replica watches for sale: fake hublot watches and replica cartier.
Klub Dyskusyjny Myśli Politycznej W Ursusie - Artykuł 83
O nas


Czym jest klub

-Regulamin

-Skład zarządu

-Założyciele Klubu

-Historia Klubu

-Kontakt
   
Działalność

-Cele Klubu

-Artykuły

-Archiwum - spotkania

-Archiwum inne rzeczy
Artykuł 83

OD NEOLIBERALIZMU DO NEOKOLONIALIZMU

Andrzej Puszczewicz rozmawia z prof. Grażyną Ancyparowicz o głównych wyzwaniach dla Polski

 

We wrześniu odwiedziła Pani, na nasze zaproszenie, Szwajcarie. Jak wspomina Pani pobyt?

Niezapomniane wrażenia. Byłam w Szwajcarii po raz pierwszy i na własne oczy mogłam przekonać się jaki to piękny, świetnie zarządzany kraj. Bardzo mile wspominam spotkania z Polonią, cieszyło mnie żywe zainteresowanie tym, co dzieje się w Ojczyźnie. Szkoda tylko, że tak mało młodzieży brało udział w tych spotkaniach, ale jest to zrozumiałe. Młodzi mają własne sprawy, są zabiegani, toteż  ciężko znaleźć im wolną chwilę.

 

W międzyczasie w Polsce doszło do zmiany władzy. Została Pani powołana do Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP (gratulujemy). Jaki jest cel tego Gremium?

Dziękuję. NRR jest to zespół ekspertów z wielu dziedzin, teoretyków i praktyków, zróżnicowany pod względem światopoglądu, doświadczeń zawodowych. Ta różnorodność jest dowodzi, że Prezydent Andrzej Duda potrafi łączyć Polaków dla realizacji wspólnych celów, nakłonić ich do dyskusji i wzajemnego szacunku. NRR jest podzielona na sekcje, specjalizujące się w najważniejszych dla Polski problemach gospodarczych, społecznych, zdrowotnych, bezpieczeństwa, polityki zagranicznej. Ja uczestniczę w sekcji „Polityka Społeczna. Rodzina”. Nie jest to struktura sztywna, w razie potrzeby można powoływać do niej kolejnych członków. Naszym zadaniem jest opiniowanie aktów prawnych i przedstawianie opinii Panu Prezydentowi, ale także praca nad rozwiązaniami strategicznymi, nad perspektywami rozwoju naszego kraju. Jak dopasować plan rozwoju do tego czego możemy się spodziewać w perspektywie wieloletniej – 10, 20, a nawet 30 lat. Chodzi o to, żeby nasze państwo było silne, a zarazem bardziej przyjazne dla swoich Obywateli, żeby nikt już nie musiał szukać swojego miejsca gdzieś daleko w świecie.

 

Nie każdy Panią zna. Czy należy Pani do jakiejś partii politycznej? Jak długo pracowała Pani w GUS, na jakim stanowisku? Jak długo prowadzi Pani prace dydaktyczna na wyższych uczelniach? W jakich dziedzinach specjalizuje się Pani naukowo?

Nie należę do żadnej Partii Politycznej, ponieważ to zmusza do dyscypliny i ogranicza swobodę wypowiedzi. Sympatyzuję jednak z Prawem i Sprawiedliwością, przede wszystkim dlatego że spośród wszystkich polskich partii politycznych ta jest najmniej podatna na hasła neoliberalnej doktryny. Doktryny, którą uważam za bardzo niebezpieczną, równie niebezpieczną jak w swoim czasie – komunizm. A jeśli idzie o moją pracę? Zaczynałam jako adiunkt w 1980 r. w Instytucie Gospodarki Światowej, przekształconym w 1981 r. w Instytut Gospodarki Narodowej. W 1991 r. zostałam powołana na stanowisko dyrektora Departamentu Gospodarki Światowej, skąd przeszłam do Głównego Urzędu Statystycznego w 1993 r. Jestem z wykształcenia finansistą, więc zajmowałam się głównie tymi zagadnieniami, kierując departamentem Finansów. Dzięki temu poznałam „od podszewki” tajniki statystyki publicznej. Równolegle pracowałam na stanowisku profesora w Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie – uczelni kontynuującej tradycje Państwowego Instytutu Pedagogiki Specjalnej, powołanego w okresie międzywojennym przez Marię Grzegorzewską. Ta praca uwrażliwiła mnie na problemy społeczne, w szczególności wyzwania jakim muszą sprostać współczesne rodziny.

 

Ustępująca ekpia na podstawie przyrostów wskaźnika ekon. PKB(Produkt Krajowy Brutto) informowala, ze Polska jest „Zielona Wyspa“. Grecja (przed bankructwem) tez taką „wyspą“ była. .Jaki jest stan finansow Polski po 8 latach rządów PO-PSL?

Na to pytanie starałam się odpowiedzieć w mojej książce: Od neoliberalizmu do neokolonializmu. Ćwierć wieku transformacji ustrojowej w Polsce”. Najkrócej mogę powiedzieć, że Polska gospodarka przypomina lokomotywę opanowaną przez zbieraczy złomu. Wciąż jedzie, ale nie tak szybko jak powinna, stąd nasze problemy.

 

O czym jest Pani najnowsza książka?

O tym, czym jest neoliberalizm, w jaki sposób zyskał tak wielu zwolenników i w jaki sposób ta doktryna deformuje gospodarkę, niszczy więzi społeczne nie tylko w Polsce, ale wszędzie tam, gdzie się pojawia.

 

Co to jest dług publiczny, ile wynosi i jak się go liczy? O ile mld wzrósł on za rządów PO-PSL?

Dług publiczny obejmuje wszelkie zobowiązania sektora finansów publicznych (rządu, samorządów, instytucji ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych). Lwią część tego długu stanowi zadłużenie Skarbu Państwa, głównie z tytułu emisji obligacji skarbowych. Na koniec czerwca 2015 r. zadłużenie instytucji rządowych i samorządowych wyniosło niemal 896 mld zł (ponad 50% polskiego PKB) i było o 372 mld zł większe niż w grudniu 2007 r., kiedy to uformował się po raz pierwszy gabinet Donalda Tuska. Jednak to nie koalicja PO-PSL jest jedynym winowajcą, przyrost zadłużenia nastąpił w wyniku narzuconych Polsce w 1989 r. reform ustrojowych, do czego w znacznej mierze przyczyniła się rabunkowa prywatyzacja mienia publicznego, absurdalna reforma systemu zabezpieczenia społecznego oraz patologiczne stosunki na rynku pracy.

 

Polacy swoja praca przyczyniają się do wzrostu PKB w Polsce. Więźniowie w Auschwitz-Birkenau też to robili ale nie przekładało się to na poziom ich życia.

No nie, aż tak tragicznie nie jest. Niemcom chodziło o biologiczne wyniszczenie niższych ras i przeciwników politycznych. Dziś pojawiają się wprawdzie doniesienia o warunkach pracy urągających wszelkim normom, ale wyzysk z jaki się spotykamy ma podłoże czysto ekonomiczne. Chciwość prowadzi niekiedy do zatracenia cech ludzkich, na szczęście jaskrawe przypadki przemocy wobec pracowników są rzadkie, piętnowane publicznie, ścigane prawem.

 

Czy istnieją jakieś wskaźniki ekonomiczne informujące lepiej o poziomie życia społeczeństwa jak PKB?

Oczywiście. Wystarczy zajrzeć do mojej książki. Przytaczam tam ich wiele. Jednym z najważniejszym mierników dobrobytu jest Indeks Jakości Życia (Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc wśród krajów wysoko rozwiniętych). Ważnym wskaźnikiem jest także indeks Giniego, mierzący polaryzację majątkową obywateli; w Polsce zróżnicowanie majątkowe jest nieco wyższe niż w Europie, ale stanowi to efekt ogólnie niskiego poziomu dochodów, a nie wyrównywania różnic między poszczególnymi rodzajami (typami) gospodarstw domowych.

 

Jaka część dochodu wypracowywana w Polsce przez Polaków konsumowana jest przez zagranicznych właścicieli? Jaka cześć tego dochodu wyjeżdża rokrocznie z Polski?

Takich danych nie ma. Wiadomo jednak, że tylko z tytułu dywidend i odsetek od kapitału pożyczkowego, inwestorzy zagraniczni wywożą z naszego kraju 80 mld zł (stanowi to równowartość ok. ¼) wszystkich wydatków naszego budżetu.

 

Czy po 8 latach rządów PO-PSL polskim rodzinom żyje się statystycznie lepiej czy gorzej?

Niektórym lepiej, innym gorzej. Znów odsyłam zainteresowanych czytelników do mojej książki. Najkrócej: 10% najbogatszych Polaków podwoiło swoją konsumpcję, 10% najuboższych obniżyło o połowę. Jest to jednak tendencja ogólnoświatowa. Tym co mają, jest dodawane, ubogim zabiera się nawet to, co jeszcze mają.

Czy dane GUS dotyczące rosnącego skrajnego ubóstwa w Polsce niepokoją Panią? Czym jest skrajne ubóstwo? O ile procent ono wzrosło za rządów PO-PSL? Ilu ludzi w Polsce dotyczy?

GUS prowadzi badania dochodów i warunków życia dopiero od 2005 r., ale ostatnie wyniki można uznać za dość optymistyczne, ponieważ populacja osób o niskich dochodach spada. Trudno ocenić rzeczywistą skalę ubóstwa w Polsce. Czym innym jest bowiem ubóstwo bezwzględne (poniżej minimum egzystencji), czym innym względne (według standardów obliczonych przez Instytut Polityki Społecznej), jeszcze czym innym – ubóstwo subiektywne. W każdym przypadku jest to ubóstwo europejskie, nieporównywalne z ubóstwem w Afryce, Ameryce Łacińskiej, czy Azji.

 

Czy Polsce grozi bankructwo? Tak, bowiem dług ten stale rośnie na skutek permanentnego niedoboru środków na realizację funkcji państwa, a także na skutek odsetek od starych długów. Odpowiadając na pytanie o konsekwencje, przypomnę, że już raz (w 1981 r.) nie byliśmy w stanie regulować terminowo naszych zobowiązań wobec zagranicy, co skończyło się spustoszeniem naszego rynku i totalnym załamaniem gospodarki na wiele lat.

Czy Polska wejdzie ponowne wejście w procedurę nadmiernego deficytu? Jakie konsekwencje mogłoby to mieć dla zwykłych ludzi?

Zapewne tak, nie później niż w 2017 roku. I to po raz trzeci, od momentu akcesji do Unii Europejskiej. Co nam grozi – wtrącanie się urzędników unijnych do naszych spraw wewnętrznych i – w ostateczności – zablokowanie dostępu do środków Funduszu Spójności przyznanych w perspektywie budżetowej 2014-2020. A to oznacza fiasko wielu programów, zamrożenie środków i inne negatywne konsekwencje, także polityczne.

 

Co wpłynęło w przeszłości najbardziej na pogorszenie się stanu finansów „przedsiębiorstwa“ o nazwie: Polska?

Przyjęcie narzuconego przez MFW planu Sorosa-Sachsa, znanego pod nazwą „Plan Balcerowicza”.

 

Jakie były koszty społeczne „transformacji ustrojowej“? Ile przedsiebiorstw zostalo zniszczonych? Ile miejsc pracy bezpowrotnie utraconych?

Gigantyczne. Zlikwidowano już w ciągu pierwszych dwu lat realizacji „Planu Balcerowicza” 2/3 wielkich zakładów pracy. Wykluczono trwale z rynku pracy 10 mln ludzi na 25 mln osób w wieku produkcyjnym. Zdewastowano finanse publiczne. Odradzający się rynek finansowy przekazano w obce ręce.

 

Czy tzw. “udane prywatyzacje“ z lat transformacji za 1 czy 5% wartości sprzedane często dla zagranicznych podmiotów uważa Pani z ekonomicznego punktu widzenia za sukces?...tak twierdzi prof. Balcerowicz.

Jestem za rozwojem sektora prywatnego, ale nie za wyprzedażą majątku państwowego. Pan Leszek Balcerowicz wygłasza wiele opinii, z którymi mało kto się zgadza spośród osób wrażliwych na problemy społeczne.

 

Do OFE (Otwarte Fundusze Emerytalne) od 1999r. przekierowywano z ZUS prawie 40% składek zusowskich. Jaki miało to wpływ na finanse państwa?

Katastrofalny. Wygenerowało dług publiczny szacowany na co najmniej 300 mld zł (równowartość 1/3 całego zadłużenia sektora instytucji rządowych i samorządowych).

 

Czy ZUS zmniejszył w związku z tym w 1999r świadczenia emerytalne?

Nie mógł. Emerytury są w Polsce niskie, ledwie wystarczają na skromne utrzymanie. Nikt nie zgodziłby się na reformę emerytalną, gdyby powiedziano ludziom prawdę. A prawda ta jest gorzka: emerytury zredukowano z 50% ostatniego wynagrodzenia do 30%, likwidując ostatecznie w 2014 r. część osłonową, pozbawiając prawa do wcześniejszych emerytur niemal wszystkich, redukując świadczenia poniżej gwarantowanego minimum dla tych, którzy skorzystali z emerytur częściowych, bądź potwierdzili chęć uczestnictwa w OFE. 

 

Jak OFE lokowały publiczne składki ZUS? Czy przeniesienie obligacji skarbu państwa z OFE do ZUS-u i ich umorzenie było dobrym posunięciem?

OFE pożyczały państwu przejęte od ZUS składki, otrzymując w zamian wysoko oprocentowane obligacje skarbowe. Odsetki od tych obligacji lokowały na giełdzie, zresztą bez większego powodzenia. Reforma z 2013 r. zlikwidowała kanał transmisji publicznych pieniędzy na rynek giełdowy. Dzięki temu nie trzeba było płacić prywatnym firmom haraczu za przejęte przez nich publiczne pieniądze.

 

Dlaczego nie przeniesiono akcji?

Żeby nie drażnić inwestorów giełdowych i bossów podziemia gospodarczego. W Polsce ugruntowano (fałszywy) pogląd, że giełda jest miejscem pozyskiwania kapitału na rozwój przedsiębiorstw. W rzeczywistości jest to wielkie kasyno a zarazem pralnia brudnych pieniędzy. Pod tym względem warszawska giełda nie różni się od Nowojorskiej, Tokijskiej czy Wall Street. Piszę o tym dużo w mojej książce o neoliberalizmie.

 

Jaka była wysokość świadczeń emerytalnych dla Polek i Polaków przed reforma z 1999r w relacji do ostatniej płacy?

Około 56%. Dziś – średnio rzecz biorąc utrzymuje się na poziomie 52%, gdyż Polacy po wydłużeniu wieku emerytalnego do 67 lat nie odczuli jeszcze w pełni skutków prywatyzacji emerytur. Na emerytury przechodzą roczniki, które miały długi staż pracy w Polsce Ludowej, mogły wybierać najlepsze okresy jako podstawę wyliczenia świadczenia. Emerytury w nowym systemie otrzymuje na razie zaledwie 11 tys. osób; to kropla w morzu w porównaniu z 5 mln emerytów i ponad 2 mln rencistów.

 

Czy jest Pani zwolenniczka podwyższenia wieku emerytalnego przez rząd PO-PSL?

Prezydent Andrzej Duda zapewnił, że cofnie tę ustawę. Uważam, że wszelki schematyzm jest zły, należy dostosować przepisy do warunków pracy, a nie = wprowadzać „urawniłowkę”.

 

Jaka będzie (jest) wysokość świadczeń emerytalnych po reformie 1999r. dla Polek i Polaków w porównaniu do ostatniej płacy? Czy da się za te pieniądze w Polsce przeżyć?

Wszystkie emerytury osób, które rozpoczęły pracę w 1999 r. będą na minimalnym gwarantowanym przez państwo poziomie, z tą różnicą, że do świadczeń dla osób o krótkim stażu ubezpieczeniowym państwo musiałoby dopłacać pieniądze podatników, bo nie zdołają one w okresie aktywności zawodowej (20 lat) odłożyć tyle, aby uzyskać choćby minimalną emeryturę. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo pod rządami Prawa i Sprawiedliwości wprowadzony zostanie przyjazny ludziom (a nie rynkom kapitałowym) model emerytalny. W przeciwnym razie, jak już wspomniałam, przy średnich zarobkach przeciętna emerytura wyniesie 25-30% ostatniego wynagrodzenia. Za te pieniądze nie da się utrzymać. Podejrzewam, że reforma emerytalna z 1999 r., wśród innych niecnych celów, miała także ułatwić przejmowanie nieruchomości mieszkaniowych w Polsce poprzez upowszechnianie tzw. odwróconej hipoteki.

 

Kto na wprowadzeniu w Polsce OFE zyskał? Kto stracił? Kto imiennie wprowadził w Polsce OFE?

Na ten temat Leokadia Oręziak napisała znakomitą książkę – OFE katastrofa prywatyzacji emerytur. Polecam. Tam są wymienieni z nazwiska wszyscy główni architekci tej piramidy finansowej.

 

Co to są „prawa nabyte“? Czy można je w Polsce (jak w Grecji) obniżyć?

W państwie prawa zasadą jest, że jeśli ktoś jakieś prawo posiada to nie można mu go odebrać, chyba że następują specjalne okoliczności. Jest to jedna z podstawowych zasad chroniąca nas przed tyranią i uznaniowością władzy. Jednak są liczne sposoby, aby tę zasadę obchodzić. Z próżnego i Salomon nie naleje – powiada przysłowie.

 

Czy OFE(Otwarte Fundusze Emerytalne) są podmiotami polskimi czy zagranicznymi w Polsce? Jakie sumy OFE wyprowadziły z Polski?

OFE są oficjalnie polskimi funduszami, tyle że zarządzające nimi powszechne towarzystwa emerytalne mają zagranicznych akcjonariuszy. Za swe usługi zarządy PTE pobrały dotychczas ponad 20 mld zł. Całkiem sporo.

 

Jakie są koszty funkcjonowania OFE w porównaniu do kosztów ZUS-u? Czy wysokość kosztów administracyjnych ma znaczenie dla przyszłych emerytów?

Tego nie można porównywać, bowiem ZUS jest centrum rozliczania wszelkich składek. Zakład wziął zatem na siebie koszty budowy całego systemu informatycznego, ponosi znaczne wydatki na prewencję poprawę komfortu obsługi klientów. Koszty administracyjne ZUS są kosztami obciążającymi finanse publiczne. Natomiast nie mają wpływu na wysokość emerytury, ponieważ nie zależy ona od rachunku wyników ubezpieczyciela ale od zasad nabywania uprawnień. W przypadku OFE wynagrodzenia PTE i (niemałe) straty w grze giełdowej zniwelowały wysokość emerytury z tego filara do kilkudziesięciu złotych miesięcznie.

 

Dlaczego Pani zdaniem ponad 4mln. Polek i Polaków pozostało w OFE? Czy ci ludzie wiedzą w jakiej wysokości OFE wypłaca emerytury?

Może na przekór Donaldowi Tuskowi, który rekomendował reformę OFE, zanim zdymisjonował jej autora (Jacka Rostowskiego)? Może z miłości do Leszka Balcerowicza i innych entuzjastów rynku kapitałowego. Może dlatego, że od dwudziestu lat podważa się zaufanie do ZUS, a może pod przymusem. Nie wiem, bo jest to decyzja irracjonalna, a więc zapewne podjęta pod wpływem emocji, a trudno ocenić co wywołuje emocje nie znając bliżej człowieka. Pamiętajmy, że w Polsce wiele osób znajduje zatrudnienie w instytucjach finansowych, gdzie – być może wywarto na nich presję. Są też wśród tej zbiorowości zapewne i tacy, którzy nadal wierzą, że inwestując na rynku kapitałowym można zbić fortunę. Przecież w XIX wieku ludzie tracili pieniądze i czas próbując zbudować perpetuum mobile. Dziś zastąpili ich entuzjaści inżynierii kapitałowej, przekonani o istnieniu skutecznych sposobów zarządzania portfelem inwestycyjnym.

 

Czy Pani zdaniem OFE należy zlikwidować?

Tak, i to jak najszybciej, zanim ta piramida finansowa sama się nie zawali, grzebiąc przy okazji te polskie przedsiębiorstwa, których akcje posiada w swych portfelach.

 

Ilu ludzi dotyczą ubezpieczenia społeczne w Polsce? Dlaczego Pani zdaniem są ważne?

Teoretycznie – wszystkich pracujących, czyli ok. 16 mln ludzi wraz z członkami rodzin pozostających na ich utrzymaniu. Nikt, kto utrzymuje się z pracy własnych rąk bądź umysłu nie zdoła w okresie aktywności zawodowej zarobić i zaoszczędzić tyle, żeby utrzymać się na starość. Ponadto ubezpieczenia społeczne chronią także ludzi, którzy przedwcześnie utracili zdolność zarobkowania, a także osoby pozbawione środków do życia na skutek choroby, bądź śmierci żywiciela.

 

Jak się mają „umowy śmieciowe“ do przyszłych świadczeń emerytalnych? Czy te umowy są „ozusowane“?

Nie są choć powinny. A jeśli nie jesteś ubezpieczony, to nie masz prawa do świadczeń. Ta zasada dotyczy także ubezpieczeń społecznych. Pomysłodawcom chodziło o to, żeby obniżyć jak najbardziej koszty pracy w Polsce, z korzyścią dla transnarodowych korporacji. Tę obłędną koncepcję poparły kompradorskie elity intelektualne, polityczne i biznesowe. To dzięki nim transnarodowe korporacje zdobyły za niewielkie pieniądze kontrolę nad całą gospodarką i systemem stanowienia prawa. To, co wytworzyło się w naszym kraju, można nazwać demagokracją.

 

Czy jest związek pomiędzy demografią a ubezpieczeniami socjalnymi? Dlaczego „dzietność“ Narodu jest ważna?

Bo wciąż liczy się ilość a nie jakość. O równowadze systemu ubezpieczeń decyduje nie liczba mieszkańców kraju, lecz liczba pracujących i ubezpieczonych, wysokość wynagrodzeń, szczelność systemu oraz relacja składki do świadczenia. Gdyby „dzietność” była istotna, najbardziej sprawny system ubezpieczeń społecznych mieliby Chińczycy i Hindusi. Jednak – jak wiadomo – w tych krajach nie ma żadnych ubezpieczeń społecznych. To specjalność Europy .

 

 

 

Czy Polki i Polacy zdaja sobie sprawę z tego co czeka ich po przejściu na emeryturę?

Częściowo. Wierzą, że sobie poradzą. Ja natomiast wierzę, że wycofamy się w porę z absurdów neoliberalizmu, w każdej dziedzinie a więc także w zakresie zabezpieczenia ryzyk socjalnych (w tym ryzyka starości).

 

Czy katastrofalnie niskie dochody na starość nie będą miały wpływu na życie i zdrowie tych ludzi?

Utrzymanie dotychczasowego modelu zarządzania państwem, nie tylko systemem ubezpieczeń społecznych, grozi latynizacją polskiej gospodarki, dalszym rozrostem podziemia gospodarczego, klęską humanitarną osób starszych, niepełnosprawnych, pozbawionych środków do życia. Jednak Polacy pokazali w ostatnich wyborach, że mają dość neoliberałów. Oby tylko Prawo i Sprawiedliwość okazała się partią godną swojej nazwy.

 

Dziękuje za udzielenie wywiadu. Verein Solidni2010. Andrzej Puszczewicz (Ksiazkę Pani prof. Grażyny Ancyparowicz można nabyć składając zamówienie pod adresem:

http://sklep.sin.edu.pl/index.php?id_product=950&controller=product

Licznik odwiedzin
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło