replica watches for sale: fake hublot watches and replica cartier.
Klub Dyskusyjny Myśli Politycznej W Ursusie - W mediach 19
O nas


Czym jest klub

-Regulamin

-Skład zarządu

-Założyciele Klubu

-Historia Klubu

-Kontakt
   
Działalność

-Cele Klubu

-Artykuły

-Archiwum - spotkania

-Archiwum inne rzeczy
W mediach 19

3 maja br. o godz. 12.00 w sanktuarium maryjnym w Kałkowie-Godowie k. Starachowic, w tamtejszej Kaplicy Wołyńskiej, będącej częścią Golgoty Narodu Polskiego, odsłonięta zostanie tablica nieupamiętniająca Zygmunta Jana Rumla, poetę i oficera BCh, oraz polskich parlamentarzystów, których 10 lipca 1943 r. w barbarzyński sposób zamordowali banderowcy z UPA. Paradoksem historii jest to, że o pomordowanych ze względu na tzw. poprawność polityczną pamiętać się nie chce, a równocześnie ich oprawcy decyzją parlamentu w Kijowie zostali 9 kwietnia br., w dniu wizyty prezydenta Bronisława Komorowskiego, uznani za bohaterów narodowych Ukrainy. Jak widać, politycy mogą historię i moralność dowolnie relatywizować.

Zygmunt Jan Rumel  urodził się w 1915 r., w rodzinie oficera Wojska Polskiego. Wychował się w mieście Juliusza Słowackiego, czyli w Krzemieńcu na Wołyniu. Co więcej, jego rodzina mieszkała w tym samym dworku, co nasz wieszcz. Po matce odziedziczył talent literacki. Poznał się na nim bardzo szybko Leopold Staff, który powiedział swego czasu do jego matki: „Niech pani strzeże tego chłopca, to będzie wielki poeta”. W młodości, pomimo wyboru drogi służby wojskowej, Rumel napisał wiele utworów, w tym poemat „Rok 1863” i wiersz zatytułowany „Dwie matki”, w którym wyrażał swoją miłość do dwóch ojczyzn, Polski i Ukrainy. Jak mało kto bowiem świetnie rozumiał realia Kresów Wschodnich, będąc nie tylko piewcą ich piękna, ale i zwolennikiem rozkwitu tych ziem, które zamieszkiwali przedstawiciele różnych narodowości, kultur i wyznań.

W czasie II wojny światowej wstąpił w szeregi  Batalionów Chłopskich. Wkrótce otrzymał nominację na dowódcą VIII Okręgu BCH, przyjmując pseudonim „Krzysztof Poręba”. Okręg ten obejmował jego rodzinny Wołyń, na którego terenie w tym czasie dochodziło już do pierwszych masowych mordów na bezbronnej ludności polskiej, dokonywanych przez nacjonalistów ukraińskich. Na początku lipca 1943 r. do polskich władz podziemnych doszły sygnały ostrzegawcze o tym, że banderowcy szykują kolejne mordy, tym razem na niespotykaną dotychczas skalę. Chcąc powstrzymać planowane zbrodnie, Kazimierz Banach, pełnomocnik Rządu Rzeczypospolitej Polskiej, wysłał do dowództwa UPA parlamentariuszy w osobie oficerów Zygmunta Rumla i Krzysztofa Markiewicza. Towarzyszył im woźnica Witold Dobrowolski, też związany z polską konspiracją. Misja była niesłychanie trudna, bo okrucieństwo banderowców już wtedy przechodziło wszelkie ludzkie granice. Niestety, także i w tym wypadku Ukraińcy, łamiąc cywilizowane normy, uwięzili wysłanników, a następnie w bestialski sposób skatowali ich. 10 lipca, w przeddzień „Krwawej Niedzieli”, która rozpoczęła ludobójstwo na Wołyniu, dowódcy banderowców postanowili barbarzyńskim widowiskiem dodać animuszu "mołojcom" szykującym się do rzezi, a zarazem przyzwyczaić ich do rozlewu krwi i okrucieństwa. Zmasakrowanych, ale wciąż żywych, polskich oficerów rozkrzyżowano więc na majdanie we wsi Kustycze, a następnie rozerwano na strzępy końmi. Dzień później sotnie UPA, wspierane przez "siekierników", czyli uzbrojonych w siekiery i widły chłopów ukraińskich, uderzyły w czasie niedzielnych nabożeństw, odprawianych w rzymskokatolickich kościołach i kaplicach, na 99 polskich wiosek w kilku wołyńskich powiatach.

Po latach pisarz Jarosław Iwaszkiewicz, wspominając śmierć młodego poety, napisał: „Był to jeden z diamentów, którym strzelano do wroga. Diament ten mógł zabłysnąć pierwszorzędnym blaskiem”. Dziś na polskiej ziemi bezskutecznie szuka się pomnika Zygmunta Rumla. Brak jest też odpowiednich publikacji. Jednym z nielicznych, który przełamał zmowę milczenia jest reżyser Wincenty Ronisz, który parę lat temu o tym polskim oficerze zrealizował dokument filmowy pt. „Poeta nieznany”, zawierający m.in. relację Iwana Koptiucha z Kustycz, naocznego świadka męczeństwa. Zmowę milczenia próbują też przełamać potomkowie ofiar, w tym m.in. trzej bracia z wołyńskiej rodziny Mariańskich, którzy ufundowali pamiątkową tablicę. Tablica ta zostanie  3 maja o godz. 12.00 odsłonięta w sanktuarium maryjnym w Kałkowie-Godowie k. Starachowic, w tamtejszej Kaplicy Wołyńskiej, będącej częścią Golgoty Narodu Polskiego. Trzy lata temu bracia Mariańscy w tej samej kaplicy ufundowali także tablicę poświęconą sprawiedliwym Ukraińcom, którzy w czasie banderowskiego ludobójstwa ratowali Polaków .

Jeżeli natomiast chodzi o katów polskich parlamentarzystów, to Stepan Bandera, którego ideologia położyła fundament na Kresach Wschodnich II RP, posiada dziesiątki pomników ma Ukrainie zachodniej, w tym monumentalny pomnik we Lwowie, poświęcony, co trzeba ze smutkiem stwierdzić, przez biskupów ukraińskiej Cerkwi greckokatolickiej.  Swoje upamiętnienia posiada też dowódca UPA Roman Szuchewycz ps. „Taras Czuprynka”, główny kat Polaków, Ormian i Żydów, którego w 2007 r. prezydent Wiktor Juszczenko pośmiertnie nagrodził tytułem Bohatera Ukrainy. Przeciwko temu nie zaprotestował ani rząd Polski, ani Izraela. Rządy te nie protestowały też, gdy 9 kwietnia br., w czasie wizyty prezydenta Bronisława Komorowskiego w parlamencie ukraińskim w Kijowie, tenże parlament ogłosił wszystkich członków UPA, w tym też tych biorących czynny udział w ludobójstwie, bohaterami narodowymi Ukrainy. Jak widać, politycy mogą histerię i moralność dowolnie zrelatywizować.

 

Licznik odwiedzin
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło