replica watches for sale: fake hublot watches and replica cartier.
Klub Dyskusyjny Myśli Politycznej W Ursusie - artykuł 41
O nas


Czym jest klub

-Regulamin

-Skład zarządu

-Założyciele Klubu

-Historia Klubu

-Kontakt
   
Działalność

-Cele Klubu

-Artykuły

-Archiwum - spotkania

-Archiwum inne rzeczy
artykuł 41

„...Już starty z map wersalski bękart, już wolny Żyd i Białorusin, już nigdy polska ręka ich do niczego nie przymusi. Nową wolność głosi Prawda, świat cały wieść obiega w lot, że jeden odtąd łączy sztandar gwiazdę, sierp hackenkreuz i młot !” 

Pod koniec sierpnia w Moskwie wylądował samolot Focke Wulf 200 z wypisaną na burcie nazwą „Grenzmark”. Na jego pokładzie przyleciał do stolicy ZSRR. Joachim von Ribbentrop minister spraw zagranicznych III Rzeszy, by podpisać pieczętujący los małych i średnich państw europejskich pakt zwany później w polskiej historiografii od jego nazwiska układem Ribbentrop – Mołotow. Układ jak zauważyłem wyżej kończył on na długie lata niepodległy byt wielu europejskich państw w tym także i Polski – w tajnym protokole załączonym do paktu zauważano co następuje: „ Na. Wypadek terytorialno – politycznego przekształcenia terytoriów należących  do państwa polskiego , sfery interesów Niemiec i ZSRR będą rozgraniczone w przybliżeniu przez linię Narew – Wisłą – San. Kwestia czy w interesie obu stron uznane będzie za pożądane utrzymanie niepodległego państwa polskiego zostanie definitywnie zdecydowane dopiero w ciągu dalszego rozwoju wypadków politycznych […].”. Trzeba tu stwierdzić, że ład wersalski tworzący „nową rzeczywistość” w Europie nie zadawalał de facto nikogo. Szczególnie trudny był do zaakceptowania przez powojenne Niemcy i powstający właśnie z rewolucyjnej zawieruchy ZSRR. Paradoksalnie także państwa wyłaniające się z niebytu nie były do końca zadowolone z tego co osiągnęły. Tworzyło to sytuację, w której uzyskane ostatecznie rozwiązania polityczne nie mogły utrzymać się na dłuższą metę i nosiły w sobie zalążek przyszłego (i jak się okazało potwornego w skutkach kosztującego miliony istnień ludzkich) kryzysu wojennego. Zmienić jednak status quo mogły tylko państwa silne i zdeterminowane by to zrobić. Takimi były III Rzesza i ZSRR. Pod koniec lat trzydziestych ubiegłego stulecia oba miały potencjał, by rozpocząć konflikt, który w ich mniemaniu musiały wygrać. Patrząc na dysproporcje rozwojowe między Polską mozolnie krok po kroku budującą swoja niepodległość i wzmacniającą struktury państwa, którego nie było ponad sto lat a Niemcami i ZSRR (na przykład siły niemieckie w dniu 1.09.1939 roku liczyły 2 miliony 750 tysięcy żołnierzy >na Polskę uderzyło 1.850.000<, posiadały one 3 tysiące czołgów i pojazdów opancerzonych, ponad 1600 samolotów i z górą 10.000 różnego rodzaju dział. Polacy mogli przeciwstawić tej potędze około 1.2000.000 żołnierzy, siły pancerne Rzeczpospolitej liczyły około 600 czołgów i 11 pociągów pancernych, lotnictwo zaś 400 maszyn) trudno było mieć wątpliwości, kto z tej konfrontacji mógł wyjść zwycięsko. Biorąc jeszcze pod uwagę polityczną słabość Francji i Wielkiej Brytanii rokowania musiały być złe. Niespodziewane porozumienie sowiecko niemieckie stanowiło bowiem  kres francusko-angielskich zabiegów o pozyskanie do koalicji antyniemieckiej Sowietów i w zasadzie przesądziło o wybuchu wojny. Najbardziej interesujące nas w tej chwili fragmenty Paktu Hitler Stalin czy jak często nazywa się go Ribbentrop Mołotow dotyczące Polski mówiły w tajnej klauzuli o: odkreśleniu podziału stref wpływów obydwu państw w Europie Środkowej i Wschodniej. W sowieckiej strefie interesów znalazły się Finlandia, Estonia oraz Łotwa, a także pośrednio Rumunia i Polska. Niemcy zaakceptowali pretensje ZSRR do Besarabii i Północnej Bukowiny - części Rumunii, które przed I wojną światową znajdowały się w granicach Cesarstwa Rosyjskiego. W Polsce granice interesów Moskwy stanowiły rzeki Wisła, Narew i San, o czym wspominałem już wyżej. III Rzesza zadowoliła się terenami zachodniej części Rzeczypospolitej oraz wpływami na Litwie. Znaczenie paktu oraz zagrożenie jaki ze sobą niósł zostało przez, niestety, Polskę zignorowane, z drugiej strony czas na jakąkolwiek reakcję i szanse , by była skuteczna był mocno ograniczony. Nie sprowokowany niczym atak nie byłby możliwy, gdyby nie zawarte wcześniej porozumienie niemiecko - rosyjskie dzielące Polskę na dwie części. ZSRR motywował swoje włączenie się w likwidację polskiej państwowości, w kłamliwy sposób rozpadem Państwa Polskiego  (ta argumentacja – co ciekawe i smutne – powtarza się w mniej lub bardziej poważnych rosyjskich publikacjach naukowych filmach i publicystyce do dzisiaj / dowodem na to niech będzie ubiegłoroczna „wojna historyczna” przed ubiegłoroczna okrągłą rocznicą wybuchu II Wojny Światowej, w której Federacja Rosyjska oskarżyła Polskę o czynny i przestępczy współudział w wywołaniu wojny).

Polska w 1939 roku przeżywała „deja vu” ze swojej  XVIII wiecznej historii. Jest godzina 4.45 rano, piątek, rok 1939. Rozpoczyna się Druga Wojna Światowa. Stają w niej naprzeciwko siebie dwa państwa o nieporównywalnych potencjałach ekonomicznych i demograficznych. Różnice te mają swoje odbicie w wykazanej wyżej dysproporcji sił. Opracowany dość późno polski plan obronny zakładał możliwie długie stawianie oporu armii niemieckiej po to, by ewentualnie w drugiej fazie działań wojennych wycofać wojsko w głąb kraju i oczekiwać na skuteczną kontrakcję sojuszników z zachodu (Wielka Brytania i Francja wypowiedziały Niemcom wojnę 3.09.1939 – jednakże wbrew zobowiązaniom – i jak się wkrótce okazało także swoim żywotnym interesom - nie rozpoczęły faktycznych działań zbrojnych). Mimo przewagi technicznej strony niemieckiej i zupełnie nowych, nieznanych do tej pory, metod prowadzenia wojny przez Wehrmacht, polski opór, jak na warunki w których przyszło go stawiać był bardzo silny (kilka razy lepiej wyekwipowana i liczniejsza od polskiej armia francuska kapitulowała w 1940 roku przed Wehrmachtem szybciej niż Wojsko Polskie, a tempo poruszania się niemieckiej armii w czerwcu 1941 roku na terenie ZSSR było dużo szybsze niż w Polsce w 1939 roku – w czasie 2/3 tygodni realizowania „Fall Barbarossa” zajęto obszar prawie równy wielkości Państwa Polskiego).  W tym czasie Stalin, który od swych agentów na zachodzie dowiedział się o postanowieniach konferencji w Abbeville zrozumiał, iż dostał zielone światło do wypełnienia zobowiązań zawartych w Pakcie Ribbentrop-Mołotow. III Rzesza już od 8 września nalegała na szybkie włączenie się ZSRR do walki. Lecz 8 września wojna nie była jeszcze rozstrzygnięta. Tydzień późnej już tak... Decyzja o tak późnym rozpoczęciu działań wojennych miała uzasadnienie militarne i polityczne. Po pierwsze, nie było pewności, czy marsz Armii Czerwonej nie napotka na swej drodze zbyt dużego oporu. W związku z tym odwlekano moment inwazji, aby mieć czas na lepsze rozeznanie się w sytuacji z jednej strony, a z drugiej na większą koncentrację sił, która stworzyłaby możliwość optymalnego przeprowadzenia planowanej operacji. Druga przyczyna był funkcją kalkulacji politycznej. Jak wiemy w kilka dni po ataku na Polskę Francja i Wielka Brytania wypowiedziały III Rzeszy wojnę. Należało więc zorientować się czy pozostanie to jedynie formalnym aktem, czy też poparte będzie efektywną pomocą wojskową. Z punktu widzenia Moskwy było zbyt wiele niepewnych elementów, by zbyt wcześnie ryzykować marsz na zachód, mimo, iż Niemcy nalegały, aby uderzenie nastąpiło jak najszybciej i wspomogło działania Wehrmachtu. Gdy zostały wyjaśnione powyższe elementy.
Sowiecka agresja wynikająca w najprostszy sposób z Paktu Ribbentrop Mołotow mogła rozpocząć się bezzwłocznie po zawarciu w dniu 16 września 1939 r. w Moskwie ostatecznego układu rozejmowego pomiędzy ZSRR a Japonią, kończącego nieformalną wojnę sowiecko-japońską na pograniczu cesarstwa Mandżukuo i Mongolii – serię starć pomiędzy japońską Armią Kwantuńską a Armią Czerwoną rozpoczętych 15 maja 1939, których kulminacyjnym momentem była rozpoczęta 20 sierpnia 1939 i zakończona 27 sierpnia zwycięstwem Armii Czerwonej bitwa nad Chałchin-Goł . Żelazną zasadą strategii Stalina było bowiem prowadzenie działań wojennych wyłącznie na jednym froncie. Oficjalne uzasadnienie sowieckiego najazdu, jak już wyżej zauważyłem było zawarte w przekazanej o godzinie 3.00 w nocy 17 września przez zastępcę Ludowego Komisarza  Spraw Zagranicznych Potiomkina ambasadorowi Grzybowskiemu nocie dyplomatycznej: zamieszczono tam nieprawdziwe oświadczenie o rozpadzie państwa polskiego, ucieczce rządu polskiego, konieczności ochrony mienia i życia zamieszkujących wschodnie tereny polskie Ukraińców i Białorusinów oraz uwalnianiu ludu polskiego od wojny. Ambasador odmówił przyjęcia noty i natychmiast zażądał wiz wyjazdowych dla dyplomatów polskich. Rząd Rzeczpospolitej zaś opuścił teren państwa dopiero tego dnia późnym wieczorem. W konsekwencji ZSRR uznał wszystkie układy zawarte uprzednio z Polską (w tym traktat ryski z 1921 r. i pakt o nieagresji z 1932 roku) za nieobowiązujące – zawarte bowiem z nieistniejącym państwem. Dlatego też później odmawiano  wziętym do niewoli polskim żołnierzom statusu jeńców wojennych. Władze ZSRR próbowały tymczasem wbrew prawu międzynarodowemu ( naruszając genewską konwencję dyplomatyczną) uniemożliwić opuszczenie kraju polskim dyplomatom i aresztować ich (stwierdzając utratę statusu dyplomatycznego). Paradoksalne ale Polaków uratował dziekan korpusu dyplomatycznego w Moskwie, ambasador Rzeszy hr. Friedrich Werner von der Schulenburg osobiście wymuszając na rządzie ZSRR zgodę na ich wyjazd. Prezydent Ignacy Mościcki, w wydanym w Kosowie orędziu do narodu, określił jednoznacznie sowieckie działania wojskowe jako akt agresji. Tak więc Polska obrona stała się beznadziejna gdy 17 września 1939 roku na wschodnie obszary Rzeczpospolitej wkroczyło, zrywając obowiązujący między Polską a Rosją Radziecką a wspominany wyżej pakt o nieagresji, z 1932 roku, prolongowany następnie w maju 1934 roku, milion żołnierzy ZSSR. O 3:00 nad ranem, 17 września 1939r. wojska sowieckie przekroczyły granicę polską. Wejście to różniło się całkowicie od tego "niemieckiego" sprzed dwóch tygodni. Mijając posterunki graniczne, czerwonoarmiści wymachiwali do zaskoczonych żołnierzy KOP-u białymi flagami, czołgiści w otwartych wieżyczkach czołgów wykrzykiwali: Wpieriod ! Na Germanca ! Rebiata ! Do Sztabu Generalnego pierwsze wiadomości o przekroczeniu granicy przez Sowietów nadeszły około godziny 6:00. W wyniku narady z ministrem spraw zagranicznych, Józefem Beckiem oraz premierem Felicjanem Sławoj-Składkowskim, marszałek Rydz-Śmigły zrezygnował z planów utworzenia obrony na linii Dniestru, na tzw. "przedmościu rumuńskim" - gdzie zamierzał czekać na ofensywę sojuszników na zachodzie - i wydał kontrowersyjny do dziś rozkaz: "Sowiety wkroczyły. Nakazuję ogólne wycofanie na Rumunię i Węgry, najkrótszymi drogami. Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony lub prób rozbrajania oddziałów. Zadanie Warszawy i miast, które miały się bronić przed Niemcami - bez zmian. Miasta, do których podejdą bolszewicy, powinny z nimi pertraktować w sprawie wyjścia garnizonów do Węgier lub Rumunii". Dyrektywa ta nie była kategoryczna. Nakazywała, aby nie walczyć z Sowietami, dopóki nie będzie to konieczne w obronie własnej. Nie wykluczała jednak możliwości oporu. Istotnie zasadą miało być niepodejmowanie walki z agresorami, przez wzgląd na jej bezcelowość, co jednak nie było powiedziane wprost. Stanowisko Naczelnego Wodza spowodowało wiele niejasności dotyczących charakteru wkroczenia Armii Czerwonej. Także rząd polski na emigracji nie stwierdził jednoznacznie, czy jesteśmy w stanie wojny ze wschodnim sąsiadem. Do starć doszło dlatego, że przygraniczne formacje, takie jak Korpus Ochrony Pogranicza, miały naturalny obowiązek podjęcia takiej walki. Czasami była to walka symboliczna, kiedy indziej bardziej efektywna. Zgrupowania Wojska Polskiego próbowały, przede wszystkim, uniknąć dostania się do niewoli sowieckiej. Walki były więc nieuniknione. Jeszcze w czasie wojny i po niej pojawiły się w polskiej historiografii komunistycznej próby usprawiedliwienia agresji 17.09.1939 roku koniecznością ochrony terytorium ZSRR w przewidywaniu przyszłej napaści niemieckiej na ten kraj. Jest to w sposób oczywisty w świetle wyników obecnych badań historycznych pozbawione jakichkolwiek podstaw. W oficjalnej historiografii ZSRR, wydarzenia te przedstawiano jako wyzwoleńczy pochód na tereny Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi. Tajne protokoły z paktu Ribbentrop - Mołotow, mówiące o wkroczeniu Sowietów na terytorium Polski w razie wojny, były nieznane opinii publicznej w Polsce bardzo długo. Wiedzieli o nich jednak prawie od początku przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji i USA. Udawano jednak zaskoczenie, ponieważ Zachód nie chciał nic zrobić poza werbalnym potępieniem sowieckiego najazdu. Potępienie nie było szczególnie mocne. Dosyć szybko zaczęto dowodzić, iż nie można w identyczny sposób traktować III Rzeszy i Sowietów, gdyż ci drudzy mieli określone racje, jako że granica polsko-sowiecka nie była w pełni sprawiedliwą  - choć wynikającą z traktatu Ryskiego. Pozostawiła bowiem po stronie polskiej skupiska ludności białoruskiej i ukraińskiej, które winny być połączone w jednym państwie. Były to opinie nieoficjalne, gdyż Polska początkowo odgrywała wolę ważnego sojusznika Francji i Wielkiej Brytanii. Tego typu interpretacje bardzo szybko nasiliły się z chwilą ataku Hitlera na Związek Sowiecki, kiedy to Rosja stała się dla Zachodu partnerem pierwszoplanowym. Jeśli wojna z III Rzeszą miała być wygrana, musiała włączyć się w nią również Moskwa i Zachód gotów był zapłacić każdą cenę za jej udział w walce. Z kolei w oficjalnej krajowej historiografii polskiej późniejszego okresu PRL wydarzeń tych nie eksponowano, ewentualnie przedstawiano eufemistycznie jako pokojowe "wkroczenie" wojsk radzieckich w celu "ochrony" ludności na wschodnich terenach. Pomijano przy ty wszelkie publikowane przez polską historiografię na zachodzie i w „podziemną” w kraju (lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte ubiegłego wieku) archiwalia i opracowania. Nie wspominam to oczywiście o pracach wybitnych fachowców z zachodu w tym z Niemiec. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego, było oczywiste, że wejście Armii Czerwonej stanowiło agresję, łamiącą przy tym postanowienia polsko-sowieckiego układu o nieagresji i wyczerpującą definicję obowiązującej Polskę i ZSRR konwencji o określeniu napaści (1933). W ZSRR agresję usprawiedliwiano za pomocą ideologicznej retoryki o sprawiedliwości dziejowej wobec burżuazyjnego państwa polskiego i wymuszonego traktatu ryskiego (do podpisywania nikt Sowietów nie zmuszał) oraz o wyzwoleniu uciskanych i rozdzielonych narodów – echa tych „ekstrawaganckich intelektualnie” pomysłów brzmią w oficjalnej propagandzie państwa rosyjskiego po dziś dzień z różnym natężeniem. Trzeba też stwierdzić, że są i głosy odmienne płynące ze środowisk marginalizowanych przez władze Federacji Rosysjskiej takich jak „Memoriał” i niezależni historycy jak na przykład Nikołaj Iwanow, który w swej książce o Powstaniu Warszawskim widzianym z Moskwy twierdzi, że Pakt Ribbentrop Mołotow odżył na 2 miesiące w sierpniu 1944 roku podczas walk Powstańców z niemieckimi oddziałami w Warszawie. Obecnie w Polsce uważa się podpisanie tego układu za faktyczny IV rozbiór Polski, a 17.09.39 roku większość historyków traktuje jako agresję wojskową "w cieniu" agresji hitlerowskich Niemiec, i to podjętą – podobnie jak ta pierwsza – bez wypowiedzenia wojny. Wszyscy są przy tym zgodni, że dla Stalina i jego współpracowników i generałów oba te zdarzenia były również osobistą zemstą za niepowodzenie najazdu na Polskę w sierpniu 1920 r. 17 września 1939 ZSRR stał się faktycznie uczestnikiem II wojny światowej jako sojusznik III Rzeszy. Zwróćmy tu uwagę na fakt, iż jeszcze w tej chwili wspomina się o napaści Niemiec na Polskę i wkroczeniu do niej Sowietów. To wyraźne ślady długotrwałej indoktrynacji i kłamstwa w języku PRL/u. Często używamy niektórych sformułowań w sposób nie w pełni świadomy, żeby nie powiedzieć bezmyślny. Mówienie o „wkroczeniu” to pozostałość starego kanonu wartości, wpajanego Polakom przez komunistów, które znalazło swoje odbicie w sferze językowej. Tu powinniśmy zatrzymać się na chwilę na kwestiami związanymi z „polską pamięcią historyczną” dotyczącymi jednak nie tylko kwestii Paktu Ribbentrop – Mołotow. Zaraz wyjaśnię dlaczego. Otóż sam „Pakt” jako, że jak już wyżej zauważyłem nie były znane jego tajne protokoły (których istnienia polska opinia publiczna mogła się tylko domyślać) nie jest w „polskiej pamięci” zapisany mocno. Miast niego koncentrowano się na tym co „było widać”, na tym co Polacy odczuli bezpośrednio - na 17 września 1939 roku, i Katyniu , a potem narzuconej „miłości” i dekretowanej „sympatii” do „braci Słowian”. Jak już wyżej zauważyłem polska historiografia krajowa (do 1989 roku) znajdująca się cęgach cenzury nie mogła nieść prawdy, co jest podstawowym zadaniem zawodu historyka, budowano więc i utrzymywano świadomość zdarzeń z lat 1939 – 1945 dzięki zachowanej pamięci rodziców, dziadków, znajomych. Część wiedzy zachowano też dzięki literaturze „drugiego obiegu” i audycjom Radia Wolna Europa, Głos Ameryki, BBC nadawanych do kraju w języku polskim. Jest jasne, że taki przekaz w połączeniu z natrętną propagandą komunistyczna musiał wywoływać intelektualny i faktograficzny bałagan zmieniający hierarchię wartości i ustawiający fakty niekoniecznie w takiej kolejności w jakiej powinny (ze względu na ich ważność) być ustawione.

Brak publicznego formalnego ogłoszenia przez Prezydenta i rząd RP faktu istnienia stanu wojny pomiędzy ZSRR a Polską i brak jednoznacznego rozkazu Naczelnego Wodza stawiania oporu najeźdźcy doprowadziły do dezorientacji dowódców i żołnierzy ( przykładem jest tu obrona Lwowa 1939 -  Polski dowódca wysłał parlamentariuszy z warunkami kapitulacji, które zapewniały zachowanie broni osobistej oraz swobodny przemarsz do Rumunii. Radziecki dowódca zgodził się na te warunki, ale gdy tylko żołnierze polscy opuścili koszary oznajmił, iż "na skutek zmian zaszłych w sytuacji międzynarodowej oficerowie muszą złożyć broń i od tej chwili są uważani za jeńców wojennych." W umowie kapitulacyjnej, na mocy której przekazano miasto Armii Czerwonej punkt 8 gwarantował oficerom wolność osobistą i nietykalność własności. Gen. Langer po podpisaniu dokumentu miał powiedzieć: „Z Niemcami prowadzimy wojnę. Miasto biło się z nimi przez 10 dni. Oni, Germanie, wrogowie całej Słowiańszczyzny. Wy jesteście Słowianie...”. Mimo tej deklaracji o Słowiańskiej wspólnocie jak wyżej zauważono Sowieci złamali postanowienia zapisane w punkcie 8 i wielu z oficerów broniących Lwowa zostało potem wymordowanych w Starobielsku. ), a w konsekwencji i w szerszym wymiarze do wzięcia do niewoli około 250 tysięcy żołnierzy i oficerów (w większości nie stawiających oporu) i pośrednio do zbrodni katyńskiej na kilkunastu tysiącach oficerów Wojska Polskiego. 29 września w Moskwie, gdy klęska Polski była już w 100 % pewna, po burzliwych negocjacjach (dyplomacja III Rzeszy proponowała pozostawić kadłubowe państwo polskie bez Pomorza, Wielkopolski i Śląska, ze wschodnią granicą od Grodna po Przemyśl. Na takie rozwiązanie nie godził się Stalin, argumentując, że może to stanowić w przyszłości niebezpieczeństwo dla dobrych stosunków między III Rzeszą a Związkiem Sowieckim) podpisano trzy protokoły, regulujące nową granice między obydwoma państwami. Niemcy w zamian za ziemie między Wisłą, Bugiem i Sanem zgodzili się przekazać Litwę sowieckiej strefie wpływów. Obie strony zobowiązały się wspólnie walczyć z polskim podziemiem niepodległościowym oraz nie tolerować żadnej polskiej agitacji „ …niepodległościowej…”  dotyczącej terytorium drugiej strony. W 1992 roku Rosyjskie Ministerstwo Obrony wydało w Moskwie książkę „Grif siekrietnosti snjat”, w którym podaje dokładną ilość sprzętu wojennego zdobytego we wrześniu i październiku 1939 roku w Polsce. Oto bilans: 247325 karabinów, 8566 ciężkich karabinów maszynowych, 12783 szable, 740 dział różnych kalibrów, 36 czołgów, 64 samochody pancerne, 131 samolotów oraz 4579 innych pojazdów mechanicznych. Łącznie stanowi to uzbrojenie co najmniej trzech armii z 1939 roku ! Te dane charakteryzują doskonale rolę jaką odegrał wcześniej pakt Ribbentrop Mołotow, a później sowiecka agresja na Polskę. Pokazują też możliwości ewentualnego polskiego oporu w konfrontacji z Wehrmachtem w przypadku, gdyby Sowieci nie wkroczyli. Jeśli jednak odejdziemy od wersji historii alternatywnej i zadamy pytanie czy w obliczu całkowitej klęski na froncie zachodniej i centralnej Polski, wielka bitwa na wschodzie miałaby jakieś znaczenie. Odpowiedź musi brzmieć - w obliczu dwóch tak potężnych przeciwników nie ! Przedłużyło by to kampanię o kilka tygodni lecz na jej wynik nie było by w stanie wpłynąć. Choć nie możemy zapoznawać tu opinii niektórych historycy, szczególnie młodego pokolenia, którzy dowodzą, że gdyby nie inwazja Sowietów, opór Polski trwałby dłużej. To z kolei mogłoby przyczynić się do zmiany stanowiska aliantów zachodnich, którzy widząc przeciągające się walki, nie mogliby zupełnie odmówić Polsce pomocy – tak jak to ostatecznie zrobili. W tym sensie, należy to podkreślić bardzo mocno, atak sowiecki był wyraźnie przysłowiowym ciosem w plecy o dwojakim charakterze - zarówno wojskowym jak i politycznym. Kolejnym nie opisanym do tej pory, w pełni, elementem tej układanki historycznej wynikającej wydarzeń sierpnia i września 1939 roku są zdarzenia na polskich Kresach Wschodnich po wkroczeniu na nie Sowietów. Widoczne były tam dramatyczne konsekwencje wieloetnicznej struktury Polski. Tereny północno-wschodnie i Małopolska zamieszkiwane były przez ludność różnych narodowości. W niektórych rejonach Polacy stanowili zdecydowaną mniejszość. Wojnę postrzegano różnie, w zależności od przynależności etnicznej. I mimo iż Żydzi, Białorusini i Ukraińcy nie wystąpili w sposób jednoznaczny przeciwko Rzeczpospolitej, to często nie utożsamiali się z polską racją stanu, przez co nie czuli się w obowiązku, by stawiać opór agresji. Widziane było to przez Polaków tak ciężko doświadczanych w danym momencie jako zdrada. Część tej ludności, powodowana niechęcią do państwa polskiego, motywowana komunistycznymi sympatiami, przyjęła wkroczenie Sowietów z zadowoleniem, niekiedy nawet euforią. Zdarzało się, że obrzucano sowieckie czołgi kwiatami, budowano bramy powitalne itp., czego świadectwa zachowały się w materiale źródłowym. Określenie skali tego zjawiska jest  kwestia drugorzędna. Sam fakt występowania prosowieckich zachowań, nawet jeśli były demonstrowane przez mniejszość, rzutował na ogólne wyobrażenie o postawach Białorusinów, Ukraińców i Żydów. Polacy odnosili wrażenie, że nacje te w trudnej dla Polski chwili przeszły na stronę wroga. Po zakończeniu działań wojennych i przeprowadzeniu delimitacji granicznej w strefie niemieckiej okupacji znalazło się ponad 48 % obszaru Polski i  zdecydowanie ponad 20.000.000 ludności, ZSRS zagrabił ponad 50% terytorium i 14.000.000 obywateli polskich. Sowiecki komisarz spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow mówił o: „...końcu pokracznego bękarta Traktatu Wersalskiego...” i wyzwoleniu bratnich narodów białoruskiego i ukraińskiego spod narzuconego jarzma „...polskich panów...”. Do niewoli dostało się 630.000 polskich żołnierzy, z czego 230.000 do sowieckiej. W efekcie najazdu obu totalitarnych potęg Rzeczpospolita przestawała istnieć jako niepodległe państwoNiemcy wydzielili z ziem polskich Generalne Gubernatorstwo zajmujące około 145 tysięcy kilometrów kwadratowych i zamieszkiwane przez 16.5 miliona mieszkańców, pozostałą zaś część wcielili do Rzeszy (Pomorze, Wielkopolska, Górny Śląsk, Zagłębie Dąbrowskie, Suwalszczyzna, Łódź). ZSRR oddał Wileńszczyznę Litwie po to, by w roku następnym zagarnąć całe państwo litewskie, z pozostałych zaś terenów II RP (zachodnia Ukraina i Białoruś) utworzono po przeprowadzonych sfałszowanych „wyborach” (październik 1939 roku) - Republikę Zachodniej  Ukrainy lub włączono je do Białorusi tworząc Republikę Zachodniej Białorusi, a generalnie do  w skład ZSRS. Krok po kroku rozpoczynało się wymazywanie niepodległego Państwa Polskiego z mapy świata. Powstawało pytanie: „na jak długo !?”. Obaj okupanci stosowali wobec Polaków na terenie swych „stref wpływów” różne techniki postępowania  – zamiar był jednakże jeden i realizowany był wspólnie. Całkowite podporządkowanie sobie podbitego społeczeństwa i wykorzenienie polskości, a tym samym wzmocnienie swojej strefy wpływów na podbitym obszarze. Było oczywiste , że Polacy wychowywani przez całe dwudziestolecie międzywojenne w kulcie wolności i przywiązani do wartości własnego państwa nie będą mogli pogodzić się z wprowadzanym przez okupantów nowym porządkiem tym bardziej , że opierał się on na terrorze, donosicielstwie i próbie sprowadzenia suwerennego narodu do poziomu niewolników, potem zaś do fizycznego wyeliminowania go. Na terenie obu okupacji rozpoczęto, niewątpliwie w porozumieniu, planowe niszczenie polskich warstw przywódczych. Los obywateli Rzeczpospolitej na terenach zajętych przez ZSRS wyglądał równie dramatycznie jak tych, którzy pozostali na obszarze okupowanym przez III Rzeszę  - krótko po napaści na Polskę rozpoczęły się masowe aresztowania, zsyłki, deportacje (w trzech falach objęły one razem około 320.000 ludzi – choć wspomina się i o liczbach większych przekraczającej 1.500.000 – do kolejnej czwartej nie doszło ze względu na wybuch wojny niemiecko sowieckiej w 1941 roku). Pociągnęły one za sobą liczne ofiary śmiertelne liczone w setkach tysięcy. Nie było przypadkowym określenie „białe krematoria” charakteryzujące dramatycznie trudne warunki egzystencji na miejscach zsyłek czy w trakcie dojazdu do nich. Tu podobnie jak na terenach „niemieckich” uderzano głównie groźne, poprzez swą polskość, dla systemu elity. Na pierwszy ogień szli urzędnicy administracji państwowej, politycy, działacze gospodarczy, lekarze, księża, służba leśna. Jako częstą metodę stosowano eliminację fizyczną tych, których uznano za wrogów „ojczyzny światowego proletariatu”. Osobną kategorię stanowili tu zagarnięci do sowieckiej niewoli polscy żołnierze (w tym szczególnie oficerowie) i policjanci. Było ich ponad dwieście tysięcy z czego później wymordowano ponad 10% korpusu oficerskiego (wśród nich – kwiat inteligencji polskiej –w tym wielu oficerów rezerwy - lekarzy, naukowców, prawników) oraz funkcjonariusze Policji Państwowej. Tych ludzi, gwałcąc wszelkie normy prawa międzynarodowego wymordowano, potajemnie, wczesną wiosną 1940 roku (na podstawie rozkazu Stalina z marca 1940 roku) w kilku miejscach (Katyń, Miednoje, Charków). Alianci zachodni zdawali sobie doskonale sprawę, kto dokonał tej zbrodni postanowili jednak poświęcić na ołtarzu walki z III Rzeszą prawdę o tej potworności. Przykładem na instrumentalne traktowanie tej sprawy niech będzie historia George Howarda Earla, bliskiego przyjaciela prezydenta – do momentu zainteresowania się zbrodnią katyńską. Wcześniej był dyplomatą w Bułgarii i Austrii, w 1943 r. awansował na specjalnego wysłannika Roosevelta ds. spraw bałkańskich, rezydującego w Turcji. Był także oficerem w amerykańskiej marynarce wojennej. Poprzez swoje kontakty w Rumunii i Bułgarii zdobył materiały na temat zbrodni katyńskiej, w tym zdjęcia zwłok i mogił podczas prac ekshumacyjnych. Wiedząc, że sprawa Katynia była oficjalnym powodem zerwania stosunków polsko-sowieckich, swoje materiały postanowił osobiście przekazać Rooseveltowi. Został przyjęty przez prezydenta w maju 1944 r. Po prezentacji materiałów powiedział, że jest przekonany o winie Sowietów. Reakcja omal nie powaliła go z nóg: "George, to wszystko niemiecka propaganda i niemiecki spisek. Jestem absolutnie pewien, że Rosjanie tego nie zrobili. Zapomnij o tym". Earle wrócił do Turcji, ale nie zapomniał. 22 marca 1945 r. skierował do prezydenta osobisty list, w którym stwierdził, że jeśli do 28 marca prezydent nie postanowi inaczej, opublikuje artykuł o Katyniu. Odpowiedź. Roosevelt pisał: "(...) Stanowczo zabraniam ci publikowania jakichkolwiek informacji czy opinii o którymkolwiek z naszych sojuszników, jakie mógłbyś zdobyć podczas pracy lub służby w marynarce wojennej Stanów Zjednoczonych". Po tygodniu Earle dostał rozkaz udania się na Samoa. Dla zdolnego dyplomaty, człowieka wielkiej energii i wysokich standardów etycznych, była to klęska życiowa. Zbieżność mordu katyńskiego z Akcją AB realizowaną przez Gestapo i SD na terenie GG niewątpliwie nie była przypadkiem. Wędrując w czasie dodać należy , że później korzystając z polskiego wystąpienia do MCK w sprawie pomordowanych oficerów ZSRS zerwał stosunki z legalnym Rządem RP. Śmierć Wodza Naczelnego i Premiera Sikorskiego w katastrofie lotniczej w Gibraltarze (1943) i aresztowanie generała Stefana Grota Roweckiego (1943) w Warszawie kapitalnie osłabiły pozycję Polski na arenie międzynarodowej i otworzyły drogę do instalacji komunizmu w Polsce, łącząc tę sekwencję zdarzeń z Paktem Hitler Stalin można zadać pytanie czy były to tylko przypadki nakładające się na siebie czy efekt długofalowej planowanej polityki Stalina.

Odpowiedzi na tak postawione pytanie do dziś dnia nikt nie udzielił.

Rok 1945 przyniósł ze sobą zakończenie wojny. Polska formalnie znajdująca się w zwycięskiej koalicji wychodziła z rozpętanego przez dwa totalitaryzmy konfliktu z głębokim ranami. A do kwestii widzenia dziejów i ich recepcji historia dopisała następującą puentę: „…Poglądy, jakie zaprezentowali Rosjanie, wprawiły ich polskich rozmówców i obecnych na konferencji dziennikarzy w zakłopotanie. Niewiele różniły się bowiem od tego, co o powstaniu mówiła komunistyczna propaganda. A więc szeregowi żołnierze AK bili się dzielnie, ale padli ofiarą politycznych, "niemoralnych" kalkulacji swojego dowództwa. Dowództwu miało zaś chodzić o przechwycenie władzy w Polsce i wykołowanie PKWN. Armia Czerwona oczywiście chciała powstaniu przyjść z pomocą, ale nie mogła, bo była zbyt zmęczona i musiała odpocząć. Poza tym Polacy nie raczyli poinformować Stalina o swoich planach – przekonywali rosyjscy historycy…” napisał w dniu 2.08.  Piotr Zychowicz w tekście „Kto wyzwolił Polskę” zamieszczonym w poczytnym dzienniku Rzeczpospolita. Omawiano w nim przeprowadzoną ostatnio polsko – rosyjską konferencję dotyczącą Powstania Warszawskiego. Nie zdziwiłbym się gdyby w polsko rosyjskiej dyskusji o Pakcie - Hitler Stalin pojawiły się ponownie demony przeszłości opowiadające nam , że został on zawarty dla dobra Polski,
"Pakt Ribbentrop - Mołotow w polskiej pamięci historycznej" - to wykład wygłoszony w Halle (Niemcy) w 09.2010 r

 

 

Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Licznik odwiedzin
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło