replica watches for sale: fake hublot watches and replica cartier.
Klub Dyskusyjny Myśli Politycznej W Ursusie - Artykuł 40
O nas


Czym jest klub

-Regulamin

-Skład zarządu

-Założyciele Klubu

-Historia Klubu

-Kontakt
   
Działalność

-Cele Klubu

-Artykuły

-Archiwum - spotkania

-Archiwum inne rzeczy
Artykuł 40

Katyń - 1940

 

Zbrodni na polskich oficerach / elicie dokonano  na podstawie tajnej decyzji Biura Politycznego Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii >bolszewików< podjętej i podpisanej 5 marca 1940 roku. Ławrientij Beria – Ludowy Komisarz Spraw Wewnętrznych ZSRR skierował  wtedy do  Stalina notatkę oznaczoną numerem  „794/B”, w której definiował, że polscy jeńcy wojenni >14 736 osób – w tym 97 proc. Polaków<,  są "zdeklarowanymi i nie rokującymi nadziei poprawy wrogami władzy sowieckiej", prowadziło to do stwierdzenia, że należy ich rozstrzelać, bez stawiania przed sądem, stawiania jakichkolwiek zarzutów, a także bez aktu oskarżenia. Zlecono rozpatrzenie ich spraw (czyli de facto wydania wyroku śmierci na każdego ze znajdujących się na przygotowanych listach) i podejmowanie decyzji trójce w składzie: Wsiewołod Mierkułow , Bogdan Kobułow, Leonid Basztakow. Wspomniana wyżej notatka podpisana była przez: Stalina, Woroszyłowa, Mołotowa i Mikojana, oraz dopiski – „Kalinin – za, Kaganowicz – za. Zgodnie z jej treścią Biuro Polityczne KC WPK (b) tego samego dnia wydało decyzję nr P13/144 zgodną z zaproponowaną przez Berię treścią.14 marca w gabinecie wspominanego już wyżej Bogdana Kobułowa, szefa Głównego Zarządu Gospodarczego NKWD przeprowadzono zebranie, w którym wzięło udział kilkanaście osób. Byli wśród nich między innymi szefowie Zarządu NKWD obwodu smoleńskiego, kalinińskiego i charkowskiego. Wtedy to właśnie wydano polecenie przeprowadzenia mordu. 22 marca wydano rozkaz nr 00350 "O rozładowaniu więzień NKWD USRR i BSRR" – w nich właśnie większość więźniów stanowili polscy oficerowie i policjanci. Podpis pod nim złożył Ławrentij Beria. Potworna machina uruchomiona została 1 kwietnia kiedy to z Moskwy wyszły trzy pierwsze listy (zawierały około 300 nazwisk) - pierwsze  transporty z Kozielska do „przystanku śmierć” ruszyły 3 kwietnia.

Decyzja z marca 1940 roku współgrała z celami obu najeźdźców którzy w 1939 roku zaatakowali Polskę. Od pierwszych chwil  agresji, obaj najeźdźcy  z podziwu godną konsekwencją izolowali i zabijali ludzi będących  reprezentantami grup przywódczych / elit Państwa Polskiego.

„Szczególnymi względami” cieszyła się tu polska inteligencja (prawnicy, nauczyciele, lekarze, służba leśna, kolejarze, działacze niepodległościowi) w tym kadra oficerska Wojska Polskiego, Policji Państwowej i Korpusu Ochrony Pogranicza (po agresji 17 września 1939 roku według sowieckich danych w niewoli znalazło się 10 generałów, 52 pułkowników, 72 podpułkowników, 5131 oficerów, 4096 podoficerów i 181 223 szeregowców. Kadrę dowódczą osadzono w obozach specjalnych NKWD w Kozielsku > około 4500 osób<, Ostaszkowie >około 6500 osób< i Starobielsku >około 3910 osób< oraz około 7 tysięcy osób osadzonych w więzieniach zachodnich obwodów republik Ukraińskiej i Białoruskiej, tj. terenach wschodnich. Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej (1941 rok) i zawarciu układu Sikorski – Majski (lato 1941 roku) władze na Kremlu nie przekazały stronie Polskiej ani ludzi, których poszukiwano, ani jakichkolwiek informacji w ich sprawie. Przypomnijmy - chodziło tu o prawie 20 tysięcy poszukiwanych oficerów i podoficerów, którzy potrzebni byli do tworzonej wtedy w ZSRR Armii Polskiej. Odnalazło się z tej liczby zaledwie około 400 jeńców. Poszukiwania trwały cały rok – do lata 1942. Zbierane dokumenty i relacje nie pozostawiały, w zasadzie, najmniejszych wątpliwości co do  losu poszukiwanych. Brak było jedynie namacalnych dowodów. W kontekście ciągłych kłamstw sowieckich (na przykład Wiaczesław Mołotow w oficjalnej nocie z dnia 8 listopada 1941 roku twierdził :”[…] wszyscy obywatele polscy, którzy byli pozbawieni wolności, jako jeńcy wojenni […] są zwolnieni, przy czym określonym kategoriom zwolnionych i jeńców wojennych, władze sowieckie udzieliły pomocy materialnej” Stalin zaś twierdził, że na przykład niektórzy z poszukiwanych pouciekali za granicę: „[...] No do Mandżurii [...]”) trudno było sprawę upublicznić. Raz tylko wymknęło się Mierkułowowi (pierwszemu zastępcy Ławrentija Berii) w rozmowie z Zygmuntem Berlingiem (jesień 1940 roku) zdanie, pokazujące ponura prawdę: „ […] Nie ci to nie. Zrobiliśmy z nimi wielką pomyłkę” (cyt za „Zbrodnia Katyńska w świetle dokumentów. Z przedmową Władysława Andersa. Wyd. ósme, Londyn1980).

Jaka to była „pomyłka” okazało się, wczesną wiosną 1943 roku choć de facto miejsce, w którym znajdowały się masowe groby w Katyniu (Kozie Góry) zostało odkryte przez polskich robotników z Bauzugu nr 2005 w lecie 1942 roku. Po otrzymaniu od miejscowej ludności informacji o miejscu kaźni NKWD przeprowadzili akcję poszukiwawczą i po odkryciu zwłok ubranych w polskie uniformy poinformowali oni o tym niemieckie władze wojskowe. Te początkowo, nie wykazały sprawą szczególnego zainteresowania. Wzrosło ono z końcem zimy 1942 -1943 roku.  Ekshumacje rozpoczęto 18.02, wydobywając do 13.04 wydobyli ponad 400 zwłok pomordowanych. W połowie kwietnia radio w stolicy III Rzeszy podało komunikat o odnalezieniu w lesie katyńskim zwłok kilkunastu tysięcy polskich wojskowych. Niemcy doskonale zdawali sobie sprawę z liczby ciał jakie mogli znaleźć w Kozich Górach, chcieli jednak szybko „zamknąć” sprawę i dla tego miast realnych danych podali zawyżone. Tę samą metodę, w swojej kontrakcji, przyjęli potem Rosjanie – umieszczenie bowiem wszystkich „zaginionych” w Katyniu pozwalało unikać pytań o pozostałych i inne miejsca kaźni, które jak się okazuje  kryły także inne niż polskie ofiary zbrodni komunistycznych.

Niemcy starali się wykorzystać ujawnione fakty na płaszczyźnie propagandowej, zapraszając 16.04 do uczestnictwa w  ekshumacji i badaniach przedstawicieli Międzynarodowego Czerwonego Krzyża,  społeczeństwa polskiego z okupowanego GG, a także  jeńców wojennych w tym Polaków. Próby te doskonale odczytywała polska opinia publiczna i agendy Rządu Polskiego na wychodźstwie i Polskiego Państwa Podziemnego.

W powstałej sytuacji Rząd Polski  wystąpił 17.04.43 roku do MCK o zbadanie sprawy. Po niespełna tygodniu MCK poinformował, że gotowy jest do działania z tym jednak, że postawił następujący warunek: elementem niezbędnym do wszczęcia działań było zwrócenie się doń wszystkich zainteresowanych stron. Faktycznie więc Stalin otrzymywał możliwość zblokowania wszelkich działań prowadzonych pod egidą MCK, które zmierzałyby do odkrycia prawdy o zbrodni. Wykorzystując sytuację zareagowali Niemcy tworząc międzynarodową komisję złożoną z 12 osób pochodzących z krajów zależnych od III Rzeszy i 1 osoby z neutralnej Szwajcarii. Przebywała ona w Katyniu od 28 do 30 kwietnia 1943 roku. W efekcie niemieckiej presji ale równocześnie częściowo za wiedzą i zgodą rządu i władz podziemnych do Katynia udało się też kilkunastu Polaków w tym pisarze: Ferdynand Goetel, Józef Mackiewicz, Jan Emil Skiwski, a także dr Marian Wodziński związany z PCK i Radą Główną Opiekuńczą (RGO).

Ze strony Kościoła w Katyniu znalazł się ks. Stanisław Jasiński, który był kanonikiem krakowskiej Kapituły Katedralnej.

Do dnia 3.06.1943 roku dokonano ekshumacji w ośmiu masowych grobach. Wydobyto przy tym ponad 4100 zwłok dokonując „przy okazji” około 2800 identyfikacji ( między innymi zidentyfikowano ciała generałów – Bohatyrewicza i Smorawińskiego, których następnie pogrzebano w oddzielnych grobach). Podczas prac ekshumacyjnych definiowano sposób dokonania mordu, rodzaj stosowanej broni, metody obezwładniania jeńców, poprzez krępowanie przed egzekucją. W trakcie prac stwierdzono stosowanie przez oprawców amunicji niemieckiej kaliber 7,65. Fakt ten używany był przez Sowietów na potwierdzenie ich niewinności w sprawie. Ci nie wspominali jednak, przy tej okazji, ze sowieckie jednostki operacyjne używały tej właśnie amunicji i niemieckiej broni ze względu na to, że posiadały jej sporo w swoich składach i była ona ,w przeciwieństwie do ich własnej, niezawodna.  Przy ekshumowanych zwłokach  znaleziono korespondencję z rodzinami - kończyła się ona na wiosną 40 roku. Znajdowano także sowieckie gazety z marca, kwietnia i maja 1040 roku. Czas dokonania zbrodni ustalono też na podstawie wieku zasadzonych na mogiłach drzew oraz anatomopatologicznych złogów powstających w ciałach ofiar.3 czerwca zaprzestano prac ekshumacyjnych. Z ówczesnych i najnowszych ustaleń wynikało i wynika co następuje: w Katyniu pod  Smoleńskiem w ośrodku wypoczynkowym NKWD (Kozie Góry) wymordowano  4410 jeńców z obozu kozielskiego, przy czym prawdopodobnie część (mniejszą) skazanych zabito w Smoleńsku, w siedzibie obwodowego NKWD na ul. Dzierżyńskiego 13. Grupy jeńców z obozu składające się z  50 do 344 osób były organizowane od 3 kwietnia do 12 maja i transportowane na miejsce kaźni pociągami a potem z Gniazdowa autobusami. Mordowani byli nad przygotowanymi grobami - młodym i silniejszym ofiarom, które mogły stawiać opór zarzucano na głowę płaszcze i wiązano ręce sznurem często oplatając nim szyję ofiary, po czym wszystkich zabijano strzałem w tył głowy, ciała niektórych ofiar nosiły ślady przekłuć czworokątnymi sowieckimi bagnetami co mogło wskazywać na próby oporu z ich strony. Wśród ofiar byli między innymi: kontradmirał Ksawery Czernicki, generałowie Bronisław Bohatyrewicz, Henryk Minkiewicz i Mieczysław Smorawiński, a także jedyna kobieta – podporucznik. Janina Lewandowska (córka generała Józefa Dowbora Muśnickiego).

Bezpośrednimi sprawcami mordu mieli być pracownicy smoleńskiego aparatu NKWD: Gribow, Gwozdowskij, Stielmach, Silczienkow.

Mord w Charkowie, pl. Dzierżyńskiego 3 – siedziba obwodowego NKWD

Zabito tam 3739 jeńców z obozu starobielskiego. Konwoje z obozu były organizowane od 5 kwietnia do 12 maja. Zamordowani zostali w tym miejscu,  generałowie Leon Billewicz, Stanisław Haller, Aleksander Kowalewski, Kazimierz Orlik-Łukoski, Konstanty Plisowski, Franciszek Sikorski, Leonard Skierski i Piotr Skuratowicz. Skazanych dostarczano wagonami do Charkowa, i potem samochodami do wewnętrznego więzienia NKWD. Po sprawdzeniu personaliów jeńcom, wiązano z tyłu ręce i w specjalnie przygotowanym pomieszczeniu strzałem w tył głowy mordowano.

Egzekucjami kierowali naczelnik charkowskiego NKWD major Safonow, jego zastępca kapitan Tichonow, komendant charkowskiego NKWD starszy lejtnant Kuprin (Niemcy w swych dokumentach i materiałach propagandowych wymieniają nazwisko Kuprianow).

Mord w Kalininnie (obecnie Twer) ul. Sowiecka 5 – siedziba obwodowego NKWD

Tu zabito 6314 jeńców z obozu ostaszkowskiego. Transporty z obozu były organizowane od 4 kwietnia do 16 maja. Ofiary pochowane zostały w  Miednoje w około 20 zbiorowych mogiłach.

Konwoje jeńców były doprowadzane po zamarzniętym jeszcze jeziorze Seliger do miejscowości Tupik (dziś Spławucziastok) i stacji kolejowej Soroga, dalej wagonami  trafiały do Kalinina, do siedziby NKWD. W pomieszczeniu piwnicznym  identyfikowano każdego z jeńców, po czym skutego doprowadzano do specjalnie przygotowanej, wyciszonej, celi. Podobnie jak innych przypadkach strzałem z niemieckiego pistoletu „Walther” mordowano.

Według zeznań złożonych na przełomie lat 80/90 ubiegłego stulecia byłego naczelnika kalinińskiego NKWD  Tokariewa do przeprowadzenia zbrodni została przysłana grupa, w skład której weszli m.in. major Siniegubow, kombryg Kriwienko, major Błochin, którego zeznający określał jako „kata” ubranego w skórzany fartuch, rękawice i czapkę używał ich między innymi po to, by jego mundur pozostawał „czysty i schludny”.

Nie opisano jeszcze dokładnie bo i nie do końca zbadano miejsca zbrodni w Bykowi i Kuropatach. Masowy mord ominął jedynie 395 jeńców wywiezionych z trzech obozów specjalnych do obozów juchnowskiego, a później do griazowieckiego.

Radio w Moskwie (15.04.1943) reagując na niemieckie informacje o Katyniu i "Prawda" (dwa dni później) poinformowały o stanowisku rządu sowieckiego w odniesieniu do sprawy, który obwiniał o popełnienie zbrodni Niemców. Polscy jeńcy z Kozielska, Ostaszkowa i Starobielska mieli być, według Rosjan, na wiosnę 1940 r. przeniesieni bez prawa (co istotne) do korespondencji do trzech obozów pracy występujących pod kolejnymi numerami: 1-ON, 2-ON, 3-ON w okolicy Smoleńska, a po zajęciu tego obszaru przez Niemców w roku 1941 zostali przez nich zamordowani jesienią tego roku. Fakt zwrócenia się Rządu Polskiego do MCK organ  sowieckiego KC "Prawda" komentował określając Polaków jako sojuszników Hitlera (bardzo to podobne do akcji rozpętanej ostatnio przez propagandę Federacji Rosyjskiej w odniesieniu do rocznicy 1 wrzesnia i Polski). Była to „przygrywka” do akcji jaka nastąpiła z dnia 25 na 26 kwietnia. Polski Ambasador przy w ZSRR Tadeusz Romer otrzymał notę o zerwaniu stosunków między oboma państwami. Brytyjski MSZ poinformowało o tym swój amerykański odpowiednik tajną depeszą, twierdząc, że w jego przekonaniu winni zbrodni są Sowieci. Po wypędzeniu Niemców ze Smoleńszczyzny rozpoczęła prace „Specjalna komisja ds. ustalenia i przeprowadzenia śledztwa okoliczności rozstrzelania w lesie katyńskim polskich jeńców wojennych przez niemiecko-faszystowskich najeźdźców. Jej pracami kierował profesor Nikołaj Burdenko. Niemieckie zdjęcia lotnicze z tego okresu (44 rok) wskazują także na to, że wykonywano jakieś czynności przy samych grobach. Efektem tych „pogłębionych” badań była konkluzja zgodnie, z którą zbrodni mieli dokonać Niemcy. Jako na bezpośrednich winnych wskazywano na roku 537 batalion saperski Wehrmachtu dowodzony przez pułkownika Ahrensa. Kwestia mordu katyńskiego została poruszona także podczas procesu w Norymberdze na szczególne życzenie Sowietów (prokurator radziecki Rudenko wprowadził w dniach 1 / 3 lipca 1946 roku na wokandę oskarżenie o ludobójstwo 11 000 polskich oficerów w lesie katyńskim). Obecni przy jego wystąpieniu przedstawiciele Warszawy  obserwowali działania bez cienia sprzeciwu.  Niemcy pozostali jednak de facto oczyszczeni z zarzutu popełnienia tej zbrodni, a Rosjanie ostatecznie wycofali się ze swoich tez.

Zachodni sojusznicy  Rzeczpospolitej, która pozostawała w niezawinionym konflikcie z Sowietami stanęli po stronie morderców polskich oficerów. Od prawdy ważniejszy był bowiem sojusz, który miał przynieść zwycięstwo nad III Rzeszą. W zniewolonej Polsce i na zachodzie tylko nieliczni politycy, naukowcy i dziennikarze usiłowali dociec i głośno powiedzieć kim byli oprawcy z Katynia.

P.Łysakowski

 

 

 

 

 

 

 

 

Licznik odwiedzin
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło