replica watches for sale: fake hublot watches and replica cartier.
Klub Dyskusyjny Myśli Politycznej W Ursusie - W mediach 41
O nas


Czym jest klub

-Regulamin

-Skład zarządu

-Założyciele Klubu

-Historia Klubu

-Kontakt
   
Działalność

-Cele Klubu

-Artykuły

-Archiwum - spotkania

-Archiwum inne rzeczy
W mediach 41

Clinton-Trump i pierwsza debata w TV-widziane z USA

Być może jest to pierwsze i decydujące starcie obu kandydatów w ich pierwszej debacie w TV, albo jest to ustawka na użytek widzów. Wszystko więc zależy, jakich argumentów będzie używał Donald Trump.

W kampanii prezydenckiej AD 2016 najważniejszym dotychczasowym wydarzeniem była rezygnacja Jeba Busha z wyścigu o nominację do fotela prezydenckiego, dużo ważniejsza niż nominacja Hillary Clinton i Donalda Trumpa. Jak wiemy Jeb Bush ubiegał się o nominację na prezydenta z ramienia partii republikańskiej, miał poparcie całej elity partyjnej, wspomaganej wszystkimi najważniejszymi jej sponsorami. Warto dodać, iż Jeb Bush dysponował największym funduszem na kampanię, wielokrotnie przewyższającym fundusze kampanijne pozostałych uczestników wyścigu o republikańską nominację razem wziętych.   

Jednak pomimo ogromnych pieniędzy, jakie zainwestowano w jego kampanię, rezultaty okazały się  katastrofalne. W pierwszych prawyborach nigdy nie przekroczył 2% poparcia. Toteż kiedy w prawyborach w stanie New Hampshire próbowano podrasować wynik korzystny dla niego na poziomie 12%, doły partyjne i szarzy członkowie partii republikańskiej zażądali ponownego przeliczenia głosów. Partyjna góra jak mogła odkładała przeliczenie  ponowne głosów z New Hampshire, aż do następnych prawyborów, w których ich faworyt znowu otrzymał zaledwie 2% głosów.

W takiej sytuacji Jebowi Bushowi nic nie pozostało jak tylko zrezygnować z wyścigu o fotel prezydencki. Tak więc po raz pierwszy w historii, odpadł kandydat który miał poparcie wszystkich członków partyjnych elit, jak również do dyspozycji pieniądze wielkich i stałych sponsorów. Okazało się również jak oczekiwania elit partyjnych zdecydowanie odbiegają od oczekiwań partyjnych dołów, oraz przeciętnych Amerykanów, którzy się utożsamiali z partią republikańską.

Nazwisko Bush kojarzy się przeciętnemu amerykańskiemu wyborcy, z czymś najgorszym: beznadziejną wojną w Iraku, która wywołała katastrofą gospodarczą, oraz najgorszym prezydentem w historii USA. Choćby Jeb Bush miał najlepsze kwalifikacje, oraz zespół doskonałych doradców, olbrzymie pieniądze przeznaczone na kampanię, to i tak nikt by poza elitami partyjnymi na niego nie głosował. W obawie przed wciągnięciem Ameryki w wojnę z Iranem w wyłącznym interesie Izraela. Choćby nie wiem jakie przysięgi składał, to i tak nikt by mu nie uwierzył, że nie chce wciągnąć Ameryki do kolejnej wojny.

Właśnie rezygnacja Busha pokazała, jak bardzo amerykańskie elity partyjne nie mają kontaktu z rzeczywistością, oraz jest im kompletnie obojętne, o czym myślą ludzie i jakimi żyją problemami. Rezygnację Jeba Busha należy traktować jako kapitulację republikańskich elit przed własnym elektoratem. Nie miały innego wyjścia. Dlatego też musiały sobie poszukać następnego posłusznego kandydata. Był nim Marco Rubio z Florydy, słynący z krasomówstwa, jednakże wobec ciągle przeciągającego się kryzysu, wyborcy oczekiwali konkretów, a nie mowy-trawy, toteż Rubio doznał upokarzającej porażki w swoim stanie, na rzecz człowieka, który mówił ludziom prawdę, odrzucając partyjną nowomowę, zwanej w Ameryce poprawnością polityczną. Tym człowiekiem okazał się Donald Trump, developer o dość niejasnej proweniencji politycznej, dlatego też był od samego początku zwalczany przez elity partii republikańskiej. Trump jest jeszcze niezależny finansowo, więc tym bardziej został wrogiem elit partyjnych, które to obawiają się, że Trump w przypadku ewentualnego zwycięstwa, jako nowy lider na pewno wymiecie  je i zastąpi swoimi ludźmi.

Na  finałowej konwencji partii republikańskiej próbowano rozpaczliwie wyczarować nowego króliczka, jako nominanta partii republikańskiej do wyścigu prezydenckiego, ale Trump zagroził, że wystartuje bez poparcia przywódców. Groziło to bardzo niebezpiecznym rozłamem w samej partii, po którym w szeregach zostaliby tylko oddani i przekupni działacze, zaś reszta członków poparłaby Trumpa. Nareszcie dotarła do elit smutna prawda, dlaczego Jeb Bush został zmuszony do bardzo szybkiej rezygnacji. Tak więc Donald Trump został zaakceptowany jako oficjalny kandydat partii republikańskiej, jednak z ogromną wrogością jej elit, jako zło konieczne.

Z drugiego obozu partii demokratycznej mieliśmy do czynienia z jeszcze większym skandalem. Mianowicie, jak wszystkim już wiadomo, faworytka Hillary Clinton o mało co nie musiała zrezygnować, kiedy się okazało, że elity partyjne zalecały wręcz fałszowanie wyników wyborczych kosztem jej najpoważniejszego rywala Berni Sandersa. Sanders przepadł głosami tzw. super delegatów, których zdołał zebrać zaledwie 25, zaś Clintonowa zgarnęła całą resztę, czyli ponad 600. Wielka szkoda, że Sanders nie zagroził elitom partyjnym demokratów, tak jak postąpił Trump, że jak nie uzdrowią sytuacji wokół wyborów we własnej partii, to on samodzielnie wystartuje obok Clintonowej jako niezależny kandydat demokratów. Wtedy Clintonowa byłaby załatwiona raz na zawsze, a partyjne elity demokratów, poszłyby do całkowitej wymiany. Do ostatniej chwili więc ważyły się losy Clintonowej. Nie wiadomo jakich ważkich argumentów użyły władze partii demokratycznej, by jeszcze na dodatek Sanders poparł Hillary Clinton, co olbrzymia część jego zwolenników odebrała to jako akt zdrady ze strony Sandersa. Na pewno ogromna część jego zwolenników nie poprze Clintonowej, nie wiadomo też czy poprą Trumpa, ale to wszystko zależy od tego z jaką ofertą wystąpi do nich Trump.

Wydaje mi się, że Trump musi mieć jakąś propozycję dla zwolenników Sandersa, gdyż oni na pewno nie  będą głosować na Clinton, a jest do wzięcia parenaście milionów głosów, które w sensie przenośnym leżą sobie na ulicy, tylko trzeba by Trump schylił się we właściwy sposób, by sobie je zabrać. Te głosy będą dla niego najważniejsze, gdyż są to głosy młodych Amerykanów, z których duża ilość pierwszy raz pójdzie głosować. Dla Trumpa i dla partii republikańskiej zdarzyła się nie lada gratka, gdzie na skutek skandalu  w partii demokratycznej, głosy oddane na demokratę Sandersa, spokojnie może przejąć je Donald Trump, dobijając w  ten sposób i Clintonów i elity partii demokratycznej.

Drugim najważniejszym wydarzeniem tegorocznej kampanii, obok rezygnacji Jeba Busha z kandydowania w wyborach prezydenckich, była i jest nadal afera związana z e-mailami Clintonowej, a raczej rezygnacja ze śledztwa przez dyrektora FBI, w sprawie karygodnego i skandalicznego wycieku ściśle tajnych i tajnych maili, z jej osobistej skrzynki mailowej. 

Dla obecnych elit partyjnych demokratów i republikanów, rozpoczęcie szczegółowego śledztwa przez FBI, oznaczałoby przede wszystkim że tzw. doktryna Reagana, realizowana z żelazną konsekwencją przez obie partie, a pilnowana przez lobby pro izraelskie w Kongresie, poniosła całkowitą klęskę, oraz sprowadziła na Amerykę katastrofę gospodarczą. Doktryna Reagana oznaczała podporządkowanie polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych interesom Izraela, zaś armia Stanów Zjednoczonych była podporządkowana polityce Izraela wobec jego sąsiadów. Ogromne koszty, jakie ponosił podatnik amerykański, a których ogromnym beneficjentem był Izrael,  przyniosły Ameryce potężny kryzys ekonomiczny, po którym Ameryka nie może się do dzisiaj pozbierać.

Tak więc, gdyby FBI zaczęło energicznie prowadzić śledztwo trzeba by było zamknąć za kratki nie tylko Clintonową, ale również ludzi odpowiedzialnych z obu partii, za tak prowadzoną politykę, przede wszystkim Billa Clintona i G.W. Busha, oraz ich najbliższych doradców.  Przede wszystkim należałoby rozliczyć i posadzić wszystkich neo-konserwatystów pochodzenia żydowskiego, których chore wizje oparte na ideologii trockistowkiej, kosztowały życie dziesiątek tysięcy Amerykanów, oraz doprowadziły do jednego z największych kryzysów gospodarczych w historii Ameryki. Kryzys gospodarczy rozpoczął się ostrym kryzysem finansowym, maskującym katastrofę wojny w Iraku i Afganistanie prowadzonej w interesie Izraela i przede wszystkim gigantyczne koszty, które zostały poniesione w ciągu kilku lat trwania, podczas których doprowadzono do kompletnej ruiny kraj mający wysoką stopę życiową. Na dodatek największą korzyść z tej wojny wyniósł kraj, który miał zostać ostatecznym celem inwazji wojsk amerykańskich.

Więc to przede wszystkim wraz ze śledztwem przeciwko Hillary Clinton, podatnik amerykański dowiedział by się, jakie poniósł astronomiczne koszty wojen w interesie Izraela, zapoczątkowane tzw. doktryną Reagana, które Ameryce niczego dobrego nie przyniosły, a doprowadziły do kryzysu, z którego Ameryka nie może znaleźć wyjścia. 

Tak więc gdyby FBI wszczęło na poważnie śledztwo w sprawie e-maili Hillary Clinton, Trump miałby zapewnione zwycięstwo. Być może w obawie przed konsekwencjami jakie musiałby ponieść prezydent Obama za wojnę w Syrii, w której to Ameryka uczestniczy bezpośrednio. Warto zwrócić uwagę że Trump bezpośrednio oskarżył Obamę i Clinton, o stworzenie najbardziej terrorystycznej organizacji, jaką jest tzw. Państwo Islamskie. A Obama i Clinton nawet temu specjalnie nie zaprzeczyli. Odpowiedzią na oskarżenie Obamy i Clinton, było postawienie zarzutu Trumpowi, że jest pod wyraźnym wpływem Rosji, gdyż popiera przynależność Krymu do Rosji.

Zresztą oskarżanie Rosji o próby wpływania na wyniki wyborcze, poprzez ataki na serwery partii demokratycznej, jest jedynym konkretnym zarzutem ze strony sztabu Clinton. Sam Obama potrzebuje gwałtownie jakiegokolwiek sukcesu, bo jak do tej pory polityka zapoczątkowana przez Ronalda Reagana, popierania za wszelką cenę Izraela, jakimkolwiek kosztem USA, obecnie przynosi same straty. Za to wszystko obecna administracja, jak również sztab wyborczy Hillary Clinton obwinia wyłącznie Rosję, a nie forsowanie za wszelką cenę tzw. doktryny Reagana w wyłącznym interesie Izraela.

Na szczycie G 20 odbywającym się w Pekinie Obama nie odniósł żadnego spektakularnego sukcesu, a nawet został skarcony przez prezydenta Filipin na szczycie państw ASEAN. Dzięki realizowanej doktrynie Reagana USA zamiast sukcesu ponosi same klęski. Jeśli można uznać za sukces posadzenie swoich ludzi na Ukrainie, to i tak nie osiągnięto głównego strategicznego celu, jakim byłoby zajęcie Krymu przez wojsko amerykańskie, a jak już wiemy, tylko Krym interesował Amerykanów, kiedy organizowano przewrót banderowski na Ukrainie.

Dzisiaj jak wszyscy widzą, Ukraina jest w stanie kompletnego rozkładu i kompletnego bezprawia. Jest to niestety uboczny efekt doktryny Reagana, gdyż Krym był traktowany jako gigantyczny lotniskowiec, skąd miała być szantażowana Rosja i Turcja, oraz atakowany Iran przez ciężkie bombowce, które startując z Krymu, byłyby poza zasięgiem irańskich rakiet średniego zasięgu.

Tymczasem Rosja nie dała się bezpośrednio wciągnąć militarnie w otwarty konflikt zbrojny z Ukrainą, po czym podjęła zdecydowane kroki dyplomatyczne i militarne, doprowadzając do sojuszu z Turcją, Iranem i Chinami w sprawie Syrii, ze znanym skutkiem. Tak więc Obama, jeśli chce osiągnąć jakikolwiek sukces w Syrii, musi przyjąć warunki rosyjskie, ponieważ karta kurdyjska to zdecydowanie za mało. Natomiast Izrael, największy, najpewniejszy i niezawodny sojusznik USA, nie będzie ryzykował konfliktu militarnego z Rosją w Syrii. Chyba na tym przykładzie najlepiej widać, jak szkodliwa dla USA była doktryna Reagana, oraz jak USA może liczyć na Izrael. Ameryka ma tylko i wyłącznie ponosić koszty takiego egzotycznego sojuszu, natomiast jak widać w Syrii, Izrael nie zamierza pomagać militarnie Ameryce.

Tak więc otwarcie procesu w sprawie przecieku e-maili, skończyło by się zdecydowanym odrzuceniem doktryny Reagana, zwłaszcza że Trump zapowiedział, że każdy kraj który chce by Ameryka go chroniła, musi ponosić koszty opieki USA. Ameryki już po prostu nie stać na filantropię. Nie wiadomo czy Trump miał też na myśli Izrael.

Reasumując szanse obu kandydatów, pomimo że za Hillary Clinton stoją wszystkie wielkie media amerykańskie jak również potężni sponsorzy, to jednak smród unoszący sie za Clintonami, powoduje że Trump ma większe szanse, pomimo licznych wpadek medialnych, z których to wielkie korporacje audiowizualne robią olbrzymie afery.

Ponadto Trump ma do zagospodarowania najważniejszy elektorat, a mianowicie oszukanego przez partię demokratyczną, elektorat Berniego Sandersa. Jak napisałam powyżej, elektorat ten na pewno nie zagłosuje na Clinton, więc ich głosy leżą na ulicy, wystarczy tylko je umiejętnie podnieść. A będą to głosy najważniejsze dla Trumpa.

 W oczekiwaniu na pierwszą wspólną debatę telewizyjną, która powinna przynieść jakieś rozstrzygnięcia, kandydaci sztabu Trumpa i Clintonowej oskarżają się wzajemnie o afery seksualne poszczególnych członków sztabu. Kompletnie nie wypalił numer z żoną Trumpa Melanią, którą chciano za pośrednictwem jakiegoś tabloida opluć, sugerując że pracowała w agencji towarzyskiej, kiedy była modelką, zanim poznała Trumpa.

Z kolei Trump udał się do Meksyku, by spotkać się z prezydentem tego kraju, by podyskutować o imigracji. Trump twardo mówi, że na granicy z Meksykiem wybuduje mur, i że Meksyk za  niego zapłaci. Zapewne obie strony trzymają asy na sam koniec kampanii, ale wydaje mi się, że Trump ma większe możliwości.  Na Clintonową nie trzeba jakiś specjalnych haków. Wystarczy jak się tylko umiejętnie wytknie jej wszystkie fatalne błędy, kiedy pracowała jako sekretarz stanu. Trump ma jeszcze na deser Fundację Clintonów. Nic nie trzeba wyolbrzymiać, gdyż fakty mówią same za siebie.

Więc po pierwszym starciu telewizyjnym będzie wiadomo, czy te wybory to typowa ustawka, czy też jest to  poważna walka dwóch opcji politycznych o władzę. Wszystko więc zależy  od argumentów których będzie używał Trump, myśląc poważnie o przejęciu władzy. Wczoraj Trump dostał najpoważniejsze poparcie, a   mianowicie od najbardziej wpływowych generałów armii amerykańskiej.  Z kolei Clintonowa od ponad roku nie występowała na żadnych konferencjach prasowych, więc Amerykanie są ogromnie ciekawi, jak wypadnie ona w pierwszym publicznym i być może decydującym starciu z Donaldem Trumpem.

 

Licznik odwiedzin
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło