmigły-Rydz, nasz drogi, dzielny Wódz,
Gdy każe, pójdziem z nim najeźdźców tłuc.
Nikt nam nie ruszy nic, nikt nam nie zrobi nic,
Bo z nami Śmigły, Śmigły, Śmigły-Rydz!
W brzasku wolności w krwi i ogniu nam przewodził.
Zwycięskim szlakiem do Kijowa wiódł nas bram.
Jak szeregowiec z piechurami w piachu brodził,
Dobry przykład dobry, przykład dawał nam,[…]
W 1935 i 1936 roku generał zrywając z tradycją niedoceniania powstań Wielkopolskiego i kolejnych Śląskich i uczestniczył w ich obchodach. W maju 1936 roku po upadku kolejnego gabinetu Rydz podczas spotkania z prezydentem z Mościckim ustalał kandydaturę na następnego premiera. Odrzucając między innymi osobę gen. Sosnkowskiego jako możliwego kandydata przyjęto, że na szefa rządu nadaje się dobrze Felicjan Sławoj Składkowski. Generalny Inspektor był obecny na pierwszym posiedzeniu nowego rządu, przekraczając tym samym, w sposób niewątpliwy, swoje konstytucyjne uprawnienia. W wygłoszonym wtedy przemówieniu, nakazał polecił zintensyfikowanie przygotowań do nadchodzącego konfliktu, wojna z Niemcami była, według niego, nieunikniona. W maju 1936 roku Śmigły-Rydz ogłosił podczas zjazdu Legionistów w Warszawie powstanie Obozu Zjednoczenia Narodowego. Twórcą deklaracji ideowej (ogłoszony ostatecznie w lutym 1937 roku) nowego tworu politycznego był sam Rydz - w ciągu tygodnia powstał tekst, którego treść w opinii znacznej części piłsudczyków i opozycji była niezwykle konserwatywna. Trudno byłoby jednak przyjąć i zaakceptować liczne powojenne oskarżenia Rydza o promowanie faszyzmu i antysemityzmu za prawdziwe. Działania i aktywność generała wywołały niepokój jego wcześniejszego promotora – prezydenta Ignacego Mościckiego. Po krótkim okresie napięć prezydent stwierdził jednak, że nie da rady w konflikcie z dynamicznym generałem. Doszło więc do porozumienia i ustępstw z jego strony. W ich efekcie w dniu 13 lipca 1936 roku premier RP Felicjan Sławoj-Składkowski wydał okólnik, z którego wynikało, że, Rydz Śmigły jest pierwszą po prezydencie RP osobą w państwie. Akt ten naruszał porządek prawny ustalony przez konstytucję kwietniową i został poddany totalnej krytyce przez opozycję. W tym okresie Rydz chciał zacieśnienia współpracy z Francją. Odrzucił jednak propozycje Maurycego Gamelin (był w Warszawie w sierpniu 1936 roku) nawiązania polsko-sowieckiej współpracy skierowanej swym ostrzem przeciwko III Rzeszy. Nie widział również sugerowanej możliwości sojuszu z Czechosłowacją. Kilka tygodni potem sam udał się do Paryża . Przeprowadził tam wiele rozmów, został też udekorowany przez prezydenta Republiki Francuskiej Alberta Lebruna Wielką Wstęgą Legii Honorowej. Wymarzone przez niego porozumienie zostało zawarte 6 września. Na jego mocy Polska otrzymała 2 mld franków kredytu: 800 mln miało zostać przeznaczone na zakup dział i sprzętu lotniczego produkcji francuskiej, 200 mln miało być przeznaczone na produkcję zbrojeniową w Polsce. Odnowiono też układy sojusznicze z lat 1921 i 1925. W dniu 10 listopada 1936 prezydent Mościcki mianował go generałem broni i jednocześnie Marszałkiem Polski oraz odznaczył Orderem Orła Białego. Znak władzy marszałkowskiej, buławę, poświęcono w kaplicy Zamku Królewskiego w Warszawie. Nie wszyscy byli ty uradowani - część piłsudczyków była zdania, że godność marszałka była właściwa tylko Józefowi Piłsudskiemu, a Śmigły nie zasługiwał na nią. Tymczasem w lutym 1937 roku przebywał na polowaniach w Polsce Hermann Göring. Była to wizyta nieoficjalna, ale spotkał się w tym czasie ze Śmigłym-Rydzem. Podczas tej rozmowy wyrzekł się pretensji do spornych terenów - "korytarza" i Górnego Śląska. Jednocześnie zwrócił uwagę marszałka na wielkie niebezpieczeństwo, jakim był dla Polski Związek Sowiecki i zaproponował dołączenie naszego kraju do paktu antykominternowskiego. Podkreślając konieczność kontynuacji linii politycznej marszałka Piłsudskiego Rydz zauważył jednak, że Polacy nie wejdą w jakikolwiek sojusz z ZSRR. Mówił też z optymizmem o stosunkach polsko – niemieckich. Wiemy jednak, że myślał inaczej. W polityce wewnętrzne w tym czasie Śmigły-Rydz dyskutował z ugrupowaniami konserwatywnymi, uczestnicząc między innymi dnia 18 maja 1937 roku w komersie korporacji akademickiej "Arkonia". W sposób wyraźny chciał włączenia endecji do głównego nurtu życia politycznego, co było oczywiste wobec, realnych wpływów politycznych tego ugrupowania. Sprawował on opiekę nad tzw. "Klubem 11 listopada", kierowanym przez Witolda Grabowskiego, który próbował połączyć etos piłsudczykowski z tradycjami narodowej demokracji. Ważny element politycznej układanki Obóz Zjednoczenia Narodowego nie zdołał zapewnić sobie spodziewanej popularności. Nie sprzyjała mu lewica piłsudczykowska, ugrupowania ludowe, a nawet sam Mościcki. Na początku października 1937 roku na spotkaniu prezydenta, rządu, marszałka Śmigłego-Rydza i szefa OZN, ten ostatni oskarżył wojewodów o utrudnianie działań Obozu. Wsparł go marszałek, w kontrze przeciwko nim wystąpili prezydent i Józef Beck. Rozłam w obozie rządzącym nasilał się – Śmigły-Rydz zaczął być oskarżany był o marzenia o rządach totalitarnych. Coraz bardziej komplikowała się sytuacja w polityce zagranicznej. Po Anschlusie marszałek Rydz stwierdził, że Polska nie powinna faktycznie reagować na to co się stało. Cały czas przypominał jednak o możliwym niemieckim zagrożeniu. Nie może być tu zarzutem to, że nie umiał intelektualnie rozwikłać tej łamigłówki politycznej, w inny sposób niż szukając sojuszu z Francją. W ówczesnym świecie nikt nie potrafił zdobyć się na dobre rozwiązania. Droga była otwarta jedynie dla zła, które uosabiane było przez Hitlera i Stalina i ich państwa. W marcu 1938 roku Śmigły poparł wymuszone nawiązanie stosunków dyplomatycznych z Litwą. Zastosowano w tym celu naciski militarne na Litwę (18 marca). Następnego dnia Litwini ulegli i przyjęli ultimatum. Pod koniec września 1938 roku marszałek Śmigły uczestniczył w konferencji, która odbyła się w Zamku Królewskim w Warszawie. Dyskutowano stosunki polsko-czechosłowackie i możliwości dalszych działań, w sytuacji powolnego rozpadu państwa Czechosłowackiego, wobec odebranego Polsce przez Czechów Zaolzia (1919/1920). Niedługo później, bo 1 października 1938 roku Wojsko Polskie zajęło ten teren następnego dnia łącznie z leżącą na Słowacji Ziemię Czadecką aż pod przedmieścia miejscowości Czadca. W tym czasie Niemcy zajmowali „Sudetenland”. 12 października marszałek przybył do Cieszyna, witany owacyjnie przez miejscowych Polaków, przyjął tam też defiladę wojskową. Był to okres jego największej popularności Edwarda Śmigłego-Rydza w kraju. W tym czasie jednak Polska straciła wiele w oczach swoich zachodnich sojuszników, którzy nie mogąc pochwalić się jakimikolwiek sukcesami w konfrontacji z reżimem Hitlera całą winę na za swe niepowodzenia spychali na innych, nie bacząc przy tym na wszelkie swoje błędy i zaniechania popełniane na bieżąco jak i te sprzed lat. Gdy w marcu 1939 roku Niemcy ponownie podnieśli kwestię statusu Gdańska, po spotkaniu z Józefem Beckiem i prezydentem Ignacym Mościckim wyraził opinię, że wojna z III Rzeszą jest nieunikniona. 31 marca zawarto porozumienie polsko-brytyjskie dotyczące kwestii wojskowych. W Warszawie przyjęto ten fakt z zadowoleniem uważając, że ograniczy to możliwości niemieckiej agresji. Rozpoczęto jednak przygotowania na atak z zachodu. Rydz wydał generałowi Wacławowi Stachiewiczowi wskazówki do opracowania plan operacyjnego "Zachód", zawierający przewidywania co do rozwoju sytuacji na wypadek niemieckiego najazdu. Po klęsce mówiono, że plan obrony przed uderzeniem III Rzeszy był autorstwa marszałka. Zakładał on jak najdłuższą obronę, a szans na zwycięstwo upatrywał we włączeniu się do wojny Francji i Wielkiej Brytanii. Post fatum można stwierdzić, że nie został właściwie zrealizowany. Należy też zapytać czy w ówczesnej sytuacji jakikolwiek kraj byłby w stanie obronić się przed III Rzeszą i napadającymi równolegle z nią na Polskę Sowietami. Jeśli popatrzymy na losy takiej europejskiej potęgi jak Francja możemy, bez obawy popełnienia błędu odpowiedzieć – nie ! I nie może zmienić tej odpowiedzi fakt popełnienia przez marszałka Rydza wielu błędów w planowaniu dowodzenia i samym dowodzeniu w trakcie walk we wrześniu 1939 roku. 6 sierpnia Rydz Śmigły podczas zjazdu legionistów odbywającego się w Krakowie wygłosił twarde przemówienie skierowane przeciwko Niemcom. Zaznaczał w nim, że Polska nie spełnieni żadnego z żądań Hitlera. Komunikował też swoje opinie przez prasę - następnego dnia ukazał się wywiad prasowy, którego Śmigły-Rydz udzielił amerykańskiej dziennikarce Mary Vorse. Powiedział w nim m.in.: „Wyczerpiemy wszystkie metody załatwienia kwestii Gdańska w sposób pokojowy, ale o ile Niemcy trwać będą przy swoich planach Anschlussu, Polska podejmie walkę, nawet gdyby miała się bić sama i bez sojuszników. Cały naród jest zgodny co do tego. Jest on gotów walczyć o niezawisłość Polski do ostatniego mężczyzny i do ostatniej kobiety, bo gdy mówimy, że będziemy się bili o Gdańsk, rozumiemy przez to, że będziemy walczyli o naszą niepodległość”. 1 września 1939 roku, po zaatakowaniu Polski przez III Rzeszę, prezydent RP Ignacy Mościcki mianował go Wodzem Naczelnym i wyznaczył zgodnie z zapisami konstytucji: „następcą prezydenta RP na wypadek opróżnienia się urzędu przed zawarciem pokoju”. Prezydent apelował także do obywateli do poparcia osoby Śmigłego-Rydza i armii w celu obrony kraju. Wszystkie siły w Polsce zadeklarowały swe poparcie dla Naczelnego Wodza. Ten jednak odrzucił propozycję utworzenia rządu ocalenia narodowego, jakie mu przedkładano. 7 września Śmigły-Rydz opuścił Warszawę, przenosząc się do Brześcia po wcześniejszym przeniesieniu tam Kwatery Głównej Naczelnego Wodza. Zarówno problemy w łączności jak i ogrom klęski uniemożliwiały mu sprawne dowodzenie. Postanowił jednak opracować nowy alternatywny plan obrony, zbliżony do pomysłów generał Kazimierza Sosnkowskiego. Założył konieczność skupienia sił w Polsce południowo-wschodniej. Szczególny nacisk kładł na zażegnanie niebezpieczeństwa odcięcia sił polskich od granicy z Rumunią. Dostęp do rubieży naszego południowego sąsiada miał umożliwić kontakt z aliantami zachodnimi. W Brześciu 11 września Rydz wydał „Wytyczne”, w których nakazywał obronę stolicy Polski. Warszawa i Modlin miały stać się w tych założeniach ośrodkami oporu. Wojska polskie zaś miały bić się na "przedmościu rumuńskim" oczekując na odsiecz sojuszników. Niespotykany do tej pory w dziejach wojen niemiecki napór zmusił do rezygnacji założeń wspomnianych wyżej „Wytycznych”. W tej sytuacji 13 września Śmigły-Rydz zadecydował wycofaniu się na "przedmoście" znalazły się tylko niewielkie oddziały wojskowe, ocalałe z niemieckiej akcji okrążającej przeprowadzonej 16 września i rząd oraz prezydent RP. Już 13 września informowano marszałka Rydza Śmigłego o likwidowaniu umocnień po stronie sowieckiej na granicy z Polską co musiało oznaczać przygotowania do inwazji na nasz kraj. 17 września we wczesnych godzinach rannych dotarła do niego informacja o agresji Sowietów. W ogólnym wojennym bałaganie i zamieszaniu nie było wiadomo jak reagować na ten fakt. Ostatecznie Rydz Śmigły wydał, nieszczęśliwy i naiwny, rozkaz unikania walki z najeźdźcą : „Sowiety wkroczyły. Nakazuję ogólne wycofanie na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony albo próby rozbrojenia oddziałów. Zadania Warszawy i miast które miały się bronić przed Niemcami – bez zmian. Miasta do których podejdą bolszewicy powinny z nimi pertraktować w sprawie wyjścia garnizonów do Węgier lub Rumunii.” Jak już wyżej stwierdziliśmy rozkaz ten był „nieszczęśliwy i naiwny” postawił bowiem Polaków w niezmiernie trudnej sytuacji, de facto bowiem zwalniał, wobec polskiej bierności sojuszników naszego kraju z jakichkolwiek zobowiązań wobec niego. Nie dość tego, że nie ogłoszono wojny z Sowietami to jeszcze nakazywano wstrzymać się ze zbrojnym występowaniem wobec nich. Wydaje się, że mimo całego realizmu reprezentowanego, mimo wszystko przez polskich polityków, zadziałała tu sowiecka dezinformacja i chęć widzenia świata przez nich kreowanego jako lepszego niż był on w rzeczywistości. Tymczasem był to po prostu wiarołomny cios w polską państwowość do którego Sowieci przygotowywali się od porażki w 1920 roku. Są historycy, którzy twierdzą, że Naczelny Wódz powinien był wypowiedzieć we wrześniu 1939 roku wojnę ZSRR. W dniu wkroczenia Sowietów o godzinie 16 odbyła się narada, w której udział wzięli Śmigły-Rydz, prezydent Mościcki, premier Składkowski i minister Józef Beck. Marszałek konkludując stwierdził, że sytuacja jest beznadziejna i nakazał szybką ewakuację na teren Rumunii. Sam miał udać się w do Lwowa, bronionego przez gen. Sosnkowskiego. W tym czasie z władzami Rzeczpospolitej chciał nawiązać kontakt Władysław Sikorski, ofiarowywał pomoc, by – mając wpływy we Francji – ułatwić, prawdopodobne, formowanie armii polskiej w tym kraju. Rydz nie przyjął go jednak, odkładając to na czas, gdy znajdzie się w Rumunii. Wobec braku jakichkolwiek możliwości, co wynikało z szybkich postępów Sowietów, zrezygnowano z marszu do Lwowa lub Stryja i ostatecznie podjęto decyzję o wyjściu z Polski do Rumunii. Granicę przekroczono w nocy z 17 na18 września 1939 roku, tuż przed samą północą przejeżdżając samochodem most graniczny na rzece Czeremosz. Wielu ówczesnych badaczy i polityków traktowało to postępowanie pierwszego żołnierza Rzeczpospolitej jako niegodne. Walki jeszcze trwały broniła się jeszcze Warszawa, Modlin, na Helu i Lwów. Nie brano jednak pod uwagę dramatycznej sytuacji polityczno-militarnej jaką stworzyła sowiecka agresja i wynikającej z tej właśnie przesłanki decyzji Rydza Śmigłego. I dziś, nie zadaje się pytania co byłoby, gdyby Sowieci schwytali kogokolwiek z naczelnych władz Rzeczpospolitej, w tym, na przykład, marszałka. Jakby wpisując się w tę późniejszą dyskusję nieco później Rydz Śmigły ponownie chciał wrócić do kraju, jednak w wyniku perswazji ministra Józefa Becka zaniechał tych planów. Na terenie Rumunii (nie bez wpływu Francuzów działających wyraźnie na życzenie Sikorskiego) szybko oddzielono go od prezydenta i rządu. 19 września w znalazł się Krajowej. Tam w pałacu Michail został internowany, i był pilnowany przez policję oraz agentów tajnej policji. Postępując logicznie prezydent Mościcki odwołał, w tej sytuacji, decyzję o wyznaczeniu Rydza-Śmigłego swoim następcą. W nocy z 26 na 27 września do pałacu przybyło dwóch oficerów: podpułkownik Tadeusz Zakrzewski i pułkownik rezerwy Jan Kowalewski. Mieli oni uzyskać rozkazy dla walczącej Warszawy. Śmigły-Rydz przekazał im następujące polecenie: „Do Generała Dywizji Rómmla, Dowódcy Obrony Warszawy. Dziękuję Panu Generałowi oraz wszystkim podległym mu oficerom i żołnierzom za bohaterską obronę Warszawy. Warszawa winna się bronić tak długo, jak starczy żywności i amunicji”. Dwa dni później władze rumuńskie ograniczyły mu możliwości komunikowania się ze środowiskiem polskim. 14 października pod eskortą policji przewieziono go do stacji kolejowej Kimpolung i dalej wraz z najbliższymi współpracownikami w Karpaty Południowe, gdzie znalazł przystań w willi byłego rumuńskiego premiera Cristea w wiosce Dragoslavele. Nowa głowa państwa polskiego prezydent Władysław Raczkiewicz, korzystając z pośrednictwa Juliana Piaseckiego, sugerował Śmigłemu, aby ten zrzekł się funkcji Naczelnego Wodza, ten ostatecznie zrezygnował z pełnionych funkcji. Marszałek Śmigły-Rydz w trakcie internowania w Rumunii planował uciec i przedostać się do okupowanego kraju. Jako żołnierz czuł się do tego zobowiązany. W tym celu nawiązał kontakty z wojskowymi, którzy obiecali pomoc w organizacji ucieczki. Dnia 10 grudnia 1940 roku opuścił wspominaną wyżej willę i we współpracy z podpułkownikiem Najsarkiem przekroczył granicę rumuńsko-węgierską. Podczas pobytu na Węgrzech, dla wprowadzenia w błąd Niemców, występował jako Stanisław Kwiatkowski, naukowiec ze Lwowa. Krótko przebywał w mieście Szeged, później w stolicy Węgier. Tam uzyskał fałszywe dokumenty na nazwisko Stanisław Rogowski. W tym samym czasie kolportowano celowo nieprawdziwe pogłoski, jakoby miał się znajdować w Turcji, później zaś gdzieś w północnej Afryce. Szybko przenosił się z miejsca na miejsce, by ostatecznie znaleźć się w miasteczku Balatonföldvár. Tam w niewielkim hoteliku mieszkał i spotkał się ze swoją małżonką, która wcześniej opuściła go w Rumunii udając się do Francji. Po 8 kwietnia 1941 roku powrócił do Budapesztu, gdzie przebywał w sanatorium. Pod koniec pierwszej dekady maja Węgier i zamieszkał w Szantod. W tym właśnie okresie starał się powrócić do działalności politycznej, planując utworzyć konspiracyjną strukturę (wzorowaną na POW) do walki z Niemcami – miała ona nosić nazwę „Obóz Polski Walczącej”. Formą rehabilitacji w oczach Polaków, których obciążali go za klęskę we wrześniu w 1939 miał być powrót do kraju i podjęcie zbrojnej walki z okupantem. Po koniec października 1941 roku wsiadł do pociągu na budapeszteńskim dworcu Keleti. Następnie wraz z kilkoma współpracownikami samochodem osobowym przejechał pod samą granicę węgiersko-słowacką. Tę przekroczył na piechotę. Potem samochodem udał się do Twardoszyna. Do Polski dostał się 27 października 1941 roku przez Suchą Górę. Wyjazd / ucieczkę organizował marszałkowi Julian Piasecki (były wiceminister komunikacji i szef biura planistycznego OZON/u) jeden z współtwórców wspomnianej wyżej OWP. Tu zakonspirowany przez pewien czas przebywał stolicy Generalnego Gubernatorstwa – Krakowie. 29 października znalazł się w Warszawie. Chciał spotkać się z dowódcą ZWZ-AK Stefanem Roweckim-Grotem. Nie mamy informacji, czy do tego doszło. Niewątpliwie jednak Rowecki pozostawał w tej kwestii w stałym kontakcie z generałem Władysławem Sikorskim, który był niezadowolony z prób podejmowania aktywności w kraju przez Rydza Śmigłego. Rowecki wyrażał podobną opinię. W obecności marszałka w Polsce widzieli oni poważne zagrożenie dla jedności podziemia. Czy była to wizja słuszna to inny problem. Z końcem listopada, Rydz – Śmigły ciężko zachorował. Lekarze diagnozowali chorobę niedokrwienną serca i dolegliwości żołądkowe wywołane nadkwasotą. Stracił apetyt, miał wysoką gorączkę. Zmarł w nocy z 1 na 2 grudnia 1941 roku. Przyczyną śmierci był miał być zawał serca. Osoba, u której mieszkał (na Mokotowie przy ulicy Sandomierskiej 18/6), wdowa po gen. bryg. Włodzimierzu Maxymowicz-Raczyńskim, , poinformowała policję, że w jej lokalu zmarł Adam Zawisza, który miał być znajomym jej matki. 4 grudnia trumnę ze zwłokami Marszałka odtransportowano na warszawskie Powązki. Dwa dni później odbyło się tam nabożeństwo. Pochówek został zorganizowany przez żołnierzy Związku Walki Zbrojnej. Grób Marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza (kwatera 139-IV-1) oznaczony został wspomnianym wyżej nazwiskiem Adam Zawisza. Według niektórych świadków ceremonii pogrzebowej do lewej kieszeni marynarki włożono wizytówkę marszałka po to, by później łatwiej zidentyfikować zwłoki. W 1994 roku na grób naniesiono prawdziwe dane zmarłego. Istnieją jednak historycy twierdzący jednak, że Śmigły-Rydz zmarł w innych, niż podane wyżej okolicznościach, a mianowicie:
1) uważa , że data śmierci Edwarda Rydza Śmigłego podawana na dzień 2.12.1941 jest nieprawdziwa,
2) Marszałek miał umrzeć około ½ roku później, aresztowany wcześniej przez Armię Krajową (aresztowanie miało nastąpić w listopadzie 1941) nie przystał bowiem na zasugerowane mu dwa rozwiązania wyjazd z Polski lub samobójstwo. Odmówił i to skazało go na niebyt.
Podczas trwania aresztu odnowiła mu się gruźlica, która miała przyczynić się do śmierci w sanatorium w Otwocku w sierpniu 1942 roku. Na Powązkach w jego domniemanym grobie miał spocząć jakiś anonimowy pacjent.
Powyżej prezentowaną wersję uznają za realną znawcy spraw. Nie jest ona jednak łatwa do weryfikacji, gdyż tajne dokumenty związany z życiem Marszałka, które miały zgodnie z jego ostatnią wolą trafić do rąk żony przebywającej w Nicei (przywiezione tam przez Michała Ejgina oficera jego kancelarii cywilnej), a zamordowanej w 1951 roku, po jej śmierci zaginęły.
Piotr Łysakowski
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Licznik odwiedzin
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło