replica watches for sale: fake hublot watches and replica cartier.
Klub Dyskusyjny Myśli Politycznej W Ursusie - Artykuł 47
O nas


Czym jest klub

-Regulamin

-Skład zarządu

-Założyciele Klubu

-Historia Klubu

-Kontakt
   
Działalność

-Cele Klubu

-Artykuły

-Archiwum - spotkania

-Archiwum inne rzeczy
Artykuł 47

Jerzy Żyżyński

Oto jak rośnie bezrobocie

Bezrobocie z roku na rok rośnie i rośnie. Dlaczego? Prywatyzacja spółki Meble Emilia pokazuje jeden z mechanizmów, który prowadzi do wzrostu bezrobocia i ogólnej degradacji ekonomicznej Polski. Meble Emilia, sieć sklepów meblowych, nazwę swą wzięły od pierwszego dużego pawilonu handlowego przy ul Emilii Plater w Warszawie, wybudowanego 40 lat temu, jeszcze w zamierzchłych czasach komunizmu, któremu nadano to piękne legendarne kobiece imię. Oczywiście jak prawie wszystko w socjalizmie, był to sklep państwowy, później przekształcony w spółkę, w której znalazło swe platformy zbytu wszystkie fabryki mebli.

Działało bardzo dobrze, z różnymi co prawda wahnięciami zależnymi od koniunktury na rynku meblowym, jak wiadomo bezpośrednio powiązanej z sytuacją na rynku mieszkaniowym i z ogólną pozycją dochodową społeczności konsumentów. Ale firma miała jeden feler: była właścicielem bardzo atrakcyjnych działek w Warszawie i okolicach, na przykład centrum Warszawy, na Służewcu, czy w Piasecznie. Powstał więc pomysł prywatyzacji. No ale musi być pretekst, powód uzasadniający wyprzedaż firmy, musi się wykazać słabymi wynikami ekonomicznymi, by trzeba rozłożyć ręce, pokiwać ze smutkiem głową, że „Przykro nam ale musimy ratować miejsca pracy, niezbędny zastrzyk kapitału inwestora strategicznego” … to taki osobliwy, niezbyt mądry koncept wynaleziony prawie ćwierć wieku temu, by uzasadnić wyprzedaż polskich przedsiębiorstw nabywcom zagranicznym. Stare żydowskie powiedzenie mówi, że „lepsze 2 cm handlu niż metr jakiejkolwiek innej roboty”, ale w resztkach Emilii, jakie pozostały na Jagiellońskiej, natknąłem się na, jak mi się wydaje, dowód na to, jak te dwa centymetry najlepszej na świecie roboty można świadomie zmarnować (w 2011r. Meble Emilia zanotowała stratę przy jednoczesnym dużym spadku sprzedaży.). Oto ile może kosztować komplet meblowy składający się z kanapy, fotela obitych materiałem plus niewielki szklany stolik, gdy porządna kanapa obita skórą to około 3 tys. zł? Nikt nie zgadł: tu się żąda 12400 zł – wyznaczając absurdalne ceny można każdą firmę handlową doprowadzić do upadku, by tanio sprzedać tereny na jakich ona działa.

I w rywalizacji o względy urzędników Ministerstwa Skarbu decydujących o sprzedaży Emilii wygrała tajemnicza firma z Luksemburga, Griffin - nie, nie handlu ani produkcji mebli, firma Real Estate, czyli handlu nieruchomościami. To jest fatum polskiej prywatyzacji. Jako tako funkcjonujące polskie przedsiębiorstwa przejmują firmy zainteresowane wyłącznie działkami, na których są one zlokalizowane. Niechby wzięli sobie lokalizację na Emilii Plater, dobry punkt, można postawić kolejny biurowiec albo siedzibę banku. Ale po co było likwidować wielki skład meblowy na Służewcu, czy pozbawiać dobrego sklepu meblowego podwarszawskie Piaseczno? Tu chyba wychodzą nietęgie kwalifikacje biznesowe.

Ale wiele przedsiębiorstw było przejmowanych tylko po to, by dysponować ich terenami. To jest gorsze niż wojna. Po wojnie, nawet jeśli bombardowania zniszczyły fabryki, zginęli ludzie, to pozostawały tereny, a ci, którzy przeżyli odbudowywali przemysł – to przemysł jest zawsze podstawą siły gospodarczej każdego kraju. Gdy nieudolną polityką pieniężną i gospodarczą doprowadzi się przedsiębiorstwa do upadku i przejmą je nabywcy, którzy na krótko zasilą przychody budżetu, ale potem produkcję zamkną i wyprzedadzą tereny deweloperom, to gospodarka traci korzenie i szanse na dalszy rozwój, a budżet państwa traci kolejne źródła dochodów - to jest jedna z przyczyn znacznego spadku dochodów budżetowych w ostatnich latach. Szkoda, że minister finansów nie wykazuje zainteresowania tym, co dzieje się w Ministerstwie Skarbu.

Gdy chciałem wjechać na teren składu Mebli Emilia na Służewcu szlaban otworzył mi mężczyzna w średnim wieku. – Pan dokąd? – Meble chciałem obejrzeć. – Eee, panie, tam już nie ma żadnych mebli, przejęli i zamknęli dwa miesiące temu. Ja tam pracowałem, a teraz podnoszę szlaban za 4 zł na godzinę. I tak mi się udało, bo jakieś zajęcie jest, ale pozostali poszli na bezrobocie.

I tak oto rośnie bezrobocie.

Licznik odwiedzin
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło