replica watches for sale: fake hublot watches and replica cartier.
Klub Dyskusyjny Myśli Politycznej W Ursusie - Artykuł 73
O nas


Czym jest klub

-Regulamin

-Skład zarządu

-Założyciele Klubu

-Historia Klubu

-Kontakt
   
Działalność

-Cele Klubu

-Artykuły

-Archiwum - spotkania

-Archiwum inne rzeczy
Artykuł 73

                                 

                                    Sojusz w świecie Putina

 

 

W drugiej połowie sierpnia 2014 roku pani kanclerz Niemiec Angela Merkel trafnie zauważyła, że mija właśnie 75 rocznica paktu Ribbentrop Mołotow, który stał się powodem wybuchu II wojny światowej. W Polsce na wiele wydarzeń bieżących często patrzymy przez pryzmat tamtego wydarzenia. Od 1939 roku każde rozmowy rosyjsko niemieckie, które wykraczają poza kwestie bilateralne budzą w Polsce obawy.

 

Wydaje mi się, że sierpień 2014 roku nie był dla Polaków szczęśliwy. Okazało się bowiem, że tak jak w 1939 roku, inne państwa uzurpują sobie prawo decydowania o tym co jest dobre dla Polski i jak ma wyglądać bezpieczeństwo naszego kraju. Co więcej pojawiła się 100% zgoda Rosji i Niemiec w dwóch ważnych kwestiach. Mianowicie oba te państwa zgodnie stwierdzają, że w Polsce nie wolno instalować baz Paktu Północnoatlantyckiego oraz, że w Polsce nie wolno instalować tarczy antyrakietowej. Sadzę, że trudno by nasi obywatele przyjmowali te deklaracje państw sąsiadów ze spokojem. Wszelkie próby ingerencji w naszą politykę obronną uważam za bezpodstawne, jest to naruszenie naszej suwerenności. Takie postępowanie jest sprzeczne z podpisanymi układami międzynarodowymi np. z Kartą ONZ i układami o dobrosąsiedzkich stosunkach. O ile wiem nikt w Polsce, nawet przedstawiciele SLD, o rady w sprawach bezpieczeństwa nie prosili ani w Berlinie ani Moskwie.

 

Oczywiście nie dziwi mnie postępowanie dyplomatów rosyjskich. Dla nich istnienie niepodległej Polski jest trudne do akceptacji. Istnienie naszego  państwa jest prawie od trzech wieków w Moskwie zaledwie tolerowane . Im Polska słabsza tym dla Moskwy lepiej. Trudniej jednak zrozumieć postawę polityków niemieckich,należymy bowiem do tego samego sojuszu militarnego. Jednak jak widać całkowicie różnimy się w ocenie obecnej sytuacji międzynarodowej, w ocenie istniejących zagrożeń i w realizowanych interesach geopolitycznych.

 

Przez prawie ćwierć wieku polityka krajów NATO opierała się na założeniu, iż Rosja przestrzega przyjętych zasad oraz szanuje istniejąca równowagę strategiczną ustaloną w czasie rokowań stanowiących stosunki NATO-Rosja w 1997 roku i w Madrycie w roku 2002. Ostatnie lata rządów Putina pokazały, że Rosja łamie zarówno przyjęte zasady jak i reguły równowagi strategicznej. Agresywna polityka Rosji wobec Mołdawii, wobec Gruzji a teraz agresja rosyjska na Ukrainę pokazują, że Rosja złamała zasadę by unikać rozwiązywania konfliktów w Europie poprzez politykę siły.

 

Jeżeli idzie o równowagę strategiczną to od lat Rosja jest jedynym krajem na kontynencie, w którym budżet wojskowy rośnie o kilkadziesiąt procent. Rosja zwiększa także poważnie liczbę rakiet średniego zasięgu groźnych dla bezpieczeństwa Europy, co jest złamaniem zobowiązań przyjętych w 1987 roku. Przeprowadza ćwiczenia wojskowe ćwicząc agresje na kraje Europy. Systematyczne dyslokuje swe armie w pobliżu państw sojuszu na obszarze Kaliningradu oraz Białorusi nasycając te obszary samolotami nosicielami broni nuklearnej oraz rakietami Iskander. Zatem za czasów Putina Rosja łamie nie tylko przyjęte zasady ale i podważa dotychczasową równowagę strategiczną. Można zatem zasadnie powiedziecie, iż dotychczasowe porozumienia  na temat równowagi strategicznej w Europie straciły ważność ze względy na postępowanie Moskwy.

 

Powstaje pytanie jak w tej sytuacji mają zachowywać się kraje sojuszu? Jak długo można udawać, że nic się złego nie dzieje? Oczywiście poczucie zagrożenia rosyjską polityką  siły jest inne w Polsce a inne w Hiszpanii. To zrozumiale. Lecz sojusz powstał po to, by bronić krajów zagrożonych a nie tych, które czują się bezpieczne. Można powiedzieć, że bazy NATO na Półwyspie Iberyjskim, we Włoszech, w Niemczech to relikt zimnej wojny. Dziś kraje te nie czują żadnego militarnego zagrożenia. Krajami frontowymi sojuszu są przed wszystkim Polska i Rumunia. Nic dziwnego, że państwa te w obliczu nowej polityki Rosji domagają się budowy baz NATO na swym terytorium. Również rakiety Patriot nie są potrzebne w Europie zachodniej. W obliczu nowej sytuacji militarnej, jaką wytworzyła polityka Putina tarcza antyrakietowa oraz zestawy Patriot powinny się znaleźć w krajach frontowych zagrożonych przez Rosje.

 

Na nową rosyjską politykę militarną sojusz powinien odpowiedzieć symetryczne. Nie wolno jej ignorować, nie wolno ograniczać się do protestów politycznych, trzeba reagować zbrojeniami oraz dyslokacją własnych sił w rejony zagrożone. Nie da się obronić kraju poprzez jedzenie jabłek czy też przez konferencje dyplomatyczne. Na kroki militarne drugiej strony trzeba odpowiadać adekwatnie a nie naiwnie, mamy bowiem zupełnie nową sytuacje strategiczną w Europie.

 

W Polsce szczególnie uważnie obserwuje się poglądy polityków niemieckich w sprawie nowej sytuacji militarnej Europie. Mamy prawo zapytać, na jakiej podstawie Niemcy chcą decydować o tym co dobre dla Polski, dlaczego politycy RFN  traktują nasz kraj jak swój protektorat? W Polsce kiedy czytamy o niemieckich protestach wobec projektu zainstalowania u nas tarczy antyrakietowej to przecieramy oczy ze zdumienia. Przecież wiadomo, że tarcza jest bronią defensywną. Czy niemieckim politykom zależy na tym by Polska była wobec Rosji bezbronna, czy na tym polega według nich równowaga strategiczna? Chyba trudno się dziwić że wielu Polaków uważa,  iż ten kto blokuje u nas instalacje traczy antyrakietowej jest wrogiem naszej niepodległości oraz że Niemcy znów wchodzą w dawną, znaną z historii role wyżej ceniąc relacje z Moskwą niż bezpieczeństwo Europy.

 

Oczywiście Polska nie musi być bezczynna wobec nowej sytuacji w Europie. Możemy wzmacniać swój potencjał obronny sami. Kiedy Niemcy będą paraliżować zdolność sojuszu do obrony na wschodzie Europy możemy oprzeć swe bezpieczeństwo o porozumienia bilateralne z USA. Polska jest gotowa zamówić w USA sprzęt o wartości 10 miliardów USD w zamian z wzmocnienie naszych możliwości obronnych. Jednocześnie nie widzę powodu by kupować sprzęt militarny w państwach, dla których stosunki z Rosją są priorytetem. Tej zasady trzeba przestrzegać z żelazną konsekwencją. Nie będziemy wspierać krajów, których polityka zagraża naszemu bezpieczeństwu. Nie musimy czekać na niemiecką zgodę na zainstalowanie u nas broni antyrakietowej. Możemy takie zestawy kupić sami na rynku.

 

Wiele osób w Polsce analizuje obecna politykę RFN i zastanawia się jak długo doraźne interesy gospodarcze będą dla polityków niemieckich ważniejsze niż bezpieczeństwo Europy. Czy dotychczasowa partykularna polityka RFN pasuje do roli kraju który chce być liderem w Europie? Polityka RFN wobec Ukrainy czasem też budzi zdziwienie. Wydaje się, że ta polityka dobrze ilustruje niemieckie podejście do spraw bezpieczeństwa. Okazuje się, że pani kanclerz Merkel podczas swej wizyty w Kijowie unikała jasnego zdefiniowania sytuacji, nie powiedziała, że Rosja jest agresorem i ma wycofać swe oddziały z Ukrainy, że nie da się pogodzić imperializmu Putina i niepodległej Ukrainy. Politycy niemieccy nader szybko zdecydowali o wysłaniu broni dla Kurdów, ale nie zamierzają pomóc Ukraińcom poprzez transport uzbrojenia. Jak zatem realnie wygląda wspieranie obrony Ukrainy w walce o utrzymanie integralności terytorialnej? Dotychczas są to tylko słowa i obietnice niemieckich inwestycji. Czy nie jest znaczące, iż obrona Kurdów jest dla polityków niemieckich ważniejsza niż obrona krajów europejskich?

 

Wydaje się, że punktu widzenia bezpieczeństwa Europy głównym problemem dziś nie jest postępowanie Putina, lecz stanowisko Niemiec wobec polityki Putina. Trudno zapomnieć deklaracje ważnego niemieckiego euro deputowanego, który wiosną tego roku wyraził głośno to, co myśli większość niemieckiej elity. Kiedy rosyjska interwencja na Ukrainie nasilała się usłyszeliśmy z RFN głos eksperta w sprawach dyplomacji  iż Niemcy nie boją się wojsk rosyjskich na Ukrainie lecz boją się wojsk amerykańskich w Polsce. Czy nie jest to dowód na to, że polityka nieniecka znalazła się blisko absurdu? Wobec takich opinii można zapytać czy Niemcy czują się częścią zachodu czy też już jest im bliżej do Rosji? Jak ma wobec tego wyglądać nasze bezpieczeństwo? Jak na razie wygląda na to, że postulowany podział ról w Europie jest taki: Rosja będzie wywoływać w Europie kryzysy polityczno militarne a Niemcy będą naciskać by je rozwiązywać poprzez realizacje rosyjskich interesów.

 

Trudno nie zauważyć, że Niemcy w Europie są w dziedzinie bezpieczeństwa od lat  pasażerem na gapę. Korzystają z obecności wojsk USA na swym terytorium, dzięki temu oszczędzają wielkie kwoty, których nie muszą wydawać na zbrojenia. To pozwoliło im zbudować potęgę przemysłową i technologiczną. Ta z kolei umożliwiła RFN zajęcie pozycji hegemona gospodarczego i politycznego. Trudno nie zauważyć, że jest to możliwe dzięki temu, że korzystają z amerykańskiego parasola wojskowego. Jeżeli jednak swą pozycje mają wykorzystywać do wspierania polityki siły, jaką realizuje Putin to dotychczasowe relacje RFN z USA tracą dla Europy sens. Polityka Russia first prowadzona kosztem państw Europy wschodniej jest nie do zaakceptowania jako doktryna sojuszu. Wydaje się, że politykom niemieckim marzy się powtarzanie drogi, jaką wybrał dla Francji gen. de Gaulle. Jednak tamta polityka balansowania wpływów amerykańskich stosunkami z Rosją zakończyła się dla Francji fiaskiem. Zbyt prorosyjskie stanowisko RFN może spowodować ograniczenie amerykańskich inwestycji i ograniczenie dostępu do amerykańskich technologii. Z punktu widzenia bezpieczeństwa Europy bazy amerykańskie są dziś bardziej potrzebne w Polsce i w Rumunii niż w Niemczech.

 

Zbliża się szczyt państw NATO, spotkanie odbędzie się w Walii na początku września tego roku. Jest zatem szansa na to, że sojusz adekwatnie zareaguje na nową sytuacje strategiczną jaką wytworzył w Europie swą polityką Putin. Ten jak dotychczas ze spokojem patrzy na słabe reakcje państw europejskich wobec jego twardej i konsekwentnej polityki. Nie idzie mi tu o to że zawsze może liczyć na wsparcie paru takich krajów jak Grecja, Cypr, Węgry czy Serbia. On dysponuje czymś, czego nie ma żaden polityk europejski i amerykański. Ma gruby notes gdzie jako przełożony rosyjskich służb specjalnych są zapisane nazwiska zachodnich liderów, na których może liczyć. Sa tam premierzy, ministrowie, posłowie, dyplomaci, generałowie, aktorzy i dziennikarze oraz przemysłowcy. Jedni dlatego, że są szantażowani, innych zwerbowano za pieniądze, jeszcze inni popierają politykę Rosji pełniąc role pożytecznych idiotów. Po szczycie NATO w Walii będzie wiadomo czy zwyciężyła tam frakcja rozsądku czy frakcja Putina.

Licznik odwiedzin
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło