replica watches for sale: fake hublot watches and replica cartier.
Klub Dyskusyjny Myśli Politycznej W Ursusie - Artykuł 92
O nas


Czym jest klub

-Regulamin

-Skład zarządu

-Założyciele Klubu

-Historia Klubu

-Kontakt
   
Działalność

-Cele Klubu

-Artykuły

-Archiwum - spotkania

-Archiwum inne rzeczy
Artykuł 92

Jerzy Żyżyński

Rezydenci lekarscy - symptom choroby

Rozpaczliwy krzyk środowiska młodych lekarzy to nie tylko sprawa naprawy systemu ochrony zdrowia, to niemal klasyczny symptom choroby ekonomicznej, jaka osłabia organizm naszego społeczeństwa. Można by z przekąsem stwierdzić, że z gospodarką to jest tak samo jak z osłabieniem się organizmów młodych lekarzy w wyniku stosowania tej medycznie kontrowersyjnej metody protestu.

Ta choroba ekonomiczna to brak ukształtowanych struktur i przepływów finansowych stosownie do wymogów gospodarki rynkowej na poziomie średnio rozwiniętego kraju europejskiego. Struktury są zresztą konsekwencją tych przepływów. Powstał gmach gospodarki na słabych fundamentach. A tymczasem, tak jak budowa domu wymaga fundamentów z solidnego betonu uzbrojonego stalowymi prętami, tak gospodarka potrzebuje systemu finansowego opartego o odpowiednio pojemny zasób pieniądza oraz przepływów pieniądza, które wzmacniają ten system tak jak pręty zbrojenia fundamenty domu.

Rezydentom, którzy ukończyli trudne i długie studia, muszą pracować na specjalizacje oczywiście należą się wynagrodzenia na odpowiednim poziomie. Ale źródłem finansowania musi być składka ubezpieczenia zdrowotnego na odpowiednim poziomie. U nas składka ta wynosi 9% od wynagrodzenia pracownika. Ale w krajach porównywalnych z Polską jest ona na poziomie od 13,5% do nawet 16% i jest dzielona między pracownika i pracodawcę, który nie zmniejszając wynagrodzenia pracownikom odprowadza na nich stosowną stawkę. W Niemczech składka pracownika to 8,2%, pracodawca dopłaca 7,3% - razem 15,5% - i to od wynagrodzeń znacznie wyższych niż nasze płace.

Trzeba pamiętać, że w gospodarce rynkowej po to, żeby coś działało, żeby zrealizować jakieś przedsięwzięcie, by cokolwiek sprawnie funkcjonowało, także państwo, trzeba na to odpowiedniego finansowania, stosownie do wymogów jakie nakłada rynek (ceny rynkowe) i organizacja, system administrowania – to też musi kosztować. Żadne zaklęcia, że marnuje się pieniądze, że trzeba ująć administracji i takie tam ple ple o finansowaniu partii politycznych i marnowaniu pieniędzy na gabinety polityczne, które opowiadają różni mądrale, tego nie zmieni: trzeba po prostu zwiększyć składkę, którą już na początku ustanowiono na zaniżonym poziomie 7,5% od niskich polskich wynagrodzeń, a potem stopniowo podwyższano do obecnego i tak za niskiego poziomu 9%, z czego 7,75 jest odliczane od podatku dochodowego. Porównując z innymi krajami widzimy, że to jest bardzo mało, składka powinna wzrosnąć przynajmniej o połowę, ale nie zwiększając obciążenia pracowników lecz składając tę powinność finansową na pracodawców. Politycy od początku jak ognia boją się powiedzieć to otwarcie, bo to oczywiście oznacza zwiększenie kosztów pracy, nowe obciążenie. Żaden polityk tego nie powie, bo raban jaki rozpętałaby opozycja i lobbystyczne organizacje na których pasą się różni niedouczeni dyletanci, poniósłby się od Bałtyku po Tatry aż do stratosfery, i pewnie po to, by runąć lotem parabolicznym do Brukseli … może to powiedzieć tylko ekonomista apolityczny, jak niżej podpisany – ale przecież mówią o tym od lat i inni ekonomiści znający się na problemach finansowania ochrony zdrowia…. tylko że nie za bardzo chciano ich słuchać.

A przecież ten obecny stan to są skutki tego, że nie ustanowiono właściwych struktur przepływu pieniądza, tego uzbrojenia fundamentów systemu finansowego, i właściwych proporcji wynagrodzeń już na początku transformacji, gdy swoboda manewru była chyba jednak większa i było zrozumienie społeczne dla potrzeby strukturalnych reform.

Zawsze jednak można oponentów zapytać: skoro gdzie indziej można, na przykład w Niemczech, gdzie w końcu i płace pracowników i podatki są jednak wyższe, to dlaczego nie można w Polsce? Ale przecież protest pracodawców często byłby uzasadniony, bo przecież mamy słabą gospodarkę, w tym sensie że ona dostosowała się do tych obciążeń nie uwzględniających ubezpieczeń zdrowotnych. W efekcie, choć wiele firm, ja to się mówi „siedzi na pieniądzach” firmy na przykład inwestycje finansują z własnych środków, nie potrzebują kredytu bankowego, to jest wiele takich, którym trudno byłoby podołać nowym wymaganiom. Na słabo uzbrojonych fundamentach można zbudować dom też słaby, podatny na szoki, jak te chatki, które silniejszy wiatr zdmuchnie i rozpirzy na kawałki.

Ale czy młodzi ludzie, choć mają rację i ja rozumiem ich determinację, trochę się nie zagalopowali? Widać skutki braku przywództwa. Łatwo gromadą porwać się na taki wyczyn, ale przy braku przywództwa, czyli kogoś, kto zostanie zaakceptowany jako ten, kto weźmie na siebie odpowiedzialność, szalenie trudno wycofać się z takiego przedsięwzięcia. Ale powinni zrozumieć, że do pewnego poziomu trzeba dochodzić stopniowo. Oni nie są jedyni w takiej sytuacji. Warto zdać sobie sprawę, że to jest problem strukturalny. Wyższe, uczciwe płace należą się i młodym prawnikom – a terminują za liche pensje w kancelariach starszych kolegów po fachu, i dziennikarzom, którzy (ponoć) w prywatnych mediach terminują za darmo, albo nawet dopłacając za szansę załapania się. I młodym naukowcom, którzy karierę zaczynają od płacy na poziomie minimum płacowego – bo nauka jest też niedofinansowana, a płace w nauce i szkolnictwie wyższym kompromitująco niskie.

Wszyscy, którzy ponieśli trud (często też finansowy) kształcenia i pracują na stanowiskach wymagających tego wykształcenia, powinni zaczynać od wynagrodzenia przynajmniej na poziomie średniej krajowej (jest ona wyższa od dominanty i mediany wynagrodzeń), od której powinno zaczynać się  awansowanie w strukturze płacowej ustanowionej z pewną logiką, że wykształcenie, wiedza, fachowość i odpowiedzialność są dobrze wynagradzane, a uczyć się po prostu warto. Każdy z tych obszarów gospodarki wymaga większego finansowania, ale taką zdrową strukturę trzeba było świadomie kształtować już od początku transformacji. Zawsze finansowanie musi mieć swe źródło w wyższych dochodach i wyższych wpływach podatkowych, a to może mieć swe źródło tylko w sile gospodarki. A jej naprawa wymaga czasu i pracy…

Licznik odwiedzin
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło