replica watches for sale: fake hublot watches and replica cartier.
Klub Dyskusyjny Myśli Politycznej W Ursusie - Artykuł 59
O nas


Czym jest klub

-Regulamin

-Skład zarządu

-Założyciele Klubu

-Historia Klubu

-Kontakt
   
Działalność

-Cele Klubu

-Artykuły

-Archiwum - spotkania

-Archiwum inne rzeczy
Artykuł 59

Grażyna Ancyparowicz

 

O tradycjach i patronach SKOK

 

Spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe to polski odpowiednik unii kredytowych, instytucji które w walce z lichwą kontynuują tradycję tworzonych w epoce renesansu i oświecenia Gór Miłosierdzia (Montes Pietatis) i Banków Pobożnych. Po rewolucji przemysłowej, rzemiosło, rolnictwo i drobne kupiectwo coraz szybciej marginalizowały się, warsztaty pracy popadały w ruinę, niszczone przez potężniejące z dnia na dzień wielkie przedsiębiorstwa i banki. W miarę jak rosła potęga oligarchii finansowej, zwiększało się zagrożenie klas średnich pauperyzacją. Friedrich Wilhelm Raiffeisen Raiffeisen i Franz Herman Schultze starali się temu przeciwdziałać, tworząc kasy zapomogowo-pożyczkowe powołane „nie dla zysku, nie z filantropii, ale po to, żeby służyć” tanim kredytem drobnym przedsiębiorcom, rolnikom, kupcom i rzemieślnikom. Działalność kas opierała się na zasadach: dobra wspólnego, solidaryzmu i pomocniczości.

W Polsce pierwsza tego typu instytucja powstała w 1889 r. w Czernichowie koło Krakowa z inicjatywy Franciszka Stefczyka. Szybko znalazła naśladowców. W 1910 r. w zaborze austriackim funkcjonowało ponad tysiąc kas Stefczyka, które zrzeszały łącznie 225 tysięcy udziałowców. Byli to zazwyczaj mieszkańcy kilku sąsiadujących ze sobą wsi, a częściej parafii, którzy znali się osobiście. Więzi personalne miały fundamentalne znaczenie, bowiem udziałowcy odpowiadali solidarnie za zobowiązania kasy całym majątkiem. Raz w tygodniu zbierał się zarząd kasy, żeby rozpatrzyć podania o kredyt, skontrolować stan zasobów finansowych i księgi rachunkowe. Koszty osobowe były niskie, początkowo wystarczał jeden kasjer, który prowadził buchalterię, przyjmował i wypłacał pieniądze. Patronat nad kasami sprawował Wydział Krajowy. Każda nowa kasa mogła liczyć na wsparcie kredytem w wysokości kilku tysięcy austriackich koron, traktowanym jako fundusz „rozruchowy”. Ponadto otrzymywała bezpłatnie podręcznik o tym jak należy prowadzić działalność, książkę kasową, a nawet pióro ze stalówkami i buteleczką atramentu.

Kasy Stefczyka powstawały głównie na wsi, ponieważ rolnictwo było wówczas podstawą utrzymania większości Polaków. Jeszcze przed I wojną światową w celu zaspokojenia wzrastających potrzeb spółdzielni oszczędnościowo-kredytowych, z jego inicjatywy została utworzona Centralna Kasa Spółek Rolniczych. Udzielała ona poszczególnym kasom Stefczyka większych kredytów, oprocentowanych w wysokości 4 procent w skali roku, z przeznaczeniem na prowadzenie działalności handlowej przez kółka rolnicze. „Wiele dla dobra narodowego może dokonać wszechstronny, a silny rozwój spółdzielni rolniczych” – powiedział Franciszek Stefczyk na Konferencji Przewodników Polskiej Kooperacji (7-9 lutego 1918 r.).

Z myślą o wykorzystaniu dotychczasowych doświadczeń w odrodzonej Rzeczypospolitej, w 1916 r. Franciszek Stefczyk opublikował pracę pod tytułem „Ruch spółdzielczy na ziemiach polskich”. Uznał że podstawowym warunkiem rozwoju spółdzielczości w Polsce będzie kształcenie „ludzi dzielnych i oddanych, zdolnych ogromadzać społeczeństwo w spółdzielniach”. Plan odrodzenia spółdzielczości przewidywał m.in. uchwalenie przez Sejm ustawy (stało się to w dniu 20 października 1920 r.), utworzenie ogólnopolskiego związku rewizyjnego (w 1924 r. powstała w Poznaniu Unia Związków Spółdzielczych w Polsce, a w Warszawie Zjednoczenie Spółdzielni Rolniczych RP, które połączyły się w 1935 r.) oraz Centralnej Kasy Spółek Rolniczych.

W międzywojennej Polsce działało prawie 3,5 tysiąca kas Stefczyka, które zrzeszały ponad 1,5 miliona osób, lecz w Polsce Ludowej zabrakło dla nich miejsca. Część kas przekształcono w banki spółdzielcze, resztę zlikwidowano. Szansa na odrodzenie niebankowych instytucji udzielających pożyczek z wkładów członkowskich pojawiła się dopiero w 1989 r., gdy w porozumieniu z Lechem Kaczyńskim, Grzegorz Bierecki podjął rozmowy z amerykańskimi uniami kredytowymi. W 1991 r. doszło do pierwszego spotkania przedstawicieli Światowej Rady Unii Kredytowych (The World Council of Credit Unions, Inc. – WOCCU) z Lechem Wałęsą i Lechem Kaczyńskim oraz innymi osobistościami w celu ustalenia możliwości wsparcia przez WOCCU odbudowy w Polsce instytucji wzorowanych na kasach Stefczyka. W latach 1992-1999 WOCCU wdrożyło program wsparcia spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych, który w znacznym stopniu przyczynił się do ich późniejszych sukcesów. Początki były jednak trudne. Pierwsze placówki otwierano w wynajętych pomieszczeniach, bardzo skromnie umeblowanych, wyposażonych w przestarzały sprzęt biurowy, archaiczne komputery. Entuzjazm, profesjonalizm, młodość i zaangażowanie szybko przyniosły wymierne efekty. Dziś do kas oszczędnościowo-kredytowych należy 2,6 mln polskich rodzin, aktywa tych instytucji wzrosły do 16 mld zł, depozyty są chronione do równowartości 100 tys. euro. W systemie instytucji finansowych SKOK funkcjonują firmy ubezpieczeniowe (na życie i majątkowe), towarzystwo funduszy inwestycyjnych, spółka prowadząca działalność leasingową, przedsiębiorstwo zarządzające kartami płatniczymi i bankomatami, towarzystwo zarządzające siecią dystrybucji produktów finansowych i windykacją. Ponadto SKOK posiada własną placówkę naukowo badawczą – Spółdzielczy Instytut Naukowy, własne wydawnictwa, własne biuro podróży. Działalność edukacyjną, doradczą i charytatywną realizuje Stowarzyszenie Krzewienia Edukacji Finansowej.

W Polsce, która cierpi na niedobór rodzimego kapitału – zarówno kasy oszczędnościowo-kredytowe, jak i osoby, które doprowadziły do ich rozkwitu powinny cieszyć się szacunkiem i poparciem ze strony państwa. Nic podobnego. Od 2008 r., pod pretekstem wypełnienia zaleceń MFW i zapewnienia bezpieczeństwa wkładów członkowskich trwa kampania wymierzona przeciw SKOK i twórcom tego systemu. Zwykle mówi się, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Nie tyle w interesie banków, ile w interesie parabanków oferujących na lichwiarskich warunkach pożyczki i kredyty jest psucie renomy SKOK, a najlepiej – likwidacja całego systemu i przejęcie sieci dystrybucji, rachunków i przekształcenie członków kas w klientów. Wierzę, że do takiej ostateczności – wbrew ustawicznie ponawianym jawnym i ukrytym atakom na gruncie prawnym i w środkach masowego przekazu – nie dojdzie. Po pierwsze dlatego, że ponad 90% członków ufa swoim SKOK-om. Ludzie ci zdali ostatnio trudny egzamin, gdy „Rzeczpospolita”, a za nią „Gazeta Wyborcza” i inne media na podstawie zmanipulowanych danych statystycznych opublikowanych na portalu KNF straszyły niewypłacalnością wielu kas. Po drugie, 15 lipca br. Rada Dyrektorów WOCCU, jednogłośnie zdecydowała o przyznaniu stanowiska przewodniczącego tej międzynarodowej organizacji, Grzegorzowi Biereckiemu w uznaniu jego zasług dla rozwoju ruchu spółdzielczości finansowej w Europie Środkowo-Wschodniej. Polak stanął więc na czele potężnej organizacji, skupiającej 56 tys. unii kredytowych funkcjonujących w 101 krajach, które zrzeszają ponad 200 milionów członków, posiadają aktywa o wartości 1,6 bln USD. Po trzecie, SKOK-i mają potężnych patronów: Franciszka Stefczyka i Lecha Kaczyńskiego, którzy z pewnością nie dopuszczą, by unicestwione zostały stworzone z ich inspiracji instytucje, które już teraz skutecznie przeciwdziałają wykluczeniu finansowemu, a w przyszłości mogą stać się źródłem odrodzenia spółdzielczości i aktywizacji ekonomicznej zaniedbanych regionów.

 

 

Licznik odwiedzin
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło