replica watches for sale: fake hublot watches and replica cartier.
Klub Dyskusyjny Myśli Politycznej W Ursusie - Artykuł 49
O nas


Czym jest klub

-Regulamin

-Skład zarządu

-Założyciele Klubu

-Historia Klubu

-Kontakt
   
Działalność

-Cele Klubu

-Artykuły

-Archiwum - spotkania

-Archiwum inne rzeczy
Artykuł 49

Czyje Matki i czyi Ojcowie !?

 

Zacznę może od osobistej refleksji - poświęciłem i fascynującej historii Niemiec i bezpośredniej współpracy z naszymi zachodnim sąsiadami i dla porozumienia z nimi sporo lat swojego życia najpierw zajmując się osobą Otto von Bismarcka, kwestiami katyńskimi w niemieckiej propagandzie potem zaś tworząc pracując w niej a w końcu kierując Polsko Niemiecką Współpracą Młodzieży. Podczas tych lat, które minęły zawsze miałem najgłębszy szacunek dla niemieckiej pracowitości umiejętności planowania przyszłości i organizowania życia swojego państwa - uważałem i nadal. Uważam , że powinniśmy się od nich uczyć organizacji i umiejętności działania. Mam wśród Niemców (tak przynajmniej zawsze uważałem)  sporo dobrych znajomych, a w tej chwili zajmuję się pracą związaną z obrazem Niemców w polskiej prasie. Nigdy też wprost nie spotkało mnie w Niemczech nic niemiłego, z wyjątkiem tego, że ktoś kiedyś w Poczdamie ukradł mi paszport. Zawsze też uważałem , że po dramacie wojennym czas na spokojny i rzeczowy dialog, nie dość tego w rozmowach z przyjeżdżającymi grupami Niemców twierdziłem i podawałem właśnie polsko niemiecki dialog historyczny jako przykład do naśladowania w odróżnieniu od nieistniejącego dialogu polsko rosyjskiego. Mówiąc im prawdę i nie bojąc się artykułować bolesnych faktów , których zresztą w większości nie znali, twierdziłem właśnie, że się dogadujemy (dziś nie mam już tej pewności) bo nie kłamiemy o przeszłości. Przy każdej nadarzającej się okazji twierdziłem jednak, że używanie w Polsce słowa “naziści” to kompletna bzdura bo kto może potwierdzić, że mój znajmy starszy Pan Wiesław Kempiński, który uciekł 5 sierpnia 1944 śmierci z masowej egzekucji przy cerkwi na Woli miał być zamordowany właśnie przez nazistów a nie Niemców, o których pisał w swoim wspomnieniu, że byli “porządni“, i że “błagał ich o życie“. Może “naziści“, by darowali, odpuścili ? Niemcy nie - zginęła całą rodzina z wyjątkiem Pana Wieslawa: „ [...]  w sobotę rano matka nas najmłodszych umyła, ubrała w czystą bieliznę, nakarmiła czym mogła i tak trwaliśmy w ciszy i trwodze. Około godziny dziewiątej a może dziesiątej zamarliśmy z przerażenia bo nagle kolby karabinów niemieckich zaczęły wybijać szyby w okienkach. Ukazały się lufy i rozległ się wrzask >raus, raus<. Czy są słowa, żeby opisać śmiertelne przerażenie? Zaczęliśmy wychodzić schodami pod górę na zewnątrz cerkwi. Nie jestem w stanie ani powiedzieć ani opisać co się z ludźmi idącymi w szeregu działo. […]. Tylko sto kroków od wyjścia z cerkwi do rowu. [...] zawsze widzę niemal dokładnie to co się działo przy mnie w tych minutach, ale nie słyszę nic. Nie słyszę nawet siebie kiedy proszę prowadzącego nas Niemca, żeby nas nie zabijał. […] Ojciec mój szedł pierwszy. Ja z matką, która niosła Sylwusia ( braciszek składającego relację – P.Ł. ) na ręku, na końcu tego pochodu sześćdziesięciu jeden skazańców. Po wojnie na tablicy w miejscu egzekucji przeczytałem, że tu rozstrzelano 60 osób. Głosu mojej matki, która jak w obłędzie powtarzała >zabiją nas, zabiją nas, zabiją [...]< nie słyszę dziś. […]. Wprowadzono nas do rowu i ustawiono rzędem. […]. Trzy szeregi wojska, stojące z trzech stron ulicy odcinały drogę ucieczki. Na torach tramwajowych kilkanaście metrów od naszych piersi stał już karabin maszynowy na rozkraczonych podpórkach. Nad nim oficer. Wszystko przygotowane jak na defiladę – pod sznurek. Ład i porządek iście niemiecki, komendy znienawidzoną mową. Przy karabinie maszynowym zwisa taśma błyszczących pocisków, które za chwilę będą zabijać. Jest piękny słoneczny dzień sierpniowy, słońce oślepia skazańców i mnie. Mijają sekundy.[…]“. Kto zaś powie, że słów, które zaraz przytoczę nie wypowiedział ss / man zbrodniarz - członek NSDAP: „[…] Nigdy nie pozwolimy, by Polacy, którzy  NIEGODNI SĄ MIANA CZŁOWIEKA, korzystali z naszych ziem. NIENAWIDZĘ POLAKÓW  i wiem, że każdy uczciwy Niemiec podziela moje uczucia […]” , a członek SPD czyli Niemiec , a nie „nazista” i to zaledwie trzy lata po tym jak jego rodacy mordowali w Polsce co 30 sekund człowieka. Machano na te wątpliwości ręką “szczegół” czepiasz się, kiedyś nawet usłyszałem , że zbytnio eksponujemy swoje cierpienie - w tym konkretnym przypadki raziły tablice z informacjami o egzekucjach, o których wspomnę jeszcze niżej. Może i tak może się czepiałem. Cały czas chciałem byśmy rozmawiali ze sobą uczciwie. Problemem zresztą nie były tylko i wyłącznie rozmowy z niemieckimi gośćmi i kolegami. W wielu przypadkach natrafiałem na mur niezrozumienia ze strony polskich decydentów, osób odpowiedzialnych za istotne obszary naszego państwowego życia. Przy okazji jeszcze jeden przykład wspomnienie - duża niemiecka delegacja z odpowiednika polskiego Ministerstwa Edukacji Narodowej (dobre kilka lat temu) w Warszawie w MEN/ie właśnie po zakończonych miło rozmowach proszę jednego z ministrów o to, by zaprosił naszych gości do “izby pamięci narodowej” gdzie rezydowało “Gestapo” odpowiedź brzmi “…dobry pomysł - ale wie Pan oni się mogą obrazić…”. Zrobiłem więc “to” na własną rękę - nikt się nie obraził. Po co o tym piszę otóż piszę o tym po to, by w pewien sposób pokazać zainteresowanemu odbiorcy tego tekstu, że “incydent” z “Ich Matkami i ich Ojcami” niezależnie od wszystkiego co dzieje się w stosunkach polsko niemieckich nie jest “tylko incydentem”. Otóż oprócz planowej i skutecznej, jak widać, działalności niemieckiej, mamy do czynienia z zalewem głupoty, niekompetencji i źle rozumianej europejskości po stronie polskiej. Na klęskę, którą właśnie (między innymi dzięki władzom TVP) ponosimy pracujemy skutecznie sami. Przykładów jest bez liku, jednym z nich dokonana jeszcze w drugiej połowie lat czterdziestych zmiana napisów na tablicach upamiętniających warszawskie egzekucje gdzie w roku 1949 (prawdopodobnie ze względu na powstanie NRD) zamieniono słowo definiujące sprawców z “Niemców” na “hitlerowców”, którzy jak wiemy byli poprzednikami “nazistów“. Można powiedzieć to było “za komuny” - ni i co z tego, że “za komuny” !? W ostatecznym rozrachunku było to i jest tak samo szkodliwe. Różni się tylko tym , że “poprawność ideologiczna” została zastąpiona “poprawnością polityczną”. W tej chwili, gdy Niemcy w swej narracji historycznej dopuszczają się ewidentnych kłamstw i przeinaczeń (a wspomniany film nie jest jedynym tego przykładem a jednym z wielu) należałoby ów popełniony kilkadziesiąt lat temu “ideologiczny” błąd pilnie naprawić. Ja wiem rozumiem, że “[…] Polskość to nienormalność […]”, “[…] wybierzmy przyszłość[…]” i tak dalej. Mnie “polskość” jakoś dziwnie nigdy nie “uwierała”, a wręcz przeciwnie pozwalała godnie reprezentować swój Kraj i siebie. Po emisji “Matek i Ojców” słyszę znowu w jednej z telewizji “naziści”, “nazistowski”. Ja rozumiem, że elektroniczna przestrzeń medialna mocno się zdemokratyzowała i każdy może wypisywać lub wygadywać bzdury nie mając jakiegokolwiek przygotowania do kontaktów z szeroką “publicznością” Pytanie jest takie czy wypowiadający te słowa nie wiedzą, że problem w tym, że jeśli nie szanujemy samych siebie nikt nie będzie nas szanował i że jest to kwestia w makro a nie  mikro skali, że idzie tu o przyszłość Narodu i Państwa. To duże słowa ale tak właśnie jest. No ale może ci “młodzi…” mają to wszystko w poważaniu - bo przecież też tak może być !? Przykład zaś idzie z góry. TVP prezentuje film, takiej sobie wartości artystycznej, (nakręcony jeszcze na dodatek według scenariusza towarzysza z “bezpieczeństwa państwowego“, które w roku 1980 porównywało Solidarność do “nazistów“ właśnie) bo trzeba się dowiedzieć co tam … pięknie komentował to Krzysztof Feusette w portalu “W polityce”, gdy pytał czy musimy “…dyskutować o polskiej odpowiedzialności za niemieckie zbrodnie..” i odpowiadał, że nie dość, że nie musimy to wręcz nie powinniśmy. Profesor Legutko zaś określił “nas” mianem “wiecznych frajerów” bo podniecamy się swoją włąsną dyskusją zamiast przenieść ją na forum międzynarodowe tak jak zrobili to właśnie przy pomocy filmu Niemcy. Profesor miał i ma rację. Państwo polskie wywiesiło w tej chwili “białą flagę”  zrezygnowało z uprawiania jakiekolwiek polityki historycznej (Premier i Prezydent to HISTORYCY) i to nie tylko na “kierunku niemieckim”, by nikogo “nie obrazić” jak wspominany przeze mnie wyżej urzędnik MEN - no właśnie zupełnie nie jestem wytłumaczyć tego dla czego tak się dzieje w sposób racjonalny. Prawda historyczna jest głosowana w Sejmie RP - za chwilę przegłosują, że jest rok 1939 a II RP szykuje się do agresji na III Rzeszę. Dla czego tak jest !? To tylko głupota czy może coś więcej !? W spiskowe teorie nie chciałbym się tu bawić. Należy zdać sobie pytanie co dalej robić ? Jak powiedzieć, że Polska została zaatakowana, najechana, ograbiona i okradziona ze wszystkiego co można było zrabować, ukraść i zniszczyć, jej elity wymordowane i to nie przypadkowo tylko w ramach planowych ludobójczych działań niemieckich i sowieckich okupantów działających na tym polu (do roku 1941) “wspólnie i w porozumieniu”, jak pokazać, że w okupowanej Polsce w latach 1939 - 1945 co 30 sekund ginął człowiek ? Te pytania musimy postawić bardzo mocno (i to nie w dyskusji między nami, która niczego nie przynosi) jeśli chcemy zachować twarz. Nasi niemieccy sąsiedzi zaś jeśli chcą z nami rozmawiać (bo może nie chcą) powinni tych pytań wysłuchać z powagą i szacunkiem dla pamięci ofiar, które padły z rąk ich bliskich. Nie było dobrym początkiem do tego typu rozmowy wysłanie do dyskusji w TVP Profesora Schoepsa, który opowiadając głupoty o “dobrej” lewicy chroniącej Żydów: […] Chodziło więc […] o bliższe dane o takich osobach jak handlujący walutą jubilerzy itp. Miałem też od >>Aleksandra<< ( jeden z konspiracyjnych pseudonimów Hrynkiewicza członka dowództwa kolaborującego z Gestapo „Miecza i Pługa” i komunistycznego agenta, po wojnie urzędnika UB i KC PZPR – P.Ł.) polecenie wyszukiwania ukrywających się Żydów, którzy – jak mi powiedziano – mieli być najpierw obrabowani później likwidowani […]. i “złym” bo prawicowym AK, które tych Żydów mordowało (w przeglądanych przez mnie kilkuset tomach akt sądowych żołnierzy AK skazywanych w Polsce Ludowej za walkę o Polskę znajdują się setki oskarżeń o działania antysemickie - z tej liczby ostało się ostatecznie ,nawet przed kierowanym przez komunistów wymiarem “sprawiedliwości“, zaledwie kilka z jednym ewidentnym przykładem kompletnego zezwierzęcenia i to akurat urzędnika gminnego a nie żołnierza podziemia) znieważył pamięć nie tylko polskiego podziemia, Polaków ale i Żydów wymordowanych przez Niemców. Stawiając teraz te pytania, i zastanawiając się jak rozwiązać problem, mam nieodparte wrażenie, że cofnęliśmy się w swojej sąsiedzkiej rozmowie o co najmniej kilkadziesiąt lat. A może tej rozmowy w rzeczywistości ze strony naszych partnerów w ogóle nie było !? Może była tylko gra i kłamstwo. Gdyby tak rzeczywiście było byłaby to w rzeczywistości porażka nie tylko nasza ale głównie niemiecka. Kończąc zaś zadam jeszcze jedno pytanie - dla czego kłamiecie po co Wam to potrzebne !?

 

 

Licznik odwiedzin
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło