replica watches for sale: fake hublot watches and replica cartier.
Klub Dyskusyjny Myśli Politycznej W Ursusie - Artykuł 77
O nas


Czym jest klub

-Regulamin

-Skład zarządu

-Założyciele Klubu

-Historia Klubu

-Kontakt
   
Działalność

-Cele Klubu

-Artykuły

-Archiwum - spotkania

-Archiwum inne rzeczy
Artykuł 77

Chiny a kraje Zachodu.

 

 

Nie ma potrzeby przypominać jak przebiegały zmiany , których   dokonały Chiny w dziedzinie gospodarczej podczas ostatniego ćwierćwiecza. Z kraju Trzeciego Świata  stały się państwem o największym eksporcie i o największych rezerwach finansowych. Te zmiany to sukces niespotykany w dziejach świata. Na naszych oczach Chiny w 2009 roku wyprzedziły RFN w dziedzinie eksportu stając się największym eksporterem na świecie, w 2011 roku zdetronizowały dotychczasowego lidera w Azji - Japonię pod względem PKB, wg IMF pod względem siły nabywczej PKB Chiny są bliskie pozycji USA, chociaż pod względem PKB liczonego per capita pozostają  w tyle. W roku 2012  władze Chin podpisały z W. Brytania porozumienie zgodnie z którym  Londyn jest centrum obrotu juanem. Trzydzieści pięć lat temu to ZSRR dominował gospodarczo nad Chinami które były krajem na początku industrializacji. Dziś wartość  produkcji w  Chinach jest cztery razy większa niż rosyjskiej.

 

Jednocześnie, poza najbliższym otoczeniem, Chiny zrezygnowały z ekspansji ideologicznej i dyplomatycznej w świecie, umiejętnie łącząc dominującą pozycje gospodarczą z umiarkowanym, kompromisowym podejściem w dziedzinie polityki zagranicznej.

 

Polityka gospodarczego otwarcia Chin na świat wyraźnie zmieniła i unowocześniła strukturę produkcji przemysłowej w Chinach. Dziś ich gospodarka jest w fazie wzrostu opartego o dynamiczny rozwój eksportu. Chiński model rozwoju, mimo iż są widoczne jego koszty społeczne i błędy w inwestycjach, budzi podziw ekonomistów, bo zmienił pozycje kraju w świecie. Krytykowana jest czasem  budowa gospodarki rynkowej bez demokracji. Mamy bowiem w Chinach rodzaj kapitalizmu państwowego, rynku pod silną kontrolą władzy jednej partii, a władza buduje system polityczno gospodarczy podobny do Włoch Mussoliniego.

 

Przez ostatnie ćwierć wieku międzynarodowy handel rozwijał się, można w uproszczeniu powiedzieć, w duecie Zachód (USA i UE) oraz Chiny. Do Chin z Zachodu szedł kapitał, technologie i inwestycje a produkcje z Chin eksportowano do krajów zachodnich. Rezultatem wymiany gospodarczej tego typu było m. in. zamknięcie w USA ponad 40 tysięcy zakładów przemysłowych, głównie z powodu przeniesienia ich produkcji do Chin. Niektórzy widzieli w tym sukces USA. Ameryka od tej chwili miała być centrum wytwarzania nowych technologii, usług i dawcą kapitału a Chiny miały zostać fabryką świata.

 

Szybko okazało się jednak, że ten model rozwoju ma swoje wady. W USA powstało bezrobocie, miliony osób straciły prace a gospodarka pozbawiona produkcji przemysłowej w wielu dziedzinach została zmuszona do importu co pogłębiło  chroniczny deficyt w handlu zagranicznym.

 

W tym miejscu można wrócić do tematu panelu i postawić pytanie czy kraje UE w relacjach gospodarczych z Chinami mają iść drogą USA? Czy tego chcą? Czy lepiej wybrać inny niż amerykański model stosunków z Chinami i na czym mógłby on polegać?

 

W kontekście  tych pytań warto przypomnieć kilka faktów:

-USA nie są zadowolone z dotychczasowej wersji stosunków gospodarczych z Chinami. Wiadomo  że Chiny nie poddały się zachodniej presji i nie uwolniły kursu swej waluty. Od 2013 roku władze Chin bardzo stopniowo zmniejszają kontrole nad kursem juana. Wobec tego  USA świadomie doprowadziły w ciągu ostatnich kilku lat do deprecjacji wartości dolara. Ma to poprawić konkurencyjność warunków produkcji przemysłowej na terytorium USA. Również rola Chin jako dobrodzieja kupującego amerykańskie obligacje budzi nerwowość w Waszyngtonie.

- Model, w którym Chiny muszą korzystać z zachodnich kapitałów i technologii wyczerpuje się. Chiny wola iść drogą Japonii i Korei Południowej i stać się eksporterem produktów nowoczesnych. Jako kraj, który ma dziś największe na świecie rezerwy walutowe ( szacuje się je na 4 biliony USD ), mogą zatem bez problemu finansować wielkie programy rozwoju nowoczesnych technologii. W ostatnim czasie Chiny uruchomiły program transferu  300 zespołów badawczych z USA aby zbudować u siebie własne nowoczesne  instytuty przemysłowo-techniczne.

 

Jest jasne, że dynamiczny rozwój nowoczesnych technologii wymaga nie tylko kapitału. Potrzebne są wykształcone kadry i sprzyjające otoczenie. W tym miejscu warto przypomnieć, że w Chinach w 2012 roku na kształcenie kadr oraz B+R wydano ponad 4 % PKB. Mało, który kraj zachodni wydaje na te cele tak wiele. Wyższe wykształcenie nie jest w Chinach traktowane jak dobro prywatne, lecz jest sprawą państwową. Dziś w Chinach jest ponad 3 tysiące uczelni, oczywiście o różnym poziomie. Od szeregu lat liczba kończących studia inżynierów jest w Chinach większa niż w USA. Amerykańskie uczelnie w 2013 roku zanotowały spadek liczby studentów rozpoczynających studia o pół miliona osób.

 

W tej sytuacji można powiedzieć, że dotychczasowy model stosunków gospodarczych Zachód – Chiny zmierza do wyczerpania. Nie oznacza to, że Chiny nagle zaczną być liderem w każdej dziedzinie przemysłu. Na pewno dokonają wyboru gałęzi przemysłowych, w których będą prowadzić badania i które będą rozwijać. Chiny budując własny przemysł kształcą własne kadry, bo pragną skończyć z rolą producenta towarów mniej przetworzonych. Kształcenie kadry inżynierskiej i budowa zaplecza naukowego dla przemysłu w Chinach, doprowadzą stopniowo do złamania monopolu gospodarek zachodnich na technologie wysoko rozwinięte. Już dziś połowa inżynierów na świecie to Chińczycy. Ten ludzki potencjał w połączeniu z dużymi nakładami inwestycyjnymi przełoży się wkrótce na osiągnięcia w dziedzinie nowoczesnej techniki. Innowacyjna chińska gospodarka w kilku branżach to bliska perspektywa.

 

Wiele osób w Europie pociesza się, że to są problemy USA. Lecz kraje UE to część Zachodu i jeżeli będziemy bierni to spotka nas to samo co gospodarkę USA. Dziś jeszcze dominacja USA w dziedzinie nowoczesnych technologii trwa, ze względu na inwestycje w przemysł zbrojeniowy. USA mają 45 % społeczeństwa wykształconego na poziomie studiów wyższych a liczba uczelni przekracza tam 4 tysiące. Lecz z uwagi na osłabienie  amerykańskiego przemysłu jest tam kłopot z kształceniem inżynierów. Skoro wiele dziedzin przemysłu osłabło  to mniejsze jest przemysłowe zaplecze naukowo-badawcze. To oznacza, że dla inżynierów nie ma miejsc pracy, że nie ma gdzie uczyć inżynierów zawodu w praktyce oraz  że jest mniej  ośrodków w których  kreuje się wynalazki. Ten stan rzeczy zagraża dotychczasowej przewadze technologicznej USA. Mimo tych negatywnych tendencji uczelnie amerykańskie są nadal jeszcze uważane za  lepsze niż europejskie.

 

Ktoś może powiedzieć, że to są problemy Ameryki, że to USA mają problem z siłą gospodarki chińskiej. Moim zdaniem należy się zastanowić czy wobec opisanych procesów rzeczywiście Europa jest w sytuacji lepszej niż Ameryka w relacjach z Chinami? Czy europejczycy mogą pozwolić sobie na pasywność w tej sprawie ? Kiedy USA w 1999 roku podpisywały umowę o wzajemnym dostępie do rynku z Chinami nikt w Ameryce nie przypuszczał, że Chiny mogą być dla Ameryki gospodarczym problemem. Dziś zadłużenie amerykańskie w Chinach sięga bilionów USD, jednocześnie Chiny skutecznie rywalizują z USA o wpływy w Azji i na Pacyfiku. Europejczycy mogą się pocieszać, bo kraje UE nie mają sprzecznych interesów geopolitycznych z Pekinem oraz  nie są w Chinach zadłużone. Lecz rola europejczyków jako eksportera nowoczesnych technologii wkrótce może ulec zachwianiu, Chiny pojawią się wkrótce na rynku jako dostawca nowoczesnych technologii.

 

Dziś to kadra inżynierska decyduje o przyszłości poszczególnych cywilizacji. Kraje UE są dziś na tle USA  na gorszej pozycji w dziedzinie technologii i osiągnięć B+R . Jeżeli Ameryka przegra wyścig z Chinami w dziedzinie technologii to wkrótce potem europejczycy przegrają ten wyścig także. Jak się okazało umowa UE- Chiny z 2000 roku oraz regulacje związane z wejściem Chin do WTO z 2001 roku nie ograniczyły gospodarczej ekspansji Chin.

 

Nie jest tajemnicą, że programy unowocześnienia przemysłu w Europie finansowane przez UE nie przyniosły zakładanych rezultatów. Dziś trudno określić, jakie są specjalności europejskiego przemysłu. Brakuje dużych programów, jakimi kiedyś był Airbus w Europie lub Apollo w USA. Nie były to programy badań podstawowych, lecz zadania techniczne do realizacji. Każdy z nich doprowadził do rewolucji naukowej, do wielu drobnych odkryć, zatrudnił tysiące inżynierów. Dziś tylko Chiny inicjują programy przemysłowe tej skali. Na tle tej sytuacji trudno uznać, że Europa może ignorować rosnącą ekspansje chińskiej gospodarki. A tę widać np. w dziedzinie super szybkich kolei czy elektroniki użytkowej.

 

Można oczywiście przytaczać dowody siły gospodarczej Europy np. 200 mld. Euro nadwyżki eksportowej RFN w 2013 roku. Wobec takich faktów można chyba zasadnie stwierdzić, że to RFN odpowiada nie tylko za koniunkturę w Europie, ale i za poprawę jej relacji gospodarczych z Chinami. Nie jest przesadą powiedzieć, iż sukces i posiadanie nowoczesnego potencjału gospodarczego to dla RFN zobowiązanie. Troska o konkurencyjność całej gospodarki europejskiej to także interes Niemiec, bo trudno sobie wyobrazić rozwój Niemiec w otoczeniu słabnących gospodarek krajów UE.

 

Nie chcę kończyć  jedynie apelem pod adresem elity RFN. Przywołam zatem opinię Michała Kaleckiego, który zwracał uwagę na negatywny wpływ naruszenia międzynarodowej równowagi płatniczej. Kalecki rozważał, co można zrobić by zapobiec temu zjawisku. Zastanawiał się nad sposobem potraktowania nadwyżek krajów eksporterów, czy je opodatkować na rzecz organizacji międzynarodowych, czy konfiskować czy też  skłaniać kraje nadwyżkowe do racjonowania eksportu? O złych skutkach dla koniunktury gospodarki światowej sytuacji, w której wiele państw ma wysokie deficyty w handlu zagranicznym przekonywać nikogo nie trzeba.

 

 

 

Reasumując:

Międzynarodowy kryzys finansowy z 2007 roku przyniósł wiele nowych regulacji, które mają ograniczyć ryzyko ponownego załamania światowych finansów. Regulacje te są powszechnie akceptowane, są także egzekwowane przez organizacje międzynarodowe. Nikt nie oponuje, że wprowadzono dopuszczalne limity dla inflacji, deficytu budżetowego czy długu publicznego. Być może, idąc śladem myśli Kaleckiego, należy wprowadzić także dopuszczalny limit dla nadwyżki eksportowej i opodatkować jego przekroczenie. Szkody, jakie powstają w gospodarce światowej wskutek dużych nadwyżek u jednych a w konsekwencji deficytów u innych państw są bowiem ogromne. Taka regulacja miałaby fundamentalne znaczenie dla stosunków gospodarczych krajów Unii Europejskiej z Chinami.

Licznik odwiedzin
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło