replica watches for sale: fake hublot watches and replica cartier.
Klub Dyskusyjny Myśli Politycznej W Ursusie - W mediach 26
O nas


Czym jest klub

-Regulamin

-Skład zarządu

-Założyciele Klubu

-Historia Klubu

-Kontakt
   
Działalność

-Cele Klubu

-Artykuły

-Archiwum - spotkania

-Archiwum inne rzeczy
W mediach 26

Dziś na Ukrainie wielka feta, bo dzień 14 października jest na mocy decyzji prezydenta Poroszenki świętem państwowym. Będą więc toasty i wiwaty, także w ambasadzie Ukrainy w Warszawie. Z kolei w Polsce dla rodzin pomordowanych przez UPA jest dniem smutku, przypominającym zakłamanie ukraińskich i polskich tzw. elit politycznych.

14 października 1942 roku na Kresach Wschodnich Drugiej Rzeczypospolitej, które wówczas znajdowały się pod okupacją niemiecką (wcześniej sowiecką),  założona została Ukraińska Powstańcza Armia (UPA). Powstała ona na bazie struktur frakcji banderowskiej Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich (OUN), która w okresie międzywojennym dokonała szeregu aktów terrorystycznych, w tym zabójstw ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego i posła Tadeusza Hołówki. Z rąk banderowców ginęli także uczciwi Ukraińcy jak np. Iwan Babij, dyrektor gimnazjum ukraińskiego we Lwowie.

Na czele nowej formacji stanął Roman Szuchewycz ps. "Taras Czuprynka", który jawnie współpracował z Niemcami, tworząc od 1940 r. batalion Abwehry "Nachtigall", złożony z Ukraińców,. Batalion ten, jak i bliźniaczy batalion "Roland", dokonał licznych mordów na Żydach. Obywateli polskich pochodzenia żydowskiego mordowali także ci banderowcy, którzy weszli w skład Ukraińskiej Policji Pomocniczej. To właśnie członkowie tych formacji kolaboranckich utworzyli trzon UPA, która od samego początku miała charakter antypolski i antysemicki, a równoczesność proniemiecki.  Z tego względu, co trzeba wyraźnie podkreślić, upowcy, choć określali się jako "powstańcy", nie walczyli z okupantem niemieckim, ale z nim mniej lub bardziej współpracowali. Ich głównym celem było przekształcenie terenów zamieszkałych przez Ukraińców w jednolite narodowościowo państwo. Ten cel starano się osiągnąć przez eksterminację wszystkich "cużeńców", czyli obcoplemieńców.

Pierwsze mordy na Polakach banderowców z OUN dokonali już we wrześniu 1939 r. Największa jednak ich ilość miała miejsce od wiosny 1943 r., gdy UPA rozpoczęła tzw. akcję antypolską, będącą klasycznym ludobójstwem. Objęła ona najpierw Wołyń, a następnie Małopolskę Wschodnią, czyli województwa tarnopolskie, stanisławowskie i lwowskie (aż po Jarosław, Sanok i Lubaczów), oraz Lubelszczyznę i Polesie. Ludobójstwo na Kresach Wschodnich trwało do 1946 r., czyli do wypędzenia stamtąd większości Polaków, a na ziemi lubelskiej, rzeszowskiej i przemyskiej jeszcze rok dłużej, aż do chwili ostatecznego rozbicia na ziemiach polskich podziemia ukraińskiego .

Według szacunków z rąk członków UPA zginęło ok. 150 tysięcy bezbronnych Polaków, głównie mieszkańców wiosek (w tym wielu księży i nauczycieli), ale faktyczna ich liczba jest z pewnością większa. Ludobójstwo to działo się zgodnie z hasłami, które nacjonaliści ukraińscy od lat wpajali swoim rodakom: „Smert Lacham - sława Ukrajinu”; ”Lachiw wyriżem, Żydiw wydusym, a Ukrajinu stworyty musym”; „Bude lacka krow po kolina - bude wilna Ukrajina”, czyli „Śmierć Polakom - sława Ukrainie”, „Polaków wyrżniemy, Żydów wydusimy - a Ukrainę stworzyć musimy” i „Będzie polska krew po kolana - będzie wolna Ukraina”.

Zabójstwa połączone były z niesłychanym okrucieństwem, którego nie stosowali nawet niemieccy czy sowieccy okupanci. Oprócz Polaków z rąk nacjonalistów ukraińskich zginęło wielu polskich obywateli innych narodowości, w tym Żydzi, Ormianie (na Pokuciu) i Czesi (osadnicy z Wołynia), a także ci sprawiedliwi Ukraińcy, którzy nie popierali banderowców. Zagładzie uległa też polska cywilizacja. Zrównano z ziemią całe miejscowości, spalono dwory i szkoły, zburzono kościoły, a ocalałe resztki narodu wypędzono. A kości pomordowanych do dziś w większości wypadków nie zostały pochowane.

Establishment polityczny Trzeciej RP ze względu na tzw. mit Jerzego Giedroycia oraz ideologię narzucaną przez nieboszczkę Unię Demokratyczną i "Gazetę Wyborczą" Adama Michnika wciąż nie chce powiedzieć prawdy o ludobójstwie. Najbardziej jaskrawymi tego przykładam były wydarzenia w 2013 r., kiedy to w 70. rocznicę "Krwawej Niedzieli" na Wołyniu posłowie Platformy Obywatelskiej i Ruchu Palikota pod naciskami prezydenta Bronisława Komorowskiego i Adama Michnika głosowali za przyjęciem uchwały, w której słowo "ludobójstwo" zastąpiono kłamliwym określeniem "czystki etniczne o znamionach ludobójstwa". Za prawdą głosowali wówczas posłowie PiS, grupy Jarosława Gowina, Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry oraz PSL i SLD. Niestety zabrakło zaledwie 10 głosów. Jak w Sodomie i Gomorze. Trzeba też dodać, że część polityków i ideologów prawicy (np. Paweł Kowal, Przemysław Żurawski vel Grajewski, Jerzy Targalski) też czyni umizgi do czcicieli Stepana Bandery.

Wobec takiej kunktatorskiej postawy polskiego establishmentu kult ludobójców z UPA na Ukrainie kwitnie na całego.  Zapoczątkował go "pomarańczowy" prezydent Wiktor Juszczenki, którego Katolicki Uniwersytet Lubelski nagrodził tytułem doktora honoris causa. Kult ten kontynuuje także obecny prezydent Petro Poroszenko, oligarcha, zwany "królem czekolady". Podpisał on bez zmrużenia okiem ustawę, którą 9 kwietnia br., w dniu wizyty w parlamencie w Kijowie prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego, przyjęli ukraińscy deputowani. Ustawa ta nie tylko gloryfikuje ludobójców, ale i zawiera zapisy, które pozwalają karać osoby upominające się o prawdę o ludobójstwie dokonanym przez UPA i inne ukraińskie organizacje. Karanie ma dotyczyć także cudzoziemców,  a więc i polskich obywateli. To oznacza, że każdy  Polak, który znajdzie się na terenie Ukrainy, a który powie lub napisze, że banderowcy i upowcy mordowali jego rodaków może trafić pod ukraiński sąd, a następnie do więzienia. Rząd Ewy Kopacz i Tomasza Siemoniaka nie tylko nie ma odwagi na to zareagować, ale i w sposób absolutnie bezkrytyczny wspiera pieniędzmi i sprzętem wojskowym armię ukraińską, odwołującą się do tradycji zbrodniczej UPA.

Dziś na Ukrainie wielka feta, bo dzień 14 października na mocy decyzji prezydenta Poroszenki jest świętem państwowym. Będą więc toasty i wiwaty, także w ambasadzie Ukrainy w Warszawie (czy przyjdą jacyś polscy urzędnicy, wojskowi lub politycy?). Z kolei dla rodzin pomordowanych przez UPA  dzień ten jest dniem żałoby, przypominającym zakłamanie ukraińskich i polskich tzw. elit politycznych.

Licznik odwiedzin
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło