replica watches for sale: fake hublot watches and replica cartier.
Klub Dyskusyjny Myśli Politycznej W Ursusie - Artykuł 88
O nas


Czym jest klub

-Regulamin

-Skład zarządu

-Założyciele Klubu

-Historia Klubu

-Kontakt
   
Działalność

-Cele Klubu

-Artykuły

-Archiwum - spotkania

-Archiwum inne rzeczy
Artykuł 88

Jerzy Żyżyński

Gospodarka: czy uda się wejść drugi raz do tej samej rzeki?

Potrzebny jest nam bardziej dynamiczny wzrost gospodarczy i radykalne zmniejszenie dystansu w stosunku do krajów rdzenia Unii Europejskiej. Wzrost gospodarczy jest mierzony tempem wzrostu produktu krajowego brutto (PKB) i jego poziomem na mieszkańca, ale są to miary niewystarczające, bo chociaż PKB na głowę jest u nas mniej więcej dwa razy niższy niż w tych krajach, to poziom płac – a to one przecież decydują o standardzie życia – stanowi już tylko 25 do 30%  - ilustruje to poniższa tabela

Relacja poziomu PKB na głowę (2014 r.) i średniej płacy (2013 r.)

w Polsce w stosunku do wybranych krajów Unii Europejskiej w %

Kraj

PKB na głowę

Średnia płaca

Austria 

54

27

Belgia 

58

24

Finlandia  

63

26

Francja 

64

29

Niemcy

55

29

Szwecja

55

24

Wlk. Bryt.

64

27

Włochy

72

36

 

Choć wartość produktu krajowego brutto (PKB) jest określona przez sumę wytwarzanych dóbr i usług, to tak naprawdę siła gospodarki zależy przede wszystkim od pozycji przemysłu, czyli wytwarzania dóbr materialnych. W okresie transformacji polski przemysł został w znacznej części zredukowany: zlikwidowano 27% przedsiębiorstw przemysłowych stanowiących 33% majątku produkcyjnego, wytwarzających 37% wartości produkcji przemysłowej i zatrudniających 36% zatrudnionych w przemyśle (za pracą: A. Karpiński, S. Paradysz, P. Soroka, W. Żółtkowski, Jak powstawały i jak upadały zakłady przemysłowe w Polsce. Losy po 1989 roku zakładów zbudowanych w PRL-u, Warszawa 2013). Upadły całe gałęzie przemysłu, a te przedsiębiorstwa, które przetrwały po sprywatyzowaniu zostały w znacznej części podporządkowane wiodącym krajom Unii Europejskiej, włączając się w ich ciągi technologiczne produkując części i podzespoły.

To co prawda podtrzymuje gospodarkę,  daje miejsca pracy, ale poza Polską są najbardziej dochodowe części procesów technologicznych, te o najwyższej wartości dodanej, także absorbujące wyniki badań naukowych. Dla naszych partnerów najważniejsze jest, byśmy produkowali dobrze i tanio, stąd ten dystans w wynagrodzeniach. W efekcie gospodarka, choć rośnie, to jest słaba i w rezultacie słaba jest także sfera publiczna, jak i słaba baza kapitałowa, która mogłaby dać wewnętrzne finansowanie rozwoju. Warto przypomnieć, że miarą wewnętrznej bazy kapitałowej gospodarki są agregaty pieniężne M2 lub M3. Agregat M2 (którego statystyki międzynarodowe są dostępne w układzie prezentowanym przez Bank Światowy), na który składa się pieniądz w obiegu oraz depozyty bankowe (kapitał obcy w pasywach banków) stanowi w Polsce obecnie nieco ponad 60% PKB, podczas gdy w krajach rozwiniętych jest to zwykle grubo ponad 100%.

Dlatego zrodziła się koncepcja reindustrializacji, czyli odbudowy pozycji przemysłu. Koncepcja ta inspirowana jest też wspomnieniem wspaniałego epizodu międzywojennego: budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego. To największe obok budowy Gdyni przedsięwzięcie ekonomiczne II Rzeczypospolitej, dzieło ówczesnego ministra skarbu Eugeniusza Kwiatkowskiego, zrealizowano w stosunkowo krótkim czasie lat 1936–1939. Celem było po pierwsze zbudowanie podstaw przemysłu ciężkiego, chemicznego i zbrojeniowego na terenie regionu południowo-centralnej Polski o powierzchni 60.000 km² (44 powiaty – obejmujące obecne województwa świętokrzyskie, podkarpackie, lubelskie, małopolskie oraz część mazowieckiego), zamieszkanym przez 6 mln ludzi; i po drugie realne zmniejszenie bezrobocia wywołanego skutkami wielkiego kryzysu. A jednym z kluczowych efektów było podniesienie poziomu cywilizacyjnego tych „zabitych dechami” terenów. Jest znamienne, że w tej naszej biednej Polsce, niedługo przecież po odzyskaniu niepodległości, potrafiono wyasygnować gigantyczne na owe czasy pieniądze 1925 mln zł (z planowanych 2400 mln zł), około 60% całości wydatków inwestycyjnych.

Wobec wciąż i natrętnie propagowanych przez różnych dyletantów mitów podatkowych warto przypomnieć, że gdy planowano wtedy przyciągnięcie kapitału prywatnego przez nadanie im zwolnień z podatku obrotowego i samorządowego na okres 10 lat, okazało się, że te podatkowe preferencje nie przyniosły oczekiwanych rezultatów – wszak i teraz badania wyraźnie wskazują, że niskie podatki bynajmniej nie są dla przedsiębiorstw istotną motywacją (a przecież obecnie podatki dla firm są w Polsce, wbrew twierdzeniom dyletantów - bardzo niskie). Dlatego w 1938 roku wprowadzono system potrąceń z podstawy opodatkowania kwot zainwestowanych w COP – czyli, to co od lat podkreśla niżej podpisany: nie niskie podatki a ulgi inwestycyjne w ramach relatywnie wyższych podatków są istotnym bodźcem dynamizującym wzrost gospodarczy. Przypominam, że ulgi są instrumentem, którego celem jest skompensowanie ryzyka związanego z realizowanymi przez przedsiębiorców inwestycjami, także z nakładami na badania naukowe, które są źródłem innowacyjnych koncepcji.

I teraz porównuje się okres międzywojenny z nieudolnie i niekompetentnie realizowaną transformacją pokomunistycznej gospodarki – gdy wtedy budowano potencjał  gospodarczy, teraz doprowadzono do jego „wygaszania” - i w efekcie utraty znacznej części potencjału przemysłowego, który mógł lepiej ustawić polską gospodarkę w strukturze jednoczącej się Europy i doprowadzić do realnej konwergencji dochodów Polaków z dochodami Europejczyków z „bratnich krajów UE”. Te porównania, formułowane nie bez – uzasadnionej – złośliwości, prowadzą wszak do kluczowego heraklitańskiego pytania: „Czy można drugi wejść do tej samej rzeki?” Czy można odbudować to, co zmarnowano? Czy może należy raczej szukać nowych kierunków rozwoju, takich, które ustawią polską gospodarkę na nowe stulecie?

Można wątpić, czy w dzisiejszych warunkach reindustrializacja metodami okresu międzywojennego jest możliwa. Istotne są aspekty finansowe – trzeba zarówno zasilenia zewnętrznego jak i odbudowy własnej bazy kapitałowej przez wzmocnienie krajowego sektora bankowego. Szkoda, że za rządów poprzedniej koalicji zmarnowano na „duperele” znaczną część zasilenia z programów unijnych. Trudno powiedzieć, czy będzie można wykorzystać pieniądze nowej perspektywy. Od początku uważam, że minister do spraw rozwoju powinien rozmawiać nie tylko z finansistami, ale przede wszystkim z inżynierami – jak to robił minister Kwiatkowski. A to będzie trudne, bo inne mamy czasy, a i zwykłe ludzkie preferencje i motywacje są teraz inne.   

Mówi się – słusznie – o potrzebie innowacyjnej gospodarki. Słusznie, bo trzeba szukać nowych kierunków, które „ustawią” polską gospodarkę na przyszłość. Ale innowacyjność to w znacznej mierze rozwój technologiczny, pracooszczędny, a nam potrzeba także rozwoju pracochłonnego, bo musimy tworzyć wydajne miejsca pracy, takie które zapewnią pracownikom stabilność a młodym otworzą perspektywy rozwoju.

Dziecięcą chorobę liberalizmu, gdy głoszono, że „najlepszą polityką gospodarczą państwa jest brak polityki”, mamy już chyba za sobą. Ale współczesnym wyzwaniem polityki gospodarczej jest budowanie tego, co obecnie określa się jako fundamentalne źródło wzrostu gospodarczego: Total Factor Productivity (TFP) – trzeba tworzyć warunki dla zwiększania wydajności wszystkich czynników produkcji: zarówno kapitału, jak i pracy. Dzisiaj nie wystarczy sama akumulacja kapitału i wspieranie rynków finansowych – co więcej, jak wykazał kryzys 2008 r, nadmierny rozwój i alienacja systemów finansowych są źródłem długookresowej niestabilności. Szanse polskiej gospodarki zależą zatem od świadomości polityków, jakie są prorozwojowe zadania państwa, które warto przypomnieć.

Po pierwsze, zadaniem polityki gospodarczej jest wprowadzenie kraju na „właściwy biznes”, czyli ukierunkowanie gospodarki na dziedziny budujące siłę gospodarki i trwałe podstawy rozwoju. Badania dowodzą, że takie podstawy buduje rozwijanie dziedzin i gałęzi przemysłu przetwórczego wykorzystującego wysokie technologie, a nie przemysłów surowcowych i obsługujących wczesne etapy procesów technologicznych.

Po drugie, rolą państwa jest kreowanie przewag komparatywnych, czyli wykorzystywanie unikalnych w porównaniu z innymi krajami lokalnych warunków i źródeł konkurencyjności dla rozwoju eksportu i zdobywania pozycji w światowej gospodarce. Co jednak oczywiste, trudne do zaakceptowania byłoby trwałe podtrzymywanie konkurencyjności gospodarki poprzez niskie płace.

Po trzecie, istotną rolą państwa jest kreowanie popytu na określone produkty i technologie. Zamówienia rządowe na przykład dla przemysłu obronnego czy kosmicznego, wyposażenia szkół i urzędów w sprzęt spełniający określone wymagania, czy nawet czegoś tak zdawało by się prozaicznego jak badania i profilaktyka zdrowotna, może być ważnym źródłem rozwoju innowacyjnych technologii.

Po czwarte, zadaniem państwa jest wspieranie rozwoju wiedzy i edukacji, nauki dla innowacyjności. Duch innowacyjny kształtuje się poprzez wychowanie już na etapie przedszkolnym, może być podtrzymywany i rozwijany poprzez odpowiednie szkolnictwo, a potem daje efekty w życiu dorosłego człowieka. Ale warunkiem odniesienia korzyści w rozwoju gospodarczym jest wspieranie nauki i badań rozwojowych, które nie dadzą oczekiwanych efektów bez nakładów na dostatecznie wysokim poziomie. Kraj, który oszczędza na nauce, nie może liczyć na uzyskanie trwałych podstaw rozwojowych i znaczącego miejsca w świecie.

I wreszcie po piąte, rolą państwa jest inicjowanie rozwoju przyszłościowych dziedzin i nowatorskich obszarów działalności poprzez własną inicjatywę gospodarczą. Zwłaszcza tam, gdzie na etapach wstępnych rozwoju niezbędne są duże nakłady, a inwestycje obarczone są wysokim ryzykiem, prywatna inicjatywa i przedsiębiorczość, nawet na większą skalę w ramach współpracy konsorcjalnej, nie jest w stanie zainicjować rozwoju. W takich dziedzinach  inicjatywa państwa jako swego rodzaju szczególnego przedsiębiorcy nie nastawionego na zysk i gotowego ponosić wysokie ryzyko, daje szansę rozwoju, czego efekty „promieniują” potem na całą gospodarkę, dynamizując jej rozwój. Najlepszym przykładem są badania kosmiczne, a warto przypomnieć, że w Polsce powstała Polska Agencja Kosmiczna (POLSA).

W dzisiejszym globalnym układzie zależności i ograniczeń wynikających z naszej przynależności do Unii Europejskiej realizacja tych teoretycznych, ale wynikających z badań historyków gospodarczych, warunków rozwoju, nie będzie łatwe. Dlatego kluczowe znaczenie będzie mieć szeroka wiedza i kompetencja oraz determinacja polityków.

Licznik odwiedzin
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło